INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

05:51 | czwartek | 29.09.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Nieznośny ciężar suwerenności

Czas czytania: 5 min.

Kartka z kalendarza polskiego

29 września

Najlepsza polska opera

28 września 1865 r. Ognisty mazur i aria o starym zegarze. Ale nie tylko to stanowi o sukcesie najlepszej polskiej opery. Była nośnikiem patriotyzmu. I...

Koniecznie przeczytaj

Mamy do czynienia z masą mentalnie wykorzenionych folksdojczów, dla których polskość to obciach i powód do przeżywania nieustannych spazmów wstydu.        

Ukazał się niedawno frapujący sondaż pracowni Social Changes dla portalu wPolityce.pl, nawiązujący do ostatnich konfliktów między Polską a Brukselą na tle „kamieni milowych” i wstrzymywania pieniędzy na KPO. Pytanie brzmiało:

- reklama -

– Czy Polska powinna zrezygnować z części suwerenności, jeśli to będzie warunek otrzymania pieniędzy z Unii Europejskiej w ramach KPO, czyli Krajowego Planu Odbudowy?

Przyznają Państwo, że nader rzadko zdarza się, by tak jednoznacznie stawiano sprawę na ostrzu noża – w przestrzeni publicznej dominują bowiem „bezpieczne” badania z pytaniami typu: „czy jest Pan/Pani za obecnością Polski w Unii Europejskiej?”, z których nieodmiennie wynika, że Polacy w ponad 80 proc. są „za Unią”, co daje asumpt różnym gryzipiórkom do nasładzania się, że mamy rzekomo „najbardziej euroentuzjastyczne społeczeństwo w całej UE”.

(…)

- reklama -

Teraz jednak zadano pytanie dotyczące konkretnej kwestii: czy unijne fundusze są warte wyprzedawania naszej suwerenności. W domyśle – czy mamy pozwalać na mieszanie się Brukseli w nasze wewnętrzne sprawy, dyktowanie nam rozwiązań ustrojowych, narzucanie polityki w poszczególnych obszarach, wreszcie – wpływanie na obsadę konkretnych stanowisk? I tutaj otrzymaliśmy wielce znaczący rozkład głosów.

Przeciwko mechanizmowi „pieniądze za suwerenność” opowiedziało się 46 proc. badanych (30 proc. „zdecydowanie nie” i 16 proc. „raczej nie”).
Z kolei 29 proc. uznało, że rezygnacja z części suwerenności w zamian za kasę na KPO nie stanowi problemu (14 proc. „zdecydowanie tak” i 15 proc. „raczej tak”). Zwraca uwagę, że aż 25 proc. respondentów nie ma w tej kluczowej sprawie zdania („trudno powiedzieć”).

Jeśli chodzi o elektoraty poszczególnych partii, nie ma zaskoczenia. 72 proc. wyborców PiS opowiada się przeciw wyprzedaży suwerenności (ale 17 proc. jest „za” – można się tu domyślać „komponentu socjalnego” w elektoracie tej partii, zorientowanego głównie na pieniądze i różne „zdobycze socjalne”). Odwrotnie jest z sympatykami Koalicji Obywatelskiej – tutaj 56 proc. wybiera unijne pieniądze (26 proc. jest przeciw) i Polski 2050 Szymona Hołowni – 45 proc. godzi się na rezygnację z suwerenności w zamian za pieniądze przy 29 proc. przeciw. Niestety, nie podano, jak rzecz się ma w przypadku wyborców Lewicy i Konfederacji.

- reklama -

Przedstawione wyniki wiele mówią o stanie świadomości polskiego społeczeństwa.

Przede wszystkim przeczą opinii o powszechnym i bezkrytycznym euroentuzjazmie – blisko połowa z nas, mając do wyboru suwerenność i unijną kasę, wybiera jednak suwerenność. (…)

Na tych 46 procentach przeciwników wyprzedaży Polski za unijne srebrniki (…) jednak dobre wiadomości się kończą. Mamy bowiem blisko 1/3 obywateli gotowych wyrzec się suwerenności i 1/4 takich, którym to „wisi i powiewa”. Wzięci razem, mają PRZEWAGĘ. Pocieszające jest to, że nawet wśród wyborców opozycji ponad 1/4 mimo wszystko uważa, że niepodległa Polska jest wartością, którą nie wolno frymarczyć. (…)

Nie zmienia to jednak faktu, że mamy ogromny problem. Dla potężnej części Polaków takie wartości jak suwerenność, niepodległość czy wreszcie Polska jako taka nie mają w ogóle znaczenia. Mówiąc hasłowo, to są ludzie, którzy naprawdę uważają, że np. CPK to fanaberia, bo jest lotnisko pod Berlinem i to do nich z pełną premedytacją zwracał się Trzaskowski – co jak wiemy mu się opłaciło, a przynajmniej nie zaszkodziło. Mamy do czynienia z masą mentalnie wykorzenionych folksdojczów, do tego często podszytych agresywną ojkofobią, dla których polskość to obciach i powód do przeżywania nieustannych spazmów wstydu. Ludzie ci najchętniej przestaliby by być Polakami, wpatrzeni w miraż jakiegoś paneuropejskiego kosmopolityzmu. Suwerenność, jeśli nie jest dla nich pustym dźwiękiem, jawi im się jako nieznośny ciężar, kojarzący się z niechcianymi obowiązkami i wyrzeczeniami – jest zawalidrogą, przeszkadzającą w wygodnym życiu, a już na pewno anachronizmem rzekomo nie przystającym do współczesnej „wspólnej Europy”. Inni z kolei „nie mają zdania”, bo nawet nie bardzo wiedzą, o co z tą suwerennością chodzi i po co właściwie ona – więc jeżeli Unia da kasę, to czemu nie skorzystać?

To do nich odwołują się politycy „totalnej opozycji” – i, jak widać, mają do kogo, bo tej grupie wyborców nie przeszkadza, że Bruksela ich rękoma osadzi swój okupacyjny rząd w Warszawie. A jeżeli jeszcze dzięki temu uda się obalić PiS, do którego dyszą atawistyczną wręcz, zwierzęcą nienawiścią – to tym lepiej. W ich języku nie ma miejsca na takie słowo jak „zdrada”, bo też w ich świadomości nie funkcjonuje pojęcie „ojczyzny”, którą mieliby zdradzić.

Zdradzony elektorat

Lecz z sondażu wyłania się także druga strona medalu. Otóż suwerennościowy elektorat PiS jest dzisiaj elektoratem w znacznej mierze opuszczonym i zdradzonym przez własny rząd. Przecież cała ta poroniona polityka Mateusza Morawieckiego – te wszystkie „kamienie milowe” i ustępstwa czynione w imię otrzymania unijnych pieniędzy – sprowadza się właśnie do stopniowego wyprzedawania polskiej niepodległości!

Cała poroniona polityka Mateusza Morawieckiego – te wszystkie „kamienie milowe” i ustępstwa czynione w imię otrzymania unijnych pieniędzy – sprowadza się właśnie do stopniowego wyprzedawania polskiej niepodległości!

Czyli rząd robi dokładnie to, co stanowczo odrzucają jego wyborcy – sprawiając przy tym wrażenie, jakby sam również coraz mocniej odczuwał wspomniany „nieznośny ciężar suwerenności”. W partyjnym zapleczu wreszcie zdano sobie z tego sprawę, o czym świadczą coraz liczniejsze przecieki ze strony prominentnych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Dziś Morawiecki trzyma się jedynie na osobistym poparciu jednej osoby – Jarosława Kaczyńskiego, a z perspektywy czasu widać coraz wyraźniej, jak fatalnym błędem była dymisja Beaty Szydło. Za moment ta świadomość dotrze również do wyborców – a wtedy po PiS nie będzie czego zbierać. Dlatego nim nastąpi katastrofa, będę powtarzał jak mantrę – Morawiecki musi odejść!

Cała analiza Piotra Lewandowskiego tylko w najnowszym numerze “Warszawskiej Gazety”. Już w sprzedaży!

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Ruski agent czy pożyteczny idiota? 

Radek Sikorski od lat pała miłością do dwóch tradycyjnych wrogów Polski: Rosji i Niemiec. Po jego ostatnim twitterowym komentarzu...

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx