INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

09:39 | wtorek | 09.08.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Nieznana dziewczyna z Łąckiego

Czas czytania: 5 min.

Kartka z kalendarza polskiego

9 sierpnia

Zaczęło się od drewnianego kościółka i kamiennej strażnicy

9 sierpnia 1382 r. Zaczęło się zwyczajnie – od sprowadzenia do Polski szesnastu zakonników. Nie wiadomo dokładnie, kto tego dokonał, chociaż większość historyków wskazuje na...

Koniecznie przeczytaj

Niedziela, 29 czerwca 1941 r.

UWAGA! Drastyczne treści!

- reklama -

Przez lata nie wolno było o nich mówić. Jakby ich nie było. A przecież tysiące Polaków zostało zamordowanych w więzieniach Lwowa, gdy dotychczasowi sojusznicy zaczęli ze sobą walczyć. Masakry więzienne to nie były zwykłe rozstrzeliwania. To był bestialski mord, którego świadkowie zbrodni nie zapomnieli do śmierci.  

Atak Niemiec na ich sojusznika Związek Sowiecki, który miał miejsce 22 czerwca 1941 r. był dla Stalina kompletnym zaskoczeniem. Niemcy szybko posuwali się na wschód. Władze sowieckie postanowiły pozbyć się świadków swoich zbrodni. Ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrentj Beria wydał rozkaz rozstrzelania wszystkich więźniów politycznych przetrzymywanych w więzieniach w zachodnich obwodach ZSRS, czyli na okupowanych ziemiach polskich. Teoretycznie chodziło o więźniów, których nie można było „ewakuować” w głąb ZSRS.  W praktyce – decyzja należała do NKWD w poszczególnych więzieniach. Wypełniając rozkaz Berii, w lwowskich więzieniach: „Brygidkach”, więzieniu przy ul. Łąckiego, więzieniu na Zamarstynowie, a także w ich filiach – funkcjonariusze NKWD zamordowali 7 tys. osób, przede wszystkim Polaków, ale także pewną liczbę Ukraińców i Żydów. Wśród zamordowanych byli nie tylko mężczyźni ale także kobiety i dzieci. Mord dokonany w ciągu kilku dni we Lwowie, był największym z tzw. „masakr więziennych” popełnionych przez NKWD w lecie 1941 r.

Transporty

- reklama -

Z dokumentów odnalezionych w sowieckich archiwach wynika, że stan osadzonych we lwowskich więzieniach na dzień 10 czerwca 1941 roku wynosił łącznie 5145 osób. Jest jednak pewne, że w ostatnich dniach czerwca liczba więźniów była wyższa. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej i stłumieniu ukraińskiej dywersji sowieci aresztowali setki lwowian, których nie zdążyli zarejestrować w więziennej ewidencji. Początkowo plan sowiecki rzeczywiście zakładał wywiezienie więźniów w głąb ZSRS, ale udało się wyprawić tylko jeden taki transport, z 527 więźniami. Więźniowie byli zmuszeni maszerować pieszo przez Tarnopol i Berdyczów, aż do Moskwy,  dokąd przybyli dopiero 28 sierpnia. Po drodze konwojenci mordowali wszystkich, którzy nie byli w stanie nadążyć za kolumną. W Moskwie sowieci załadowali więźniów do wagonów i wywieźli do Pierwouralska na Uralu, gdzie transport dotarł 16 listopada 1941 r. Było w nim 248 więźniów. Prawie żaden z nich nie był w stanie opuścić wagonu o własnych siłach. W tym samym czasie sowieci „ewakuowali” też 12 tys. jeńców wojennych, budujących dwie linie kolejowe i lotniska w Skniłowie. Jednak już 22 czerwca sowieci zaczęli mordować Polaków przetrzymywanych w lwowskich więzieniach.

Masakra

Już 22 czerwca sowieci rozstrzelali między innymi 108 więźniów skazanych na karę śmierci. Następnego dnia rozpoczęła się natomiast likwidacja więźniów przetrzymywanych w więzieniu wewnętrznym NKGB przy ulicy Łąckiego. Egzekucje przeprowadzane w pierwszych dniach wojny pochłonęły setki ofiar, niemniej nie przybrały zorganizowanego charakteru, tym bardziej, że strażnicy i urzędnicy sowieccy uciekali z miasta, porzucając więźniów w ich celach. Sytuacja zmieniła się 25 czerwca, kiedy we wszystkich lwowskich więzieniach rozpoczęła się masowa i systematyczna likwidacja osadzonych. Tego dnia przybyli do miasta przybyciem do miasta zastępcy komisarzy ludowych spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa państwowego USRR. Masakry we lwowskich więzieniach odbywały się zwykle według podobnego schematu. Funkcjonariusze NKWD i NKGB wywoływali więźniów z cel, po czym pojedynczo lub w małych grupkach wprowadzali ich do więziennych piwnic i tam mordowali. Indywidualne i masowe egzekucje odbywały się także na więziennych podwórzach. W ostatnich godzinach przed wkroczeniem do miasta oddziałów niemieckich enkawudziści mordowali więźniów bezpośrednio w celach, otwierając ogień przez kraty bądź wrzucając granaty do przepełnionych pomieszczeń. Zwłoki grzebano w mogiłach wykopanych na terenie więzień lub pozostawiano w celach i piwnicach (niektóre z nich zamurowano). Czasami ofiary zakopywano także poza więzieniami, na przykład w parku Bodnara. Egzekucje przeprowadzano przy włączonych silnikach samochodowych, chcąc w ten sposób zagłuszyć odgłosy strzałów i krzyki mordowanych. W tym samym czasie okoliczne ulice obstawiała sowiecka milicja, uniemożliwiając osobom postronnym dostęp do więziennych budynków. Eksterminacja więźniów trwała do momentu opuszczenia Lwowa przez wojska sowieckie. Efekty były straszne. W „Brygidkach”, gdzie mord trwał do 28 czerwca, stosy trupów odnalezionych w piwnicach więzieniach liczyły 4-5 warstw. Zamordowanych zostało co najmniej 2 tys. osób. W więzieniu przy ul. Łąckiego sowieci rozpoczęli mord 23 czerwca, a największą intensywność przybrał on 27 i 28 czerwca. Więźniowie z ulicy Łąckiego byli rozstrzeliwani w piwnicach i celach. Ich ciała pozostawiano na miejscu egzekucji lub przenoszono do zbiorowych grobów wykopanych na więziennym dziedzińcu. Niemcy oszacowali liczbę zamordowanych na 4 tys. osób, ale najprawdopodobniej było to ok. 1 tys. osób. Masakrę przeżyło tylko kilka, którym udało się ukryć pod zwałami zwłok. W dawnym więzieniu wojskowym na Zamarstynowie przebywało ok. 1 tys. osób. Ocalało ok. 66 mężczyzn i pięć kobiet.

- reklama -

Ofiary

Łączna liczba masakr więziennych we Lwowie nie jest znana. Niemcy, zapewne w celach propagandowych, podawali liczbę 20 tys. zabitych. Według polskich szacunków mogło to być 5-7 tys. Późniejsze ekshumacje wykazały, że część ofiar była przed śmiercią torturowana. roztrzaskane toporem lub tępymi narzędziami, zdartą skórę z rąk, obcięte palce i genitalia, ślady palenia żywcem. Pojawiały się nawet doniesienia, iż w więzieniu przy ulicy Łąckiego odnaleziono ciała wbite na rzeźnickie haki lub przybite do ścian bagnetami[W „Brygidkach” część więźniów miała zostać żywcem zamurowana w celach i skazana w ten sposób na śmierć z uduszenia, głodu i pragnienia.

29 czerwca 1941 w zajętym już przez Niemców Lwowie, wśród osób szukających bliskich w sowieckich więzieniach, był 20-letni harcerz i AK-owiec Leszek Majewski. To, co zobaczył opisał w wierszu, dobrze oddającym zbrodnie, jakie miały miejsce w ostatnich dniach czerwca w więzieniach sowieckich.

Nieznana dziewczyno z „Łąckiego”

Ten widok wciąż mnie poraża.

Nie zdołam obrazu twego

z pamięci mojej wymazać.

Leżałaś naga w pokrzywie,

tuż koło bramy…

Piersi pocięte straszliwie,

uszy – dwie krwawe plamy.

Brzuch rozpłatany do łona,

ściągnięty sznurka fastrygą;

na myśl, jak przyszło ci konać,

cały się wzdrygam.

Za jakie czyny zbrodnicze

kat los ci taki zgotował?

Wiem – bo ceniłaś nad życie

wolność Ojczyzny i Lwowa.

Gdy błysną gwiazdy na niebie

i cisza w krąg nastanie,

klęknę i zmówię za Ciebie

Wieczne odpoczywanie.

Ale przysięgam! Że wszędy,

dopóki wojna się sroży,

Twą także mękę mścić będę

wbrew nawet nakazom bożym!

I to chyba już nie wymaga niczego do dodania.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Zaczęło się od drewnianego kościółka i kamiennej strażnicy

9 sierpnia 1382 r. Zaczęło się zwyczajnie – od sprowadzenia do Polski szesnastu zakonników. Nie wiadomo dokładnie, kto tego dokonał,...

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx