INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

13:52 | czwartek | 18.08.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Kto jest najbardziej zagrożony „małpią ospą”?

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

18 sierpnia

Najpierw była Wanda

18 sierpnia 1906 r. Każdy słyszał o pięknej Krystynie Krahelskiej, żołnierce Armii Krajowej, autorce „Hej, chłopcy, bagnet na broń”, która ciężko ranna pierwszego dnia Powstania,...

Koniecznie przeczytaj

WHO pracuje nad zmianą nazwy i niepokoi się „małpią ospą”. Już pierwsze wyniki badań, pokazujące jej „europejską” specyfikę. Mocno niepoprawne politycznie.

Od ponad tygodnia WHO pracuje nad zmianą nazwy „małpiej ospy” na neutralną i nie obrażającą mieszkańców Afryki. Co prawda w Afryce „małpia ospa” się zaczęła i pochodzi od małp, ale rasistom z WHO słowo „małpia”, kojarzy się z Afrykanami, wiec musi zostać zmieniona.

- reklama -

Pierwsze badania

WHO jeszcze nie ustaliło, jak ma nazywać się nowa choroba ani skąd ma pochodzić, a już ma kolejny problem – jak wskazać grupę, wśród której się szerzy, żeby się nie narazić na oskarżenia. Chodzi o to, że „małpia ospa” w Europie rozprzestrzenia się bardzo szybko (w ciągu dwóch tygodni liczba przypadków tej choroby uległa potrojeniu). Nie jest to tempo koronawirusa ale WHO jest zaniepokojone. Dyrektor regionalny WHO Hans Kluge wezwał więc kraje europejskie do „zwiększenia wysiłków w nadchodzących tygodniach i miesiącach, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się ospy małpiej na większym obszarze geograficznym”. To z pewnością oznacza powrót do szczepionkowe narracji. Na razie lekarze zalecają spokój, ale już są głosy, że szczepionka przeciwko ospie prawdziwej w 85 proc. chroni przez „małpią”, pod warunkiem, że była przyjęta niedawno a nie w dzieciństwie kilkadziesiąt lat temu. Ospa prawdziwa została całkowicie wyeliminowana, ale uruchomienie produkcji szczepionek to tylko kwestia przestawienie linii produkcyjnej.

Zagwozdka dla WHO

- reklama -

Pierwsze publikacje na temat „małpiej ospy” ukazały się już w prestiżowym brytyjskim miesięczniku medycznym „The Lancet”. W wydaniu z 2 lipca zamieszczono wyniki badań, wskazujących, że pierwsi brytyjscy pacjenci z ospą małpią, wykazywali objawy inne, niż te zwykle spotykane w krajach afrykańskich, np. nie wszyscy pacjenci mieli gorączkę. Mieli za to inną „lokalizację” skórnych zmian chorobowych. O ile w Afryce występowały one na całym ciele, sięgając twarzy i karku, o tyle w Wielkiej Brytanii koncentrowały się w okolicy narządów płciowych. Według autorów badania, wskazuje to, że brytyjskie zakażenia „małpią ospą” nastąpiły w wyniku kontaktów seksualnych. Potwierdza to wcześniejsze ustalenia (jeszcze z maja), zgodnie z którymi w Wielkiej Brytanii „małpia ospa” pojawiała się w środowiskach homoseksualnych i biseksualnych. Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowia (UKHSA) w swoim w komunikacie z 16 maja podawała:„Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowia ( UKHSA ) wykryła 4 dodatkowe przypadki małpiej ospy, 3 w Londynie i jeden powiązany przypadek w północno-wschodniej Anglii. 4 nowe przypadki nie mają znanych powiązań z poprzednimi potwierdzonymi przypadkami. Trwają dochodzenia w celu ustalenia powiązań między ostatnimi 4 przypadkami, z których wszystkie wydają się pochodzić z Londynu. Wszystkie 4 przypadki dotyczą mężczyzn, którzy identyfikują się jako homoseksualiści, biseksualiści lub inni mężczyźni uprawiający seks z mężczyznami (MSM)”.

Temat robi się tabu, bo jak powiedzieć społeczeństwom to, czego powiedzieć nie można?

Bzdura?

- reklama -

Na razie naukowcy mówią, że owszem, „małpia ospa” pojawiła się wśród aktywnych pederastów, ale na razie „dyskutuje się”, na ile może przenosić się przez kontakt seksualny. Dziwne, że się „dyskutuje”, skoro już pierwsze komunikaty o tej chorobie podawały, że droga płciowa jest jednym ze sposobów zakażenia. Zapytany przez PAP prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego przypomniał, że podobny „błąd” popełniono przy AIDS, który początkowo też szerzył się głównie wśród homoseksualistów, nazywając tę chorobę GRIDS – gay-related immune deficiency syndrome, czyli niedoborem odporności u osób homoseksualnych. Zdaniem profesora było to (i jest) kompletną bzdurą, „ponieważ osoby heteroseksualne uznały, że to ich nie dotyczy”.

„Jedna i druga choroba nie ma nic wspólnego z orientacją seksualną, a co najwyżej z drogą transmisji. W przypadku małpiej ospy może być podobnie: jeśli się potwierdzi, że przenosi się ona głównie drogą płciową, to taki obraz – sporo przypadków u osób homoseksualnych – będzie logiczną konsekwencją – podobnie, jak było w przypadku AIDS”, podkreśla profesor.

Może i nie ma. Ale w obu przypadkach dziwnym trafem pierwsze zachorowania występują w środowisku pederastów. I nie sensu ani powodu, żeby to ukrywać. Może wręcz przeciwnie – dla dobra tego środowiska należałoby to podkreślić? Albo zastosować to, do czego zachęca „katolicki ciemnogród” – wierność i stałość w jednym związku? Ciekawe, co z tym fantem zrobi WHO?

Źródło: PAP

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

1 KOMENTARZ

1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Burmistrzowa
03.07.2022 10:03

zagrożone pawiany z gołą dupą 😉 taką tęczową he, he, he

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Słynny amerykański inwestor – zarobek jest w więzieniach i psychiatrykach

Patrząc na poczynania najsłynniejszego amerykańskiego inwestora, przyszłość świata nie wygląda ciekawie. Najlepszą inwestycją pieniędzy mają być prywatne więzienia i...

Przeczytaj jeszcze to!

1
0
Podziel się z nami swoją opiniąx