Centralna Agencja Informacyjna

01:50 | wtorek | 27.10.2020

© 2020 r. Federal Media Company FMC. All rights reserved.

Z ostatniej chwili!

CAI 24 – Liczba potwierdzonych przypadków Covid-19 wynosi już 263 929. Zdiagnozowano 10 241 nowych zakażeń, zmarło 45 osób, u których stwierdzono SARS-CoV-2. 38 z nich miało choroby towarzyszące, a 7 wyłącznie z powodu Covid-19. Epidemia w naszym kraju pociągnęła już za sobą  4483 ofiar.

Grube ryby i lewacka rewolta. Dlaczego wielki biznes wspiera BLM

Czas czytania: 4 min.

Koniecznie przeczytaj

Libańczyk podejrzany o terroryzm deportowany z Polski

W kwietniu tego roku, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, po ustaleniu, że 61-letni Libańczyk, planował zorganizowanie zamachu terrorystycznego na...

Daniel Martyniuk po imprezie żali się, że nie może utulić własnego dziecka

Zamieszanie wokół rodziny Martyniuk trwa w najlepsze. Kiedy już myśleliśmy, że to koniec, małżeństwo Daniela i Eweliny...

Influencerka zarabia na strajku kobiet

Od kiedy w czwartek Trybunał Konstytucyjny uznał, że aborcja w przypadku ciężkiego i trwałego uszkodzenia płodu lub...

Inspiracją dla tego felietonu stał się artykuł Jakuba Wozinskiego pt. „Wielki biznes na barykadach rewolucji” („GF” nr 28–29/2020) – a konkretnie wątek, w którym autor wyraża zdziwienie, iż wielkie korporacje wspierają skrajnie lewicowy, neomarksistowski i anarchistyczny ruch Black Lives Matter, którego uliczna aktywność przejawia się m.in. w dewastowaniu i plądrowaniu sklepów należących do tychże korporacji, nie wspominając już o wojującej antykapitalistycznej agendzie BLM. Przecież, zauważa zdroworozsądkowo red. Woziński, to podcinanie gałęzi, na której się siedzi.

Dlaczego liderom biznesu nie zapala się czerwona lampka? W tekście padają dwa wyjaśnienia – wojna kulturowa, która przeniknęła również do globalnych koncernów oraz chęć przypodobania się liberalno-lewicowym salonom i skrajnym politykom, którzy – tu dodam od siebie – już za chwilę mogą rządzić Ameryką.

To wszystko prawda, jednak sądzę, że niepełna. Osobiście zaproponowałbym trzy zazębiające się ze sobą odpowiedzi. Zacznijmy od wspomnianej wojny kulturowej. Jej matecznikiem są kampusy najbardziej prestiżowych uczelni, których absolwentami są korporacyjne kadry zarządzające. Tak się składa, że na amerykańskich uczelniach od dawna panuje zasada „no platform” oznaczająca, że z ideologicznymi przeciwnikami nie ma żadnej płaszczyzny do dyskusji, wsparta ideologią tzw. safetismu (od safety – bezpieczeństwo). Wedle założeń safetismu przestrzeń uniwersytecka ma stanowić strefę bezpieczeństwa chroniącą przed konfrontacją z nieakceptowanymi w campusowej, skrajnie lewicowej bańce poglądami w imię zachowania psychicznego dobrostanu jej członków. W praktyce sprowadza się to do agresywnej cenzury i rugowania wszelkich treści kontestujących lewicowy światopogląd oraz głoszących je osób, włącznie z nieprawomyślnymi wykładowcami, których pod naciskiem zradykalizowanych studentów albo się usuwa, albo zmusza do milczenia. I właśnie ów safetism wraz z podejmującymi zawodową karierę młodymi ludźmi został przeniesiony do świata biznesu oraz mediów. Głośnym echem odbiła się sprawa zwolnienia zasłużonego redaktora „New York Times’a” Jamesa Benneta po tym, jak zezwolił na zamieszczenie artykułu republikańskiego senatora wzywającego do użycia Gwardii Narodowej i armii w celu spacyfikowania zamieszek po śmierci George’a Floyda. Zwolnienie nastąpiło wskutek presji młodych pracowników gazety. James Bennet należał do starszego pokolenia liberałów, kultywującego jeszcze resztki szacunku dla dialogu i wolności słowa – jego ukształtowani na safetismie następcy już takich skrupułów nie mają.

Błędem jest mniemanie, iż przedsiębiorcy duzi i mali stanowią w gruncie rzeczy jednolitą grupę o wspólnych interesach, a różnią się jedynie skalą działalności. Jest wręcz przeciwnie – ich interesy są dokładnie sprzeczne.

Druga odpowiedź na pytanie, dlaczego wielki biznes wspiera BLM, jest natury czysto praktycznej. Jak wspomniałem niedawno w felietonach traktujących o upadku klasy średniej, błędem jest mniemanie, iż przedsiębiorcy duzi i mali stanowią w gruncie rzeczy jednolitą grupę o wspólnych interesach, a różnią się jedynie skalą działalności. Jest wręcz przeciwnie – ich interesy są dokładnie sprzeczne. Wielkie koncerny dążą bowiem do globalnego oligopolu, a z tej perspektywy patrząc, reszta ludzkości stanowić ma ich klientelę oraz zasób potencjalnej siły roboczej, najlepiej maksymalnie zatomizowanej i wykorzenionej. Radykalna lewica ze swą ideologią wymierzoną we własność, rodzinę i tradycyjne struktury społeczne jest tu naturalnym, taktycznym sojusznikiem. By urzeczywistnić ten cel, globalne korporacje działają z zimną, bezwzględną logiką psychopaty, w której nie ma miejsca na drobny biznes i szerzej – niezależną klasę średnią. Wielki biznes jest w stanie odżałować kilka zdewastowanych sklepów, nie zbiednieje od tego. Natomiast drobny przedsiębiorca, dla którego splądrowany przez zrewoltowany motłoch sklep był całym dorobkiem życia i jedynym źródłem utrzymania, przypłaci zniszczenia bankructwem. Kiedyś przedsiębiorca pragnący pozbyć się rywala wynajmował bandę zbirów, którzy podpalali konkurencyjną fabrykę. Dziś załatwia się to nieco inaczej… Można to uznać za nową formę dumpingu. Klasyczny dumping polega na sprzedawaniu towarów poniżej kosztów, by po wykoszeniu konkurencji odbić sobie chwilowe straty podnoszeniem cen i efektem skali na opanowanym rynku. W omawianym przypadku wielki biznes godzi się na straty w wyniku zamieszek, ponieważ jednocześnie ofiarami padają konkurujący z nim drobni przedsiębiorcy.

Idę o zakład, że jeżeli Trump przegra jesienne wybory, nagle skończą się zamieszki, nieudolne dotąd lokalne władze w demokratycznych stanach zaczną wykazywać się zdecydowaniem, BLM po spełnieniu kilku drugorzędnych postulatów powróci do fazy przetrwalnikowej, zaś postępowy biznes przystąpi do konsumowania swych najnowszych zdobyczy.

No i wreszcie kwestia polityczna. Obecne światowe korporacje generalnie sprzyjają liberalnej lewicy, a w USA demokratom. Wspierając ruch BLM i zadymiarzy z Antify w charakterze lodołamacza mającego utorować swym sojusznikom powrót do władzy, w oczywisty sposób liczą na późniejszą wdzięczność, np. podatkową. Idę o zakład, że jeżeli Trump przegra jesienne wybory, nagle skończą się zamieszki, nieudolne dotąd lokalne władze w demokratycznych stanach zaczną wykazywać się zdecydowaniem, BLM po spełnieniu kilku drugorzędnych postulatów powróci do fazy przetrwalnikowej, zaś postępowy biznes przystąpi do konsumowania swych najnowszych zdobyczy.

Ostatnio dodane

Norwegia ponownie zaostrza restrykcje koronawirusowe, dotkną one także pracowników z Polski

Premier Norwegii Erna Solberg ogłosiła w poniedziałek kolejne zaostrzenie restrykcji w związku ze wzrostem liczby zakażeń koronawirusem....

Francja: ograniczony transport publiczny w Paryżu i regionie Ile de France

Transport publiczny w Paryżu i stołecznym regionie Ile de France zostanie ograniczony od środy w związku z obowiązująca godziną policyjną - ogłosili...

Serwisy na walce z teoriami spiskowymi. Patreon blokuje zbiórki QAnon

Platformy crowdfundingowe zaczęły podejmować działania wymierzone w naciągaczy. Z teoriami spiskowymi walczyć nie śpieszą się polskie portale. Największa platforma...

Apel białoruskiej opozycji o strajk generalny

Swietłana Tichanouska wezwała Białorusinów do udziału w strajku generalnym wymierzonym w Łukaszenkę. Opozycyjna kandydatka na prezydenta Białorusi opublikowała sieciowy...

Włoska mafia śmieje się w twarz niemieckim sądom

Takie są wnioski komentatorów z procesu rozpoczętego w Düsseldorfie. Na ławie oskarżonych zasiadło 15 członków 'Ndranghety schwytanych na przemycie narkotyków.

Przeczytaj jeszcze to!