INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

08:54 | środa | 29.06.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Pierwsze polskie słuchowisko z litewskiej legendy

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

29 czerwca

Nieznana dziewczyna z Łąckiego

Niedziela, 29 czerwca 1941 r. UWAGA! Drastyczne treści! Przez lata nie wolno było o nich mówić. Jakby ich nie było. A przecież tysiące Polaków zostało...

Koniecznie przeczytaj

Czwartek, 17 maja 1928 r.

To była niesłychana innowacja – pierwsze słuchowisko napisane specjalnie dla Polskiego Radia było nagrywane w plenerze. I to w czasach, gdy nawet relacje wydarzeń przeprowadzano oszczędnie.

- reklama -

Pierwsza stała stacja radiofoniczna na świecie zaczęła nadawać w Pittsburghu w USA 2 listopada 1920 r.  W Europie jako pierwsi potęgę radia docenili… bolszewicy. Moskiewskie radio odezwało się 22 marca 1922 r., po czym stosunkowo zaczęło docierać do najbardziej zapadłych przysiółków Rosji. W Polsce radio z regularnym programem  wystartowało 18 kwietnia 1926 r. w Warszawie. Nowinka techniczna szybko zdobyła popularność, przy czym do posiadania radioodbiornika nie była konieczna elektryfikacja. Tam gdzie prądu nie było (np. na wsiach), zamożniejsi mieszkańcy (bo był to sprzęt nietani) kupowali radioodbiorniki „na lampy”. Nie były tak dobre, jak te w miastach, ale można było słuchać tych samych audycji, co mieszkańcy Warszawy, Wilna czy Lwowa. Radio zaczynało od nadawania informacji, muzyki czy czytanych w odcinkach książek, ale wkrótce dało odbiorcom coś wyjątkowego – słuchowiska.

W plenerze

Pierwszym polskim słuchowiskiem była nadana na żywo 29 listopada 1925 w Warszawie adaptacja dramatu Stanisława Wyspiańskiego „Warsz

- reklama -

awianka”. Przygotował ją Alojzy Kaszyn dla uczczenia rocznicy „Nocy listopadowej”. Pierwszym napisanym specjalnie dla radia i nadanym 17 maja 1928 r. słuchowiskiem oryginalnym był napisany i opracowany przez Witolda Hulewicza „Pogrzeb Kiejstuta”. Co ciekawe, wyemitowała je wileńska rozgłośnia Polskiego Radia.

Niestety, do dzisiejszych czasów nie zachowało się ani samo nagranie, się nawet

tekst autorski Witolda Hulewicza. I to pomimo tego, że „Pogrzeb Kiejstuta był trzykrotnie wznawiany – w 1929 r. słuchowisko dwukrotnie nadała rozgłośnia w Wilnie, a w 1935 r. – rozgłośnia Polskiego Radia w Warszawie.

- reklama -

Coś jednak o tym słuchowisku wiemy. Wiemy, że tekst słuchowiska został oparty na starych legendach litewskich. Z korespondencji rodziny Hulewiczów z Emilem Zegadłowiczem wiemy też, że „Pogrzeb Kiejstuta” był tekstem poetyckim, co praktycznie zniweczyło na samym wstępie próby odtworzenia słuchowiska – legendy udałoby się adaptować, napisanie poematu,  już raczej nie wchodziło w grę.

Wiemy, że samo przedsięwzięcie było szalenie nowoczesne i że zdolnościami przy jego realizacji musieli wykazać się nie tylko aktorzy biorący udział w słuchowisku ale i technicy radiowi. „Pogrzeb Kiejstuta” był grany w plenerze, więc rzeka, którą mogli usłyszeć słuchacze, była prawdziwą rzeką. Było to tym bardziej innowacyjne przedsięwzięcie, że wówczas nie transmitowano nawet wydarzeń realnych.

Gwiazda zgaszona przez Niemców

Format słuchowisk stał się bardzo popularny, podobnie jak radio. „Radiowy głos” to był jeden z lepszych komplementów, jaki można było usłyszeć. Prezenterzy radiowi, których przecież odbiorcy nie widzieli, byli prawdziwymi gwiazdami i otrzymywali setki listów miłosnych od zakochanych w nich Polek.

Taką gwiazdą był na pewno autor pierwszego polskiego słuchowiska Witold Hulewicz – prawdziwy człowiek radia. W grudniu 1927 r. został  kierownikiem programowym Rozgłośni Wileńskiej Polskiego Radia (piątej uruchomionej w Polsce). Doskonale „czuł” ten nowy rodzaj mediów – do rozgłośni najpierw w Wilnie, potem w Warszawie zapraszał artystów, naukowców, dziennikarzy. W wileńskiej rozgłośni urządzał tzw. środy literackie, na które zapraszał pisarzy. To on stworzył format słuchowiska radiowego i nadał mu nazwę, która przetrwała do dziś – teatr wyobraźni.

I chociaż nie zachowało się napisane przez niego pierwsze słuchowisko, zachował się jego głos – na nagraniu z 1932 r. – wywiadzie ze znakomitym pilotem Franciszkiem Żwirko. Warto też dodać, że jeśli chodzi o słuchowiska Polska odniosła przed wojną niemały sukces. Napisane w 1935 r. przez Jerzego Szaniawskiego słuchowisko „Zegarek” było realizowane przez 20 rozgłośni na całym świecie, w tym tak odległych i „egzotycznych” państwach, jak  Argentyna.

W sumie do 1 września 1939 w rozgłośniach Polskiego Radia zostało nadane ok. 2500 słuchowisk. Ostatnie ukazało się na antenie dosłownie kilka godzin przed wybuchem II wojny światowej. 31 sierpnia 1939 wyemitowano słuchowisko „Larum w obozie”.

Po wybuchu wojny Witold Hulewicz zaangażował się w działalność konspiracyjną. Był redaktorem naczelnym wydawanego w Warszawie konspiracyjnego pisma  „Polska Żyje”. Już  2 września 1940 został aresztowany przez Niemców i osadzony na Pawiaku, skąd był wielokrotnie wożony na przesłuchania w siedzibie gestapo w osławionej Alei Szucha. Był w ich trakcie torturowany.

12 czerwca 1941 r. został rozstrzelany w masowej egzekucji w Palmirach. Jego brat Jerzy zmarł 1 lipca 1941 r., zaraz po tym, jak dowiedział się o rozstrzelaniu Witolda.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Nieznana dziewczyna z Łąckiego

Niedziela, 29 czerwca 1941 r. UWAGA! Drastyczne treści! Przez lata nie wolno było o nich mówić. Jakby ich nie było....

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx
()
x