INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

10:52 | środa | 30.11.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Czy Polska straci miliardy euro z funduszy spójności? Co mówi premier? 

Czas czytania: 6 min.

Kartka z kalendarza polskiego

30 listopada

Ostatnia abdykacja w dziejach Polski

25 listopada 1795 r. Gdy podpisywał akt abdykacji, tonął w długach. Po ustąpieniu z tronu, odnalazł się na dworze zaborcy. Zmarł na obcej ziemi. Pytanie,...

Koniecznie przeczytaj

Mateusz Morawiecki zapewnia, że jest spokojny, jeśli chodzi o pozyskanie przez Polskę środków z funduszu spójności. Dziś jest spokojny, ale

Od kilku dni trwają spekulacje na temat tego, czy Polska otrzyma środki z funduszu spójności Unii Europejskiej. Trwają zwłaszcza od chwili, gdy „Rzeczpospolita” napisała, że „Polskie regiony nie będą miały pieniędzy na inwestycje z powodu polityki rządu Zjednoczonej Prawicy. Komisja Europejska zapowiedziała, że nie zrefunduje wydatków”.

- reklama -

W dodatku, cytowany przez „Dziennik Gazetę Prawną”  Marc Lemaitre, dyrektor generalny ds polityki regionalnej w Komisji Europejskiej, powiedział, że „polskie władze same zadeklarowały, że nie wypełniły jednego z podstawowych warunków umożliwiających zwrot pieniędzy, związanego z kartą praw podstawowych”.  I: „To horyzontalny warunek, nie dotyczy poszczególnych sektorów, ale całości funduszy. I dopóki on nie będzie wypełniony przez Polskę, płatności nie będą zwracane przez KE. Te rachunki będą czekać”. Chodzi o zawrotną kwotą 75 mld euro, której wypłaty mają zostać wstrzymane.

Na opinie anonimowych urzędników Komisji Europejskiej powoływał się także „Financial Times”. Według nich większość środków z funduszu spójności na lata 2021-2027 „jest na razie niedostępna dla Polski”. Polska może korzystać tylko ze środków z funduszu spójności z lat 2014-2020, co jak łatwo sobie uświadomić – niewiele daje.

Kością niezgody ma być reforma sądownictwa. Komisja Europejska zmiany w jej wprowadzeniu uznała za niewystarczające i żąda całkowitego wycofania się Warszawy z decyzji w tej materii.

- reklama -

Co na to politycy?

Politycy Zjednoczonej Prawicy, zarówno ci w Parlamencie Europejskim, jak i ci w kraju w pierwszej chwili zapewnili, że środki są bezpieczne i będą Polsce wypłacone, a żadne oczekiwania związane z reformą sądownictwa uzależniające ich wypłatę od wycofania się rządu z wprowadzenia reformy nie zostały sformułowane. Potwierdzili natomiast, że toczą się rozmowy Polski z Komisja Europejską dotyczące funduszy spójności.

„Mogę potwierdzić słowa ministra funduszy i polityki regionalnej Grzegorza Pudy, że akceptowane są kolejne programy, a na kolejne Polska otrzyma zgodnie z przepisami odpowiednie zaliczki. Finalizacja rozmów oczekiwana jest w perspektywie kilku miesięcy. Wtedy też będą mogły być składane wnioski o refundację kosztów implementacji programów”, powiedział Polskiej Agencji Prasowej Stały Przedstawiciel Polski przy Uni Europejskiej Andrzej Sadoś. Dodał, że podobne rozmowy prowadzą także inne kraje członkowskie.

- reklama -

Nieco ostrożniejszy był prezydent. Cytowany przez „Dziennik Gazetę Prawną” Andrzej Duda powiedział w TVP Info: „Jeżeli te doniesienia medialne się potwierdzą, to będzie widać, że w instytucjach europejskich kontynuowane jest wtrącanie się w polską politykę i próba wymuszenia na polskim społeczeństwie zmiany władz w Polsce”. Trudno zakładać, że prezydent nie wie, co się dzieje na szczeblu unijnych rozmów. Bardziej prawdopodobne jest, że wie i że ta wypowiedź była ostrożnym przygotowaniem Polaków do ujawnienia niewygodnych informacji.

Rzecznik rządu Piotr Müller komentując doniesienia o wstrzymaniu wypłat środków z funduszy spójności stwierdził: Odpowiadam, jak wygląda rzeczywistość: żadne pismo z Komisji Europejskiej w tej sprawie, o której dziś rozpisują się gazety i próbują budować narrację przedstawiciele opozycji, żadne pismo z KE o zablokowaniu środków unijnych tych z polityki klasycznej – czyli spójności czy funduszy rolnych nie wpłynęło. W związku z tym cała dzisiejsza narracja budowana jest na wyciętej z kontekstu wypowiedzi urzędnika, zaznaczam urzędnika KE, a nie członka KE”.

Z kolei Zbigniew Ziobro wprost wskazał winnych blokowania unijnych środków dla Polski. „Za zablokowanie środków europejskich należnych Polsce odpowiada Platforma Obywatelska i Donald Tusk, wraz z politykami niemieckimi, którzy udzielają im w tym wielkiego wsparcia, na czele z Niemką, szefową KE Ursulą von der Leyen”. To akurat żadne „odkrycie Ameryki”, bo zarówno sama opozycja, jak i Komisja Europejska mówią wprost, że środki dla Polski zostaną odblokowane kiedy tylko Donald Tusk i jego ekipa wygrają wybory.

Można też odnieść wrażenie, że rząd w Warszawie „odpuścił” już walkę o środki z KPO, chociaż musi już spłacać od tej pożyczki odsetki. Dzięki Solidarnej Polsce wiadomo, że Mateusz Morawiecki zgodził się na mechanizm „pieniądze za praworządność” (praworządność oczywiście w rozumieniu Komisji Europejskiej), chociaż Polacy miesiącami słyszeli coś innego. Nadal nie bardzo wiadomo, co znalazło się w tzw. „kamieniach milowych”, a rząd jeszcze do niedawna zapewniał, że będzie negocjował odstąpienie od „kamieni”, które sam zaakceptował.

I eksperci?
Zasadniczą kwestią pozostaje teraz, czy Komisja Europejska może zablokować wypłatę Polsce środków z funduszu spójności. Strona rządowa twierdzi, że nie może. Pamiętać jednak trzeba, że to samo mówiła o KPO. Niestety, innego zdania jest część ekspertów. Cytowany przez portal Bussines Insider, mec. Michał Wawrykiewicz (pełnomocnik sędziów SN, NSA i sądów powszechnych przed TSUE oraz Europejskim Trybunałem Praw Człowieka), jeszcze w grudniu 2021 mówił, że „kiedy mechanizm warunkowości wejdzie w życie, na jego podstawie będzie możliwe wstrzymanie nie tylko środków z Funduszu Odbudowy, ale także pozostałych środków zabudżetowanych na lata 2021-2027”. A przypomnijmy – mechanizm warunkowości to ten mechanizm, na który Mateusz Morawiecki w imieniu Polski zgodził się w lipcu 2020 roku, przekonując potem, że mechanizm “został obwarowany bardzo precyzyjnymi kryteriami”. Widocznie nie dość precyzyjnymi. Sytuacja wygląda tak, że jeśli Komisja Europejska uzna, że w danym kraju doszło do naruszenia praworządności, może zaproponować na forum Parlamentu Europejskiego zawieszenie wypłaty funduszy, a państwa członkowskie podejmą w tej sprawie decyzję większością głosów. Łatwo sobie wyobrazić, że jeśli dojdzie do takiego głosowania, to szanse Polski są niewielkie.

Jak będzie?

Tymczasem premier Mateusz Morawiecki w piątek oznajmił, że chciałby, aby pierwszy wniosek o wypłaty z KPO został złożony w najbliższych tygodniach i że kwestie związane z wymiarem sprawiedliwości, od których UE uzależnia wypłaty, strona polska uznaje za wystarczająco rozwiązane. Wciąż nie wiadomo, czy Komisja Europejska też tak uważa. Samo zaś złożenie wniosku nie jest równoznaczne z wypłatą funduszy.

Dziennikarze „Dziennika Gazety Prawnej”, nie odpuścili mu tak łatwo i na tej samej konferencji prasowej, na której padły powyższe słowa, zapytali, czy „nie czeka nas ostra konfrontacja z UE o dużo większe pieniądze niż z KPO”. Chodziło oczywiście o środki z fundusz spójności, co premier doskonale zrozumiał. Okazało się, że Morawiecki… nie wyklucza takiej ewentualności.  „Jeśli radykałowie z obu stron zabiorą się za ten temat, to nie wyklucza, że i ta kwestia może stanąć jako przedmiot sporu; ale dzisiaj jest spokojny”, odpowiedział.

Dzisiejszy spokój premiera nie oznacza spokoju „jutro” i może się okazać, że jednak mechanizm „pieniądze za praworządność” jest możliwy także w przypadku funduszy spójności. Z finałem w postaci głosowania na forum Parlamentu Europejskiego. Nieformalna kampania wyborcza już trwa. Wygląda na to, że prawdziwe problemy zaczną się, kiedy wystartuje ta formalna..

Źródło: Rzeczpospolita, Dziennik Gazeta Prawna, PAP  

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

4 KOMENTARZE

4 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Ewa-Maria
21.10.2022 19:56

Ja się cieszę że Polska nie otrzyma żadnych pieniędzy. Gdyby otrzymała będą to kamienie młyńskie dla naszych dzieci i wnuków. Jak powiedział Morawiecki miska ryżu za prace. Morawieckiemu od dawna przestałam wierzyć. Pamiętam jak piał po spotkaniu w PE odnośnie KPO. Jego niby zwycięstwo okazało się klapą na całej linii.

Dr. Pavl Kopetzky
21.10.2022 13:26

I bardzo dobrze!
KPO to jest żaden zysk a pożyczki na eko, biurokracje, administrację, fuchy, fanaberie, kretynizmy, unijna/niemiecka kradzież podatkowa i idiotyzmy lewicowe!
KPO to są długi, marnotrawstwo, szwindel finansowy, ekonomiczny, gospodarczy – a na koniec, ostatecznie: inflacja + dewaluacja złotego + sztuczny pieniądz itp.
Proste!?

AMBROGIO
29.11.2022 12:05

Tak zwany premier M.M. być może zna się na forsie ?
O polityce nie ma żadnego pojęcia , nawet zielonego .
Naczelnik J.K. już dawno powinien dyskretnie powiedzieć panu M.M. :
” wypierdalaj “.

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Lewacka mowa nienawiści przynosi efekty

W Warszawie doszło do kolejnego napadu na kościół. Teraz pozostaje poczekać aż sąd orzeknie, że nic się nie stało. Po...

Przeczytaj jeszcze to!

4
0
Podziel się z nami swoją opiniąx