INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

13:57 | poniedziałek | 20.05.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Kto chciał zabić Jana Pawła II?

Czas czytania: 14 min.

Kartka z kalendarza polskiego

20 maja

Zanim był Wołyń

16 maja 1657 Kozaccy oprawcy zabrali zakonnika go do rzeźni Grzegorza Hołowejczyka, gdzie go bestialsko torturowali – m.in. przypalając go ogniem, wbijając drzazgi za paznokcie...

Koniecznie przeczytaj

Moment na przeprowadzenie zamachu z punktu widzenia władz w Warszawie i Moskwie był więc idealny, a sam zamach perfekcyjnie przygotowany. Jeśli nawet Kreml nie użył do jego przeprowadzenia polskich esbeków, to istnieje szereg poszlak wskazujących, że oni wiedzieli co się wydarzy i kiedy.

Był 13 maja 1981 roku. godzina 17.00. Papież Jan Paweł II rozpoczął audiencję generalną na placu św. Piotra. O godzinie 17:19, gdy odkryty samochód Jana Pawła II robił drugie okrążenie placu, papież został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Alego Ağcę. Jak ustalili śledczy, chwilę wcześniej Ali Ağca mierzył w głowę papieża, jednak Jan Paweł II wziął na ręce dziewczynkę – to słynne na całym świecie kadru, na których podnosi małą blondyneczkę – Sarę Bartoli. Zamachowiec opóźnił oddanie strzału prawdopodobnie, dlatego że dziewczynka, którą papież trzymał na rękach, lekko przysłoniła go, co uniemożliwiło zamachowcowi dokładne wycelowanie. Ranny papież osunął się w ramiona stojącego za nim sekretarza, Stanisława Dziwisza. Ochrona przewiozła Jana Pawła II do polikliniki Gemelli, gdzie poddano papieża sześciogodzinnej operacji. Na Placu św. Piotra wybuchło zamieszanie, ale uciekającego zamachowca udało się zatrzymać, m.in. dzięki zakonnicy, która dosłownie rzuciła się na Agcę i powaliła go na ziemię. Zatrzymany Agda krzyczał po angielsku “I only, I only” (tylko ja, tylko ja), co interpretowano potem jako zapewnienie, że działał sam. Tego też dotąd nie wyjaśniono. Być może jednak Agca kogoś osłaniał dając temu komuś czas i szansę ucieczki, co zresztą w rozpraszającym się tłumie nie było trudne.

- reklama -

Do dziś pomimo licznych śledztw, prowadzonych przez specjalne służby, „wprawionych w bojach” dziennikarzy, prokuratorów i sędziów, niewiele dało się ustalić. Kilka faktów jednak wiadomo. Wśród nich jednym z ważniejszych jest to, że Ali Agca nie działał sam, ani nie był sam na Placu Św. Piotra. Miał wspólników i to wspólników „aktywnych”. Ekspertyzy balistyczne wykazały bowiem, że do papieża strzelano z kilku kierunków. Na zdjęciach z tamtego dnia włoscy prokuratorzy zidentyfikowali czterech ludzi, jak się okazało – wspólników Agcy. Na Placu Świętego Piotra byli – Oral Celik, o którym Agca mówił, że był mu jak „brat”. (To Oral wprowadził Agcę do Szarych Wilków i odegrał ważną role w wyciąganiu Agcy z tureckiego więzienia. To z nim Ali Agca przez blisko rok ustalał szczegóły zamachu.) Celik i Agca cały czas pozostawali w kontakcie wzrokowym. Zgodnie z ich ustaleniami, strzelać miał zacząć ten z dogodniejszą pozycją. Nie udało się ustalić z całą pewnością, czy Celik też strzelił. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że tak było i że to jego kule trafiły papieża w łokieć i palec.

Zadaniem trzeciego zamachowca – Omara Aya było rzucenie w tłum granatów hukowych w celu wywołania paniki. Ay granatów nie rzucił.

Czwartym zamachowcem był Sedat Sirri Kadem, przyjaciel Agcy z dzieciństwa. Agca długo ukrywał jego udział w zamachu. Został on potwierdzony dzięki zeznaniom innego Turka – Yalçına Özbeya. Kadem miał strzelać, gdyby Papież pojawił się w jego pobliżu. Teoretycznie sprawa wydawała się więc prosta – islamscy fanatycy z terrorystycznej organizacji, mającej już niejedno życie na sumieniu, postanowili pozbyć się przywódcy „niewiernych”, w dodatku zaangażowanego chociażby w dialog z judaizmem. Tyle, że sprawa wcale prosta nie była. Zamachowcy byli tylko wykonawcami i to nie poleceń szefostwa organizacji. Problem polega na tym, że według niektórych ustaleń, ich przygotowania miały charakter głównie „teoretyczny”. Nie znali oni miasta, ani Watykanu (podstawowa kwestia przy organizowaniu ucieczki – musieli liczyć się z pościgiem). Mało tego – nie widzieli „na żywo” Papieża ani nie wiedzieli, jak przebiegają audiencje generalne. Tych informacji dostarczyli mieli im dostarczyć Bułgarzy – Sotir Kolev, Sotir Petrov i Bayramik. W rzeczywistości odpowiednio –  Todor Stojkow Ajvazov, Jelio Kolew Wasiliew oraz Sergiej Antonow. Tylko Antonow w 1982 został aresztowany i w 1985 roku stanął przed włoskim sądem, który zwolnił go rok później. Przez lata zaprzeczał swojej obecności na Placu Świętego Piotra 13 maja 1981 roku. Przez lata kłamał. Po wielu latach od tamtych wydarzeń włoscy śledczy dotarli do zdjęcia, na którym wyraźnie widać Antonowa. Zgodnie z planem miał on po zamachu czekać na całą czwórkę przy ulicy Conziliazione. Zamachowcy mieli zostać przewiezieni do bułgarskiej ambasady a stamtąd tego samego dnia opieczętowanym jako bagaż dyplomatyczny (a więc nie podlegającym kontroli TIRem do Bułgarii lub Jugosławii. Tu właśnie zaczyna się „bułgarski ślad”.

- reklama -

W każdym przypadku papież musiał zginąć

Polska „ulica” wbrew oficjalnym komunikatom odpowiedzialnością za zamach od razu obarczyła „ruskich”, czyli władze ZSRR. Taki ślad utrzymywał się przez lata. Zgodnie z nimtrzy dni przed zamachem, Todor Stojkow Ajvazow, który pracował w Rzymie jako kasjer bułgarskiej ambasady, spotkał się na Placu Świętego Piotra z Alim Agcą, co potwierdził sam Agca, przy okazji dodając, że to właśnie Ajvazow był koordynatorem całej operacji. To właśnie wtedy Ali Agca po raz pierwszy zobaczył Jana Pawła II (papież wyjeżdżał z Watykanu). Podczas tego spotkania zamachowcy ustalili, że gdyby 13 maja coś poszło nie tak, zabiją Jana Pawła II w niedzielę – 17 maja podczas audiencji generalnej używając do tego broni snajperskiej.

Ta sekwencja wydarzeń wskazuje raczej na proste zlecenie – zleceniodawca mówi kogo zabić, zleceniobiorca podaje cenę. Potem, w ciągu zaledwie trzech dni Ajvazow przekazał zamachowcom szczegółowe instrukcje i ustalił z nimi kolejność oddawania strzałów. Jak powiedział potem Ali Agca – „Nasze uzgodnienia były takie, że w każdym przypadku papież musiał zginąć”.

- reklama -

Przez lata przyjmowano, że bułgarskie służby albo a) chciały się przypodobać Moskwie, b) działały na rozkazy płynące z Kremla czy też Łubianki, co w sumie na jedno wychodzi.

Na tę drugą ewentualność wskazał Konstantin Karadzow– były szef bułgarskiego odpowiednika KGB. Nagrane na taśmę magnetofonową wyznania Karadzowa w 1991 roku nadała telewizja RAI-Uno. Powiedział on wprost:  “Moskwa głęboko zaniepokojona polityką wschodnią »papieża z Polski« obawiała się, że sama jego obecność na Stolicy Piotrowej wpłynie destabilizująco na cały system wpływów radzieckich we wschodniej i środkowej Europie. Przeprowadzenie zamachu zostało powierzone służbom wywiadowczym podlegającym bułgarskiemu odpowiednikowi KGB“.

Wersję tę potwierdza też opublikowany w marcu 1995 przez włoski tygodnik “Toscana Oggi” rozkaz Komitetu Centralnego KPZR z 1979 roku, nakazujący KGB “wykorzystanie wszelkich dostępnych możliwości, by zapobiec nowemu kierunkowi w polityce, zapoczątkowanemu przez polskiego papieża, a w razie konieczności – sięgnąć po środki wykraczające poza dezinformację i dyskredytację”. Pod rozkazem podpisali się: Michaił Gorbaczow, Michaił Susłow oraz inni członkowie KC – Andriej Kirylenko, Konstantin Czernienko, Konstantin Rusakow, Boris Ponomariow, Iwan Kapitonow, Michaił Zimianin i Władimir Dołgich. W marcu 2006 komisja śledcza włoskiego parlamentu powołana dla ustalenia odpowiedzialności obywateli włoskich, podejrzanych o współpracę z KGB, ustaliła , że rozkaz zabicia papieża wydał osobiście I sekretarz KC KPZR Leonid Breżniew, a zatwierdziło Biuro Polityczne m.in. Michaił Gorbaczow. Według niej sam Ali Agca działał na zlecenie bułgarskiej służby bezpieczeństwa, której działania miało inspirować radzieckie KGB.  Problem polega na tym, że nie sposób potwierdzić, że wyżej wymieniony dokument jest autentyczny. Taki rozkaz byłby jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic Związku Sowieckiego a bezpośrednie przyznanie się do polecenia zabicia bądź co bądź – głowy innego państwa przez czołowych przywódców ZSRS byłoby głupotą. Kreml zawsze działał zbyt ostrożnie by dopuścić do wycieku takiego dokumentu. Co nie znaczy, że polecenie nie wyszło z Moskwy.

Na ciekawy trop w kontekście tego śladu zwrócił uwagę w biuletynie IPN z maja 2021 Andrzej Grajewski.

Przyjrzał się on terminarzowi czynności służbowych Leonida Breżniewa, który to terminarz został wydany w 2016 r. w Moskwie w trzech tomach. W latach 1964–1982 Breżniew stał na czele sowieckiej partii komunistycznej i był przywódcą ZSRS oraz całego bloku sowieckiego. W terminarzu odnotowane są wszystkie oficjalne i nieoficjalne spotkania, które polityk odbywał w swoim gabinecie na Kremlu, oraz rozmowy telefoniczne, które stamtąd prowadził. Nie ma jednak informacji, o czym rozmawiano w czasie tych spotkań bądź połączeń telefonicznych, ale wskazani są rozmówcy Breżniewa. W kwietniu i maju 1981 roku Breżniew niezwykle często spotykał się z ówczesnym szefem KGB Jurijem Andropowem. Nigdy wcześniej ani nigdy później ich kontaktu nie  były tak częste.

W terminarzu zostały odnotowane zajęcia Breżniewa 13 maja 1981 r. Rano spotyka się z delegacją kongijską i podpisuje dwa porozumienia z przedstawicielami tego państwa. Około 13.00 przychodzi do swego gabinetu na Kremlu i – jak zanotowano w terminarzu – samotnie pracuje nad dokumentami. Z nikim się nie spotyka, nie prowadzi w tym czasie żadnych rozmów telefonicznych. Po 18.00 opuszcza Kreml i udaje się do swej rezydencji
pod Moskwą. Czy Breżniew czekał na telefon? Warto wziąć pod uwagę różnicę czasu między Rzymem a Moskwą. Telefonu nie było, Breżniew pojechał do domu i jak wszyscy informację o stanie papieża czerpał z doniesień agencji warujących pod kliniką Gemelii i bieżąco przekazujących informacje ze szpitala? Tego nie wiemy, z terminarza wiemy, że  następnego dnia na Kremlu pojawił się minister spraw zagranicznych Andriej Gromyko, a dzień później Andropow. Jest natomiast bardzo ciekawe, że w czasie długich rządów Breżniewa właśnie tego jednego dnia – 13 maja 1981 roku przez pół dnia przywódca nie robił nic.

Ciekawe tropy na temat zamachu wskazali emerytowany włoski sędzia Ferdinando Imposimato i dziennikarz Sandro Provvisionato, których książka o zamachu na Papieża ukaże się w tych dniach we Włoszech.

Długie ręce KGB

Ferdinando Imposimato i Sandro Provvisionato jako pierwsi powiązali ze sobą trzy zbrodnie – zamach na życie Jana Pawła II, niewyjaśnione do dziś porwanie córki pracownika Watykanu Emanueli Orlandi w czerwcu 1983 roku oraz morderstwo popełnione w na dowódcy Gwardii Szwajcarskiej Aloisie Estermannie i jego żonie przez wicekaprala Cedrica Tornada, który popełni samobójstwo zaraz po tej zbrodni, w maju 1998 roku. Według sędziego Imposimato zamordowanie Aloisa Estermanna miało na celu wyeliminowanie… szpiega, który za dużo wiedział. Warto pamiętać, że to właśnie Aloies Estermann 13 maja 1981 roku bezpośrednio po zamachu wskoczył jako pierwszy do pojazdu, wiozącego papieża i podtrzymał osuwającego się rannego.  Imposimato utrzymuje jednak, że istnieją dowody wskazujące, że Aloies Estermann był agentem Stasi. Co jego wersję potwierdza fakt, że w 2002 roku okazało się, że domniemany morderca – Cedric Tornay… sam został zamordowany a feralnego dnia w mieszkaniu dowódcy Gwardii Szwajcarskiej był ktoś jeszcze, na co wskazywały cztery kieliszki stojące na stole. Czyżby w ten sposób rosyjskie służby eliminowały świadków?

Ali Agca twierdził po zatrzymaniu, że „szatan jest w Watykanie”, w otoczeniu papieża i bez jego pomocy, niczego by nie dokonał. Czyżby miał na myśli Estermana? To nie zostało ustalone. Tak samo, jak kto i dlaczego porwał Emanuelę Orlandi. Hipoteza o żądaniu w zamian za nią uwolnienia Ali Agcy upadła.

Sędzia  Imposimato stwierdził  jednak, że istnieją dowody na związek tego przestępstwa z zamachem na życie Jana Pawła II. W analizie porwania Emanueli Orlandi, Imposimato przypomina, że została ona uprowadzona, kiedy Jan Paweł II był z pielgrzymką w Polsce w czerwcu 1983 roku. Twierdzi on także, że Agca sam wskazał tzw. bułgarski trop zamachu i opowiedział o swym pobycie w Sofii, już podczas pobytu w rzymskim więzieniu Rebibbia otrzymał pogróżki, co doprowadziło do zmiany przez niego zeznań. Autorzy książki zwracają uwagę, że Watykan był i z pewnością nadal jest obiektem zainteresowania obcych wywiadów. W latach osiemdziesiątych był obiektem zainteresowania także polskich spec-służb.

Polski ślad

Karol Wojtyła był inwigilowany przez SB od młodych lat a zainteresowanie jego osobą wzrastało w miarę otrzymywania przez niego kolejnych kościelnych nominacji i popularności wśród wiernych. Jeszcze przed wyborem na papieża krakowska SB robiła dosłownie wszystko, by go zdyskredytować, a jej wysiłki wzrosły po wyborze na Stolicę Piotrową. Wystarczy wspomnieć akcję „Triangolo”, prowadzoną przeciwko Papieżowi w 1983 roku. Polegała ona na podrzuceniu fałszywego „pamiętnika” oczerniającego Jana Pawła II. „Pamiętnik” miał zostać podrzucony a następnie „znaleziony” podczas rewizji przez SB. Być może SB przeprowadziłoby swój plan do końca, gdyby nie zamiłowanie prowadzącego sprawę do mocnych trunków. Oficer ten podrzucił pamiętnik a następnie spędził suto zakrapiany wieczór w towarzystwie pracujących razem z nim funkcjonariuszek SB. Kompletnie pijany, był pewien, że żaden patrol milicji nie waży się go zatrzymać, wsiadł do samochodu i spowodował na ulicach Krakowa wypadek. Oficerem tym był Grzegorz Piotrowski – późniejszy morderca księdza Popiełuszki. Nie był to jedyny przypadek powiązania życiorysu Piotrowskiego z Janem Pawłem II. Według zachowanej dokumentacji wyjazdów IV Departamentu MSW Piotrowski wielokrotnie uczestniczył w spotkaniach z wydziałem do spraw dywersji i walki ideologicznej KGB w latach 1971–1982. Ale i to nie wszystko. Dziennikarze „WPROSTu” ustalili, że akcja „Triangolo” nie zaczęła się w 1983 roku a zaraz po wyborze Karola Wojtyły na papieża i była szeroko zakrojoną międzynarodową operacją. W spisie wyjazdów pracowników IV departamentu (zajmującego się walką z Kościołem) figuruje dziwna notatka: “29-30 października 1979 w Moskwie na rozmowach przebywał z Zarządem V KGB ZSRR”. Kto – nie wiadomo, gdyż nazwisko esbeka zostało wykreślone. V Zarząd KGB odpowiadał za walkę z religią, w szczególności zaś za “zwalczanie wrogich wpływów Watykanu”. Narada była poświęcona papieżowi Janowi Pawłowi II i jego niedawnej pielgrzymce do Polski. Miesiąc po niej Ali Agca uciekł z najpilniej strzeżonego tureckiego więzienia.

Komuniści wyborem Karola Wojtyły na papieża byli wręcz przerażeni, a ich irytacja wzrosła, gdy zobaczyli jak wielki ma wpływ na Polaków i ich dążenia do wolności. Stąd nie brak głosów przekonujących, że to polskim komunistom zależało na wyeliminowaniu kard. Wyszyńskiego i Jana Pawła II – dwóch duchowych przywódców narodu polskiego. Wiosną 1981 roku stan zdrowia kardynała Wyszyńskiego bardzo się pogorszył i komuniści zdawali sobie sprawę, że w jego przypadku muszą tylko poczekać. Jan Paweł II cieszył się znakomitym zdrowiem i nic nie wskazywało, bo coś się mogło zmienić. Jednocześnie śmierć obu duchowych przywódców byłaby dla narodu polskiego strasznym ciosem, po którym przy rozbiciu Solidarności, społeczeństwo mogło zostać spacyfikowane na lata. Moment na przeprowadzenie zamachu z punktu widzenia władz w Warszawie i Moskwie był więc idealny, a sam zamach perfekcyjnie przygotowany. Jeśli nawet Kreml nie użył do jego przeprowadzenia polskich esbeków, to istnieje szereg poszlak wskazujących, że oni wiedzieli co się wydarzy i kiedy. Według ustaleń sędziego Imposimato 13 maja na Placu Św. Piotra był obecny Adam Pietruszka oraz kilku jego współpracowników. Czy tak naprawdę było?

Szare Wilki

W czasie wizyty w Bułgarii w 2002 roku papież oświadczył, że nigdy nie wierzył w tzw. bułgarski ślad i zawsze zachowywał ciepłe uczucia, szacunek i podziw dla narodu bułgarskiego. Deklarację tę odczytał wówczas mediom w Sofii rzecznik prasowy Watykanu. Podobno sam papież, który spotkał się Agcą w czasie słynnej audiencji od zamachowca poznał tajemnicę zamachu na swoje życie, ale nigdy nie powiedział na ten temat ani słowa. W książce “Pamięć i tożsamość”, o zamachu wypowiedział się w następujący sposób: “Myślę, że był on jedną z ostatnich konwulsji XX-wiecznych ideologii przemocy. Przemoc propagował faszyzm i hitleryzm, przemoc propagował komunizm”.

W śledztwie wskazującym na posłużenie się przez Moskwę bułgarskimi służbami, które z kolei wynajęły tureckiego zawodowego zabójcę jest jednak parę pytań.

Po pierwsze – dlaczego Moskwa, mając świetnych agentów i zawodowych zabójców w szeregach KGB a także niezwykle skuteczną niemiecką STASI miałaby zwracać się do służb bułgarskich i to jeszcze zlecając im wynajęcie zamachowców?

Po drugie – Ali Agca był członkiem terrorystycznej organizacji Szare Wilki – skrajnie prawicowej i programowo antykomunistycznej. Spośród terrorystycznych organizacji Szare Wilki były ostatnią, która mogłaby wyświadczać przysługi komunistycznych służbom. Stąd też pojawiła się wersja, że „przysługę” tę Szare Wilki wyświadczyły Moskwie przy okazji, zaś zamach od początku do końca był dziełem tej organizacji i że chodziło o wyeliminowanie papieża Jana Pawła II jako przywódcy religijnego. Chodziło też o tom by rzucić wyzwanie tureckim wojskowym, wykorzystującym ich wcześniej do wywoływania zamieszek i zabójstw. Potem jednak tureccy generałowie zaczęli ścigać działaczy tej organizacji za zbrodnie. „Bułgarski ślad” miał być dziełem CIA. Marco Ansaldo dziennikarz włoskiej „La Reppublici” i turecka korespondentka we Włoszech Yasemin Baskin w wydanej w 2011 roku książce „Zabijcie papieża” napisali, że za sfabrykowanie tzw. bułgarskiego śladu odpowiada grupa specjalnie powołana do tego celu w waszyngtońskim Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych. Nie będzie chyba zaskoczeniem, że wersją, iż za zamachem na papieża stał radykalny islam, opowiedział się gen. Wojciech Jaruzelski.

Jednak ani tej wersji, ani wielu innych nie udało się potwierdzić. Czy kiedykolwiek poznamy prawdę? Może kiedyś. Na razie zamach na papieża Jana Pawła II mieści się wśród wielu niewyjaśnionych zagadek historii.

Źródła:

PAP,

Cezary Gmyz, „Trójkąt Śmierci”, WPROST nr 15/2005

Andrzej Grajewski „Papież musiał zginąć”, www.goscniedzielny.wiara.pl

Marek Lasota „Donos na Wojtyłę” Wydawnictwo Znak, Kraków 2006

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

1 KOMENTARZ

Subskrybuj
Powiadom o

1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Czakoma
22.05.2023 21:06

Czy kogoś jeszcze oprócz (domniemanej) ruskiej agentki Aldony Z. jeszcze obchodzi ten guru sekty pedofilskiej zwanej Kościołem Katolickim? Codziennie modlę się do Unii Europejskiej i Nato, żeby naród polski zrzucił kajdany głupoty i otrzeźwiał z hipokryzji i zabobonów.

reklama spot_img

Ostatnio dodane

Zanim był Wołyń

16 maja 1657 Kozaccy oprawcy zabrali zakonnika go do rzeźni Grzegorza Hołowejczyka, gdzie go bestialsko torturowali – m.in. przypalając go...

Przeczytaj jeszcze to!

1
0
Podziel się z nami swoją opiniąx