INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

07:35 | czwartek | 29.09.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Łukaszenka chce „rozegrać” PiS benzyną?

Czas czytania: 3 min.

Kartka z kalendarza polskiego

29 września

Najlepsza polska opera

28 września 1865 r. Ognisty mazur i aria o starym zegarze. Ale nie tylko to stanowi o sukcesie najlepszej polskiej opery. Była nośnikiem patriotyzmu. I...

Koniecznie przeczytaj

Jeśli ktoś liczył, że prezydent Białorusi ograniczy się do podsyłania nam pod granicę ekonomicznych imigrantów z Afryki, marzących o socjalu i wygodach, jakie w Niemczech stały się udziałem ich pobratymców, to nie docenił Aleksandra Łukaszenki.

Próby przekonywania przez Łukaszenkę swojego społeczeństwa, że biedni Polacy ustawiają się pod białoruską granicą po sól i kaszę, przypominały słynne wysyłanie przez Jerzego Urbana śpiworów bezdomnym z Nowego Jorku, ale były dyrektor PGRu okazał się sprytniejszy od „Goebbelsa stanu wojennego”.

- reklama -

Oto w szczycie (podobno już w szczycie) inflacji w Polsce Łukaszenka… zniósł wizy dla Polaków. Od 1 lipca na Białoruś obywatele polscy mogą wjechać bez żadnych przeszkód. Łukaszenka otworzył w ten sposób drogę do benzynowego Eldorado. W Polsce cena za litr paliwa dochodzi już do 8 zł. Na Białorusi takie samo paliwo kosztuje 4,5 zł za litr. Oczywiście nikt z Poznania nie będzie jechał przez pół Polski, żeby zatankować taniej, ale już mieszkańcy przygranicznych terenów na Podlasiu mają szansę wystąpić w białoruskich mediach niczym parę miesięcy temu Niemcy w TVP – jako przybywający na zakupy z bogatego kraju, bo u siebie mają tak drogo, że jadą tam, gdzie dzięki lepszym rządom jest taniej. PiS może sobie pogratulować – sam podsunął pomysł Łukaszence.

Jeśli wierzyć reportażowi wp.pl, mieszkańcy przygranicznych terenów są podzielni: część, pamiętając, co działo się przy granicy, zapowiada, że ich noga na Białorusi nie postanie, inni mówią wprost, że owszem, pojadą zatankować.  – W Polsce jest drogo i to prywatna sprawa każdego z nas, jak chce się bronić przed wysokimi cenami. Można kupować na Białorusi, ale dla siebie, nie na handel, który by szkodził naszym firmom – miał powiedzieć dziennikarzom wspomnianego portalu mieszkaniec Gródka. Nawet jeśli będą to tylko zakupy „na własne potrzeby”, to ruch na granicy może znacząco wzrosnąć.

Mrówcza robota

- reklama -

Białoruski Komitet Graniczny twierdzi w komunikatach, że z ruchu bezwizowego korzysta nawet ponad 400 Polaków dziennie. Podlaska straż graniczna, że ruch na przejściach pozostaje na dotychczasowym poziomie. Rzecz jednak w tym, że okazja czyni biznesmena, więc przy granicy pojawił się już „biznes”. Kto nie chce, nie musi tankować na Białorusi. Może na miejscu. Szeptana plotka głosi, żeby szukać kierowców volkswagenów passatów B4 (produkowane w latach 90.) oraz starych modeli audi. To auta z bakami mieszczącymi do 100 litrów paliwa. I właśnie od ich kierowców można zakupić paliwo. Cena? 6 zł na litr. Podobno także białoruscy kierowcy TIRów są skłonni do handlu. Cena? 5 zł za litr. Polacy o takich cenach na orlenowskich stacjach benzynowych już dawno zapomnieli. Ryzyko jednak istnieje. Po pierwsze – to nielegalne. Po drugie – „tankowanie” odbywa się metodą „na oko”. Po trzecie – zawsze jest ryzyko natrafienia na paliwo „chrzczone”. Ale… „mrówki”, które wróciły już na przygraniczne drogi, na zbyt nie narzekają. Pytanie, kiedy zaczną wpadać w ręce podstawionych policjantów.

Która propaganda jest zła

Dziennikarze białoruskich mediów mówią, że otwarcie granic to próba podratowania budżetu ( przybywający będą na Białorusi wydawać pieniądze) i doskonały chwyt propagandowy. Będzie można mówić, że troskliwy Łukaszenka zapewnił tak niskie ceny, że dławiony tymi wysokimi mieszkaniec Polski, czyli Zachodu, na Białoruś przyjeżdża na zakupy, bo u siebie kupiłby dużo mniej, drożej i gorzej. Co ciekawe, tłuczony parę miesięcy temu całymi dniami w głowy Polaków identyczny przekaz na temat Niemców przyjeżdżających do Polski po paliwo i żywność, oczywiście propagandą nie był.

- reklama -

Na Zachodzie Łukaszenka w ten sposób ugra niewiele. Ale nie znaczy to, że nie ugra „wycieczek z Polski”, zwłaszcza, jeśli będzie potrafił utrzymać w ryzach swoich „afrykańsko-azjatyckich gości”. W końcu mając do wyboru dwa razy tańsze paliwo Kowalski mający do pokonania tyle samo kilometrów do stacji białoruskiej i Orlenu, zawsze może wybrać tę pierwszą. Ciekawe, czy wówczas od rządu usłyszy rozdzieranie szat o sprzedaniu siebie za benzynę?

Źródło: wp.pl

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

1 KOMENTARZ

1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
AMBROGIO
18.07.2022 20:43

Zawodowi nieudacznicy z PiS z
dibelska lubością używają określenia “reżim Łukaszenki”.
Nie chcą przyjąć do wiadomości
przykrego dla nich faktu , że
Prezydent A.Łukaszenka jest
mężem stanu a nie pajacem
liżącym dupy Żydom , Ukraińcom ,
Jankesom …

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Ruski agent czy pożyteczny idiota? 

Radek Sikorski od lat pała miłością do dwóch tradycyjnych wrogów Polski: Rosji i Niemiec. Po jego ostatnim twitterowym komentarzu...

Przeczytaj jeszcze to!

1
0
Podziel się z nami swoją opiniąx