INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

11:41 | środa | 30.11.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

„Jurny Stefan” był jurny, ale niewinny  

Czas czytania: 3 min.

Kartka z kalendarza polskiego

30 listopada

Ostatnia abdykacja w dziejach Polski

25 listopada 1795 r. Gdy podpisywał akt abdykacji, tonął w długach. Po ustąpieniu z tronu, odnalazł się na dworze zaborcy. Zmarł na obcej ziemi. Pytanie,...

Koniecznie przeczytaj

Wraca temat „jurnego Stefana” Niesiołowskiego. Do mediów wyciekło uzasadnienie wyroku w jego sprawie. W największym skrócie – dwaj biznesmeni podstawiali mu „panienki”, ale to nie była korupcja, bo pomagał im jako przyjaciel, a nie jako poseł.

Jak podała Polska Agencja Prasowa, sąd potwierdził, że dwóch biznesmenów opłacało Stefanowi Niesiołowskiemu spotkania z prostytutkami, w zamian za pomoc w uzyskaniu kontaktów w Grupie Azoty. Jednocześnie sąd uznał, że do korupcji nie doszło, bo w kompetencjach polityka nie leżała „żadna sfera” związana z działalnością tego podmiotu.

- reklama -

Do takiego uzasadnienia wyroku miała dotrzeć „Gazeta Polska”.

Jurny Stefan

Cała sprawa zaczęła się w 2013 roku, kiedy to, według późniejszych ustaleń prokuratury, w zamian za finansowanie usług prostytutek, Stefan Niesiołowski, wówczas poseł Platformy Obywatelskiej (wystąpił z niej w 2016 r.). miał pomagać dwóm biznesmenom – Bogdanowi W. i Wojciechowi K. – w zdobywaniu kontraktów w grupie Azoty.

- reklama -

Według prokuratury od stycznia 2013 r. do końca 2015 r. Stefan Niesiołowski „wielokrotnie przyjmował korzyści osobiste w postaci usług seksualnych w zamian za działania na rzecz spółek należących do zaprzyjaźnionych z nim biznesmenów”. Jak podała prokuratura, ich spółki, wcześniej z branży restauracyjno-hotelarskiej, „uzyskały intratne kontrakty na dostawy miału węglowego i fosforytów dla Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police SA”. Cała sprawa wyszła na jaw w 2019 roku, kiedy wybuchła afera korupcyjna, o której rozpisywały się wszystkie media.

Portal Wirtualna Polska dotarł nawet do stenogramów z nagrań podsłuchów, jakie zainstalowano biznesmenom. W jednej z rozmów żalili się oni na problemy z „nastarczeniem” Niesiołowskiemu prostytutek, nazywając go „jurnym”, w innej rozprawiali o jakimś „zarwanym łóżku” i kanapie, która miała posłużyć jako zamiennik. Po ujawnieniu afery Niesiołowski zapewniał, że jest niewinny i nie dał ani nie wziął „złotówki”, taktownie pomijając, że chodziło o świadczenia „w naturze”. Zrzekł się jednak immunitetu i zapowiedział, że nie będzie startował w wyborach.

Przyjacielskie przysługi

- reklama -

Proces ruszył w listopadzie 2020 r. przed Sądem Rejonowym Łódź-Widzew,  a na ławie oskarżonych oprócz Niesiołowskiego zasiadła także dwójka biznesmenów. Wyrok zapadał 20 czerwca – sąd uniewinnił wszystkich oskarżonych. Ustne uzasadnienie wyroku nie zostało upublicznione, ale sam wyrok dał powód do twierdzeń, że Niesiołowski był niewinny i padł ofiarą nienawiści PiS.

„Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa uznał, że wszystkie zarzuty prokuratury są bezpodstawne. W 2019 r. prokuratura dla przykrycia „dwóch wież” pomówiła zasłużonego dla Polski człowieka, traktowanego przez Jarosława Kaczyńskiego jako osobistego wroga”, komunikował na Twitterze obrońca Niesiołowskiego, Ryszard Kalisz, który oczywiście uzasadnienie wyroku znał.

Jak się okazuje, z tą niewinnością Stefana i bezpodstawnością zarzutów, to nie do końca jest tak, jak przekonywał jego obrońca, notabene ze środowiska lewactwa.

Z pisemnego uzasadnienia wyroku wynika bowiem, że sąd potwierdził, iż dwóch biznesmenów opłacało spotkania Niesiołowskiego z prostytutkami, a on pomagał im w zdobywaniu kontraktów w Grupie Azoty.

Sąd uznał jednak, że nie była to korupcja, tylko pomoc udzielana obu panom przez Niesiołowskiego jako ich wieloletniego przyjaciela a nie posła na Sejm. Co prawda w tym czasie władzę sprawowali partyjni koledzy „jurnego Stefana”, ale i tak nie można było łączyć jego statusu parlamentarzysty ze wspieraniem interesów Bogdana W. i Wojciecha K., bo „jakakolwiek sfera z działalnością Grupy Azoty nie leżała w jego kompetencjach”. Sąd oczywiście poprał swój wywód orzecznictwem Sadu Najwyższego. Z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Wyrok „niezależnego sądu” z pewnością ucieszył całe zastępy biznesmenów posiadających przyjaciół wśród posłów. Teraz tylko muszą ustalić z nimi rodzaj świadczeń za przyjacielską pomoc. Prokuratura zapowiedziała apelację, ale dalszy bieg sprawy trafi do kolejnego „niezależnego sędziego”.

Źródło:

PAP, RMF FM, Twitter

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

1 KOMENTARZ

1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
PI Grembowicz
19.11.2022 08:47

Fakt. Żenada, dno upadek. Ale kogo?! Bo już w tym wszystkim nawet nie wiadomo. Kolejne, dalsze, następne skutki od lat – “magdalenka”+”okrągły stół”, liczne zaniechania, brak realnych zmian systemowych pastwa polskiego, brak dekomunizacji w Polsce, w tym sądów i w ogóle wymiaru sprawiedliwości, uniwersytetów, edukacji, szkolnictwa etc.
SN to profesor uniwersytecki i belwederski…?!
Przed wojną, po czymś takim, ktoś taki, na świeczniku, popełniłby samobójstwo; honorowe.
(…)
Dekomunzacja!
Delewicyzacja!
Deesbekizacja!

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Lewacka mowa nienawiści przynosi efekty

W Warszawie doszło do kolejnego napadu na kościół. Teraz pozostaje poczekać aż sąd orzeknie, że nic się nie stało. Po...

Przeczytaj jeszcze to!

1
0
Podziel się z nami swoją opiniąx