INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. Federal Media Company FMC. All rights reserved.

INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

Centralna Agencja Informacyjna

10:22 | wtorek | 27.07.2021

© 2020-2021 r. Federal Media Company FMC. All rights reserved.

Z ostatniej chwili!

CAI 24 – Liczba potwierdzonych przypadków Covid-19 wynosi już 2 881 840. Zdiagnozowano 126 nowych zakażeń. Zmarło 9 osób. Epidemia w naszym kraju pociągnęła już za sobą 75 231 ofiar.

Wielka Europa Ojczyzn. I kto tu jest największym sojusznikiem Putina?

Czas czytania: 6 min.

Koniecznie przeczytaj

Idzie czwarta fala. Czeka nas powrót ograniczeń?

Niemiecki ekspert ds. zdrowotnych Karl Lauterbach ostrzega przed zbliżającą się czwartą falą zakażeń koronawirusem. Oznaczałoby to „katastrofalny” w skutkach...

Rzecznik Praw Obywatelskich: Jestem sceptyczny wobec obowiązkowych szczepień

Jestem bardzo sceptyczny wobec koncepcji obowiązkowych szczepień, natomiast jeśli już mielibyśmy o nich rozmawiać, to ta debata powinna się...

Ameryka zamknięta. Nie otworzy granic dla Europejczyków

Rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki potwierdziła w poniedziałek, że administracja Joe Bidena "w obecnym momencie" utrzyma w mocy dotychczasowy...

Mamy do czynienia z proklamacją „Europy ojczyzn” opartej na tradycyjnych wartościach oraz określeniem wspólnotowych struktur jako subsydiarnych wobec państw narodowych i pozostających pod ich kontrolą – wszystko jak najbardziej w zgodzie z pierwotnymi koncepcjami ojców-założycieli wspólnot europejskich. Jest to nic innego jak powrót do europejskich źródeł.

Najnowsza Warszawska Gazeta. Kupcie E-wydanie: https://iczytamy.pl/2021/933-warszawska-gazeta-282021.html

I. Powrót do źródeł

Wreszcie dobra wiadomość z areny międzynarodowej. Proklamowany 31 marca sojusz Morawiecki Orban Salvini (pisałem o nim w tekście „Make Europe Great Again!”) rozrasta się. Oto 2 lipca ukazała się wspólna deklaracja europejskich ugrupowań sprzeciwiających się obecnej tendencji federalizacyjnej, forsowanej przez brukselski mainstream. Zaczyna się od znamiennych słów: „W rozpoczynającej się debacie o przyszłości Europy nie może zabraknąć głosu partii przywiązanych do wolności i tradycji narodów Europy, reprezentujących obywateli przywiązanych do europejskiej tradycji”. Powyższe jest nawiązaniem do zainaugurowanej 9 maja konferencji poświęconej przyszłości Unii Europejskiej – mgławicowego projektu, w ramach którego przy udziale unijnych urzędników, przedstawicieli rządów i sił politycznych, organizacji pozarządowych i obywateli ma wykuć się kierunek europejskich przemian. Brzmi pięknie, lecz gdy wejdziemy na oficjalną stronę „Konferencji w sprawie przyszłości Europy”, ujrzymy szereg zakresów tematycznych począwszy od spraw klimatu i środowiska aż po kulturę i edukację – brak tylko najważniejszego zagadnienia: strategicznego określenia, czy Unia ma podążać w kierunku federalnego „superpaństwa”, czy też powinna się samoograniczyć w duchu „Europy ojczyzn”. Najwyraźniej inicjatorzy debaty woleli na wszelki wypadek nie wywoływać wilka z lasu, albo – co równie prawdopodobne – kurs na superpaństwo jest dla nich tak oczywisty, że dyskusję na ten temat uznali za bezcelową.


Dlatego też Jarosław Kaczyński w okolicznościowym oświadczeniu podkreślił, iż konferencja w sprawie przyszłości Europy „ma niejasną strukturę i cele”, dodając: „Można przypuszczać, że chodzi o pogłębienie procesów, które nie prowadzą do rozwoju UE, ale prowadzą do głębokiego kryzysu, który trwa i do zjawisk, które z założeniami twórców UE i praktyką pierwszych lat, nie mają nic wspólnego – do superpaństwa, do centralizacji, przeprowadzenia rewolucji kulturalnej, która ma zniszczyć dotychczasowe struktury społeczne”. Pokrywa się to treścią „Deklaracji w sprawie przyszłości Europy”, w której czytamy m.in.:
Unia staje się coraz bardziej narzędziem radykalnych sił, które chciałyby dokonać kulturowej i religijnej przemiany, dążących do wykreowania europejskiego superpaństwa, destrukcji czy anulowania tradycji europejskiej, przemiany podstawowych instytucji społecznych i zasad moralnych”.
I dalej:
Wykorzystywanie struktur politycznych oraz prawa do kreowania europejskiego superpaństwa i nowych struktur społecznych jest przejawem znanej z przeszłości niebezpiecznej i inwazyjnej inżynierii społecznej”.
W deklaracji podkreślono również przesuwanie kompetencji organów unijnych kosztem państw członkowskich poprzez „konsekwentną reinterpretację treści Traktatów”, co rodzi chaos oraz „brutalne narzucanie woli silniejszych politycznie podmiotów podmiotom słabszym”. Sygnatariusze dokumentu przeciwstawiają tym dążeniom suwerenność europejskich narodów, połączonych wspólnotą wartości: tradycji, szacunku do kultury i historii oraz judeochrześcijańskiego dziedzictwa Europy. Podkreślono też rolę rodziny jako podstawowej komórki społecznej – to polityka prorodzinna zamiast masowej migracji powinna być odpowiedzią na europejski kryzys demograficzny.


Krótko mówiąc, mamy do czynienia z proklamacją „Europy ojczyzn” opartej na tradycyjnych wartościach oraz określeniem wspólnotowych struktur jako subsydiarnych wobec państw narodowych i pozostających pod ich kontrolą – wszystko jak najbardziej w zgodzie z pierwotnymi koncepcjami ojców-założycieli wspólnot europejskich. Jest to nic innego jak powrót do europejskich źródeł
.

II. Wielki sojusz

Cieszy długa lista sygnatariuszy deklaracji. Prócz Jarosława Kaczyńskiego są to: Victor Orban (Fidesz, Węgry), Matteo Salvini (Liga, Włochy), Giorgia Meloni (Bracia Włosi), Marine Le Pen (Zjednoczenie Narodowe, Francja) i Satniago Abascal (Vox, Hiszpania). Podpisy złożyli również niemal wszyscy pozostali przedstawiciele partii wchodzących w skład europarlamentarnych frakcji EKR (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) oraz ID (Tożsamość i Demokracja). Łącznie otrzymujemy zatem porozumienie 16 sił politycznych. Tym samym powoli nabiera kształtów projekt zjednoczenia się pod wspólnym sztandarem rozproszonych dotąd ugrupowań, prezentujących alternatywną wobec nurtu lewicowo-liberalnego wizję Europy. Chciałoby się powiedzieć – wreszcie, bowiem do tej pory ze względu na rozdrobnienie potencjał partii suwerennościowych pozostawał w znacznej mierze niewykorzystany. Jeżeli jednak słowo stanie się ciałem i wspólna deklaracja zaowocuje powołaniem nowej europejskiej frakcji, wówczas takie ugrupowanie mogłoby się stać nawet drugą co do wielkości siłą w Parlamencie Europejskim, wyprzedzając socjaldemokratów i tylko nieznacznie ustępując farbowanym „chadekom” z Europejskiej Partii Ludowej.


Byłby to istotny przyczółek, ponieważ Parlament Europejski w minionych latach znacząco rozepchnął się formalnie i nieformalnie w brukselskiej układance władzy. To w komisjach PE powstają zręby kolejnych eurodyrektyw, a jego rezolucje (o czym niestety ostatnio przekonujemy się na własnej skórze) potrafią skutecznie wpływać na politykę Komisji Europejskiej. Status drugiej siły w PE przekładałby się m.in. na stanowiska prezydialne w komisjach, a to z kolei owocowałoby realnym wpływem na prace i ostateczny kształt dokumentów i uchwał. W obecnej sytuacji nawet takie „miękkie” oddziaływanie polityczne byłoby dla nas nie do przecenienia. Kolejny aspekt, to realna możliwość objęcia władzy przez sojusznicze ugrupowania we Włoszech, Hiszpanii czy Francji. To byłaby wręcz rewolucyjna zmiana w naszym położeniu, bowiem zyskalibyśmy znaczących sprzymierzeńców w Radzie Europejskiej, grupującej głowy państw i szefów rządów krajów członkowskich, a w dalszej perspektywie również w Komisji Europejskiej. Jeżeli do duetu Polska Węgry dołączyłoby któreś z dużych państw „starej” Europy, to taki układ stanowiłby istotny hamulec dla niemiecko-brukselskiej hegemonii. Jest więc się o co bić.


Pokłosiem deklaracji będzie wspólna konferencja ideowa, mająca odbyć się we wrześniu tego roku w Warszawie, co jest symbolicznym potwierdzeniem istotnej roli Polski w całej inicjatywie. Jeżeli wszystko przebiegnie pomyślnie, możemy doczekać się przed końcem roku sformalizowania rodzącego się aliansu. Jest to istotne o tyle, że znajdziemy się wtedy na półmetku kadencji Parlamentu Europejskiego, co wiąże się z nowym politycznym rozdaniem – w połowie kadencji wybierany jest nowy przewodniczący oraz następują personalne przetasowania na stanowiskach w strukturach europarlamentu. To wtedy właśnie powstająca frakcja może liczyć na pierwsze owoce zjednoczenia.

III. Wielka Europa Suwerennych Ojczyzn

Oczywiście, należy się liczyć z bezprzykładnym wrzaskiem polityczno-medialnego, zasiedziałego establishmentu (już się podnosi) i próbami zohydzenia nowej frakcji jako „populistycznej”, „antyeuropejskiej” i nade wszystko „proputinowskiej”. Trzeba więc jasno powiedzieć, że największymi sojusznikami Putina nie są Marine Le Pen czy Matteo Salvini, lecz Niemcy i Francja pod obecnymi rządami. Dopiero co Polska przy współudziale państw bałtyckich i skandynawskich musiała blokować zaproponowany przez Paryż i Berlin udział Putina w unijnym szczycie, a gazociąg Nord Stream 2, dzięki któremu Niemcy stają się głównym zagranicznym sponsorem rosyjskich zbrojeń, mówi sam za siebie. W zachodniej Europie nie znajdzie się zresztą antyrosyjskich sił politycznych i gdyby PiS uzależniał swe sojusze od rosyjskiego „papierka lakmusowego”, skazałby się na osamotnienie. Dobrze, że ta lekcja realizmu została odrobiona – szkoda tylko, że tak późno.


Omawiana inicjatywa to ostatnia szansa, by zawrócić Europę z samobójczego pędu ku nowemu, lewackiemu totalitaryzmowi i zamiast zamordystycznego „superpaństwa” zbudować Wielką Europę Suwerennych Ojczyzn. A więc MEGA: Make Europe Great Again!

Autor publikuje w sieci pod nickiem Gadający Grzyb.

Najnowsza Warszawska Gazeta. Kupcie E-wydanie: https://iczytamy.pl/2021/933-warszawska-gazeta-282021.html

reklama

Ostatnio dodane

Ameryka zamknięta. Nie otworzy granic dla Europejczyków

Rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki potwierdziła w poniedziałek, że administracja Joe Bidena "w obecnym momencie" utrzyma w mocy dotychczasowy...

Przeczytaj jeszcze to!