Centralna Agencja Informacyjna

11:01 | sobota | 28.11.2020

© 2020 r. Federal Media Company FMC. All rights reserved.

Z ostatniej chwili!

CAI 24 – Liczba potwierdzonych przypadków Covid-19 wynosi już 958 416. Zdiagnozowano 17 060 nowych zakażeń, zmarło 579 osób, u których stwierdzono SARS-CoV-2. 467 z nich miało choroby towarzyszące, a 112 wyłącznie z powodu Covid-19. Epidemia w naszym kraju pociągnęła już za sobą 16 147  ofiar.

VAT już nie daje kokosów

Czas czytania: 6 min.

Koniecznie przeczytaj

Co dalej z Kukiz’15? Najpierw koło poselskie, później walka o realizację postulatów

Według ustaleń reporterów stacji RMF FM, lider Kukiz'15, po rozstaniu z PSL utworzy koło poselskie. Potwierdza to oświadczenie ugrupowania...

Irlandia Północna zaczęła lockdown, Walia zapowiada nowe restrykcje

Po tygodniu złagodzenia restrykcji w Irlandii Północnej zaczął się w piątek nowy dwutygodniowy lockdown, który jest ostrzejszy niż obowiązujące...

WHO apeluje o czujność, by nie dopuścić do nawrotów pandemii koronawirusa

Władze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w piątek ponownie ostrzegły świat przed nawrotami pandemii koronawirusa. Podczas wideokonferencji w Genewie przedstawiciele...

W uszczelnianiu luki w podatku VAT rząd doszedł do ściany. Więcej już nie wyciśnie, a transfery socjalne jak rosły, tak rosną.

Luka w podatku VAT za miniony rok może okazać się większa od tej zanotowanej przed dwoma laty. I to zarówno w ujęciu nominalnym, jak i realnym. Zmiany w prawie, które miały uszczelnić system, już spełniły swoje zadanie. W latach 2015-2018 nastąpiło ogromne zmniejszenie luki w VAT. Skuteczność wprowadzonych „uszczelniaczy”, takich jak jednolity plik kontrolny (JPK), podzielna płatność, czy też STIR (monitorowanie przepływów pieniężnych), kończy się jednak tam, gdzie zaczyna się szara strefa. Krótko mówiąc, zmiany legislacyjne pozwoliły wycisnąć dodatkowe miliardy od zarejestrowanych firm, natomiast nawet nie musnęły szarej strefy. To właśnie tam leżą pieniądze, do których chciałby się dobrać resort finansów. Ministerstwo odważnie założyło, że w 2020 roku uda się zmniejszyć lukę o 7 mld zł. Jednak zdaniem ekspertów jest to mało realne. Pytanie zatem, jak rząd pogodzi koniec uszczelniania z kolejnymi obietnicami socjalnymi? Odpowiedź jest prosta – nowe podatki! Nieprzypadkowo premier Mateusz Morawiecki na unijnym szczycie zaproponował wprowadzenie kolejnych trzech danin.

Uszczelniacze się sprawdziły


Kiedy w 2015 roku rząd PiS objął władzę, sytuacja w ściągalności podatku VAT była wręcz dramatyczna. Według raportów think tanku „CASE” (na które powołuje się m.in. „Dziennika Gazeta Prawna”), przygotowywanych cyklicznie na zlecenie Komisji Europejskiej, luka w tej daninie wynosiła 24 proc. potencjalnych wpływów. Innymi słowy, co czwarta złotówka z podatku VAT, która powinna trafić do budżetu państwa, wpadała do kieszeni karuzelowych oszustów. W ujęciu nominalnym wartość uszczuplenia finansów publicznych wynosiła wówczas 40 mld zł, czyli mniej więcej tyle, ile kosztuje sfinansowanie dwóch lat funkcjonowania programu 500+. Zaraz po dojściu do władzy PiS wprowadziło kilka kluczowych narzędzi, dzięki którym wielkości luki w VAT zaczęła maleć. Jednolity plik kontrolny pozwolił fiskusowi na znacznie szybsze typowanie podatników do kontroli. Dzięki STIR-owi skarbówka mogła sprawniej wytropić podejrzane przelewy. Natomiast wprowadzenie podzielnej płatności (najpierw dobrowolnej, a od listopada 2019 r. obowiązkowej dla określonych towarów i usług) całkowicie uniemożliwiło zorganizowanie karuzeli podatkowej w branżach podwyższonego ryzyka (np. handel elektroniką, prętami, częściami samochodowymi). Do tego doszły przepisy o charakterze prewencyjnym i odstraszającym, jak chociażby dodatkowe zobowiązanie VAT za posługiwanie się fikcyjnymi fakturami oraz solidarna odpowiedzialność za zaległości podatkowe nierzetelnych kontrahentów. W sukurs resortowi finansów przyszło ministerstwo sprawiedliwości, które wprowadziło drakońskie kary za wystawianie pustych faktur na milionowe kwoty (nawet 25 lat więzienia).

Kokosy z uszczelniania systemu VAT kiedyś w końcu przestaną spadać. I wiele wskazuje na to, że dojdzie do tego wcześniej, aniżeli zakładał resort finansów.

To wszystko sprawiło, już luka w podatku VAT malała z roku na rok. O ile w 2015 r. stanowiła ona 24 proc. (40 mld zł) teoretycznych wpływów budżetowych, o tyle w 2018 r. wyniosła, według szacunków „CASE”, odpowiednio 9,5 proc., natomiast zgodnie z obliczeniami resortu finansów – 9,9 proc. (ok. 17 mld zł). Był to niewątpliwy sukces, bez którego rząd PiS nie zdołałby sfinansować swoich socjalnych programów i utrzymać przy sobie milionów wyborców, którzy zapewnili tej partii drugą kadencję w parlamencie.

Rząd pod ścianą

Kokosy z uszczelniania systemu VAT kiedyś w końcu przestaną spadać. I wiele wskazuje na to, że dojdzie do tego wcześniej, aniżeli zakładał resort finansów. Według prognoz CASE, bazujących na dotychczasowej dynamice konsumpcji, luka w podatku VAT za 2019 rok zwiększyła się względem roku wcześniejszego. Fundacja zastrzega jednak, że wciąż nie posiada pełnym danych GUS-u za ostatni kwartał 2019 roku, jednak uwzględniwszy trend konsumpcyjny odnotowany w pierwszych trzech (kwartałach), można śmiało założyć, że fiskalna maszyna rządu PiS doszła w końcu pod ścianę. „CASE” szacuje, że w ubiegłym roku skarbówce nie udało się ściągnąć ok. 10,5 proc. potencjalnych wpływów z podatku VAT. W ujęciu nominalnym oznacza to kwotę blisko 21 mld zł. Gdyby potwierdziły się te prognozy, wówczas oznaczałoby to, że luka podatkowa nie tylko przestała maleć, ale wręcz zaczęła z powrotem rosnąć (w 2018 r. wynosiła 9,5 proc.).

Jedynym sposobem, w jaki fiskus próbuje radzić sobie z szarą strefą, jest nakładanie mandatów na ulicznych handlarzy, jednak jest to zaledwie niewielki odsetek obrotu, od którego powinien zostać odprowadzony podatek VAT.

Skąd ta zmiana trendu, skoro resort finansów w 2019 roku wprowadził wiele „uszczelniaczy” systemu, jak chociażby obowiązkową podzielną płatność? Otóż wszystkie dotychczasowe rozwiązania, które od października 2015 roku wprowadził rząd PiS, dotyczyły eliminacji luki w VAT występującej na poziomie zarejestrowanych firm, działających jako czynni podatnicy. Jednak dziura w systemie dotyczy także szarej strefy, na której wyeliminowanie resort finansów jak dotąd nie znalazł żadnego pomysłu. Pojęcie „szarej strefy” jest bardzo szerokie i nie odnosi się tylko do niezarejestrowanego obrotu dokonywanego przez osoby nieprowadzące firm. Dotyczy to także przedsiębiorców zaniżających kwoty na fakturach („reszta pod stołem”) oraz prowadzących biznes w okresie rzekomego zawieszenia działalności gospodarczej. W tym obszarze skarbówka jest zupełnie bezradna. Przy pomocy JPK w żaden sposób nie da się wytropić podatnika, który zaniża swoje faktury.

Jedynym sposobem, w jaki fiskus próbuje radzić sobie z szarą strefą, jest nakładanie mandatów na ulicznych handlarzy, jednak jest to zaledwie niewielki odsetek obrotu, od którego powinien zostać odprowadzony podatek VAT.

Coś się zacięło

Mimo prognozowanego spowolnienia w łataniu luki VAT-owskiej, rząd dosyć optymistycznie założył, że w 2020 roku wpływy z dalszego uszczelniania systemu wyniosą ok. 7,7 mld zł. Kwota ta została uwzględniona w tegorocznym budżecie, co pozwoliło na podniesienie limitu wydatków o charakterze socjalnym. Są to jednak pieniądze hipotetyczne, których wartość opiera się na dotychczasowym trendzie w uszczelnianiu systemu. Twarde dane nieubłaganie wskazują, że fiskus zaciągnął ręczny hamulec i trudno mu będzie wycisnąć dodatkowe miliardy. Wystarczy powiedzieć, że w grudniu ubiegłego roku dochody z podatku VAT były o 18 proc. niższe aniżeli rok wcześniej. Co prawda łączne wpływy budżetowe z tego tytułu wniosły blisko 181 mld zł, a więc o 5 mld więcej niż w 2018 r., jednak resort finansów jeszcze we wrześniu zakładał, że podatnicy wpłacą 185,4 mld zł. W grudniu natomiast skorygował swoje obliczenia do 182 mld zł. Ostatecznie udało się zebrać o 1 mld mniej, a więc wyraźnie widać, że w łataniu luki coś się zacięło.

Podatkowy premier

Zmniejszenie wpływów podatkowych może mięć niebagatelne znaczenie dla rządzącej partii. Poparcie „dobrej zmiany” bazuje bowiem na miliardowych transferach socjalnych, dzięki którym wyborcy tolerują mniejsze lub większe afery trapiące PiS. Problem w tym, że pieniądze na socjał powoli się kończą i nie ma się co dziwić, wszak za rządów PiS Polska została sklasyfikowana na 1. miejscu pod względem transferów społecznych (w relacji do PKB) na łamach raportu organizacji Oxfam opublikowanego pod koniec 2018 roku. Rządowi nie pomaga również rosnąca inflacja, która w sposób bezwzględny zżera realną wartość świadczeń, które PiS wprowadziło na przełomie 2015 i 2016 roku.
Co w takiej sytuacji może zrobić partia Jarosława Kaczyńskiego, by nie stracić swoich „socjalnych” wyborców? Zwiększenie podatków jest wielce ryzykowne ze względów wizerunkowych, ponieważ PiS, będąc jeszcze w opozycji, stale wypominało Donaldowi Tuskowi podniesienie stawek VAT. Co innego, gdyby nowe daniny przywędrowały do Polski z Brukseli. Wówczas z jednej strony rząd mógłby zapewnić sobie dodatkowe wpływy, z drugiej zaś całą winę za obciążenia zrzucić na „złą unię”. Wydaje się, że w takim właśnie kierunku zmierzają działania premiera Mateusza Morawieckiego, który na ostatnim unijnym szczycie lobbował za wprowadzeniem trzech nowych podatków na poziomie UE. – Warto, aby wśród źródeł dochodów własnych Unii pojawił się podatek cyfrowy, podatek od jednolitego rynku czy śladu węglowego – stwierdził Morawiecki, zapytany o polską agendę podczas zjazdu szefów rządów państw Wspólnoty.

reklama

Ostatnio dodane

Czy doprowadził do cofnięcia decyzji ws. zamknięcia wyciągów? Sprawa wiceministra Gut-Mostowego zatacza coraz szerszy krąg

Grażyna Zawadka i Izabela Kacprzak podjęły w dzienniku "Rzeczpospolita" sprawę wycofania się rządu z decyzji o zamknięciu wyciągów narciarskich. Autorki tekstu pt:"Andrzej Gut-Mostowy. Minister...

Polsat zaprasza Górniak w roli eksperta. Internauci oburzeni

Edyta Górniak to jedna z bardziej kontrowersyjnych postaci w świecie celebrytów w ostatnim czasie. Pomimo swoich dziwacznych poglądów została zaproszona  do programu „Gość Wydarzeń”...

Carrefour rezygnuje z reklamy w TVP! Powód? Nieodpowiednie standardy

Za pośrednictwem Twittera, jedna z jego użytkowniczek, poinformowała centralę francuskiej sieci Carrefour o propagowaniu przez TVP "obrzydliwej nienawiści anty LGBT". Kobieta o nicku Claire Underwood...

Przeczytaj jeszcze to!