INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

18:54 | środa | 28.10.2026

© 2020-2026 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

No menu items!
Więcej

    Płonąca Brytania

    Czas czytania: 2 min.

    Kartka z kalendarza polskiego

    28 października

    Kalendarz od papieża

    15 października 1582 Kalendarz juliański wymyślony jeszcze przez Juliusza Cezara w miarę upływu wieków okazywał się coraz bardziej niedoskonały. Trzeba było wprowadzić reformę. Dokonał tego...

    Koniecznie przeczytaj

    Brytyjskie społeczeństwo zobaczyło czarno na białym, że państwo nie tylko nie ma zamiaru zapewniać bezpieczeństwa, lecz gotowe jest bezwzględnie pacyfikować własnych obywateli wyrażających sprzeciw wobec takiego stanu rzeczy.

    Przypomnijmy, iż zaczęło się od ataku 17-letniego nożownika z tzw. tłem migracyjnym (jego rodzice pochodzą z Rwandy), Axela Muganwy Rudakubany, do którego doszło 29 lipca w Southport. Napastnik zaatakował grupę dzieci biorących udział w zajęciach tanecznych w jednej z tamtejszych szkół. W wyniku ataku zginęły trzy dziewczynki w wieku 6, 7 i 9 lat. Prócz tego rannych zostało ośmioro innych dzieci, z czego pięcioro znajduje się w stanie krytycznym, a także troje dorosłych usiłujących powstrzymać mordercę. Słowem, masakra. Tu uwaga na marginesie – tragedia ta w jaskrawy sposób zadaje kłam lewicowej narracji obarczającej winą za tego typu wydarzenia (np. strzelaniny w amerykańskich szkołach) zbyt szeroki dostęp do broni palnej. Otóż nie: jeżeli ktoś chce zabić, to zawsze znajdzie narzędzie – nóż, siekierę, albo wjedzie w grupę ludzi samochodem. Na miejscu zabrakło natomiast jakiegoś „dobrego człowieka z bronią”, który jednym strzałem zlikwidowałby agresora. Reakcją na masakrę był społeczny wybuch, bo tak należy określić skalę protestów. (…)

    - reklama -

    Na dzień dobry oliwy do ognia dolały media – i to bynajmniej nie „społecznościowe”, oskarżane o szerzenie fake newsów (choć te faktycznie się zdarzały, np. nieprawdą jest, jakoby morderca był muzułmaninem), lecz te jak najbardziej głównonurtowe, których relacje pisane pod dyktando „political correctness” zakłamywały rzeczywistość w iście komunistycznym stylu. Przykładowo, pierwsze doniesienia mówiły jedynie o „incydencie”, co jako żywo przypomina PRL-owską prasę piszącą o „wypadkach” w Radomiu czy Ursusie. Kiedy zaś na ulicę wyszli protestujący ludzie (przypominam – początkowo byli to po prostu przerażeni zbrodnią zwykli obywatele, a manifestacje miały pokojowy charakter), te same media z miejsca zaczęły twierdzić, iż protesty są dziełem „skrajnej prawicy” i „ekstremistów”, której to narracji trzymają się do tej pory. Ten rażący rozdźwięk pomiędzy rzeczywistością, a sposobem prezentowania jej przez media z pewnością przyczynił się do podgrzania atmosfery – bo trudno zachować spokój, gdy protestując przeciwko przemocy słyszy się i czyta o sobie, że jest się jakąś „prawicową ekstremą”. Powyższe oczywiście podziałało jak płachta na byka nie tylko na „normalnych” obywateli, lecz również na rzeczywistych radykałów – prawicowych i lewicowych – którzy szybko wyczuli okazję i dołączyli do protestów zaogniając sytuację.Kolejna przyczyna, to postawa brytyjskiej policji, od początku traktującej protestujących z nieproporcjonalną brutalnością. (…)

    Cały tekst Piotra Lewandowskiego – tylko w najnowszym wydaniu “Warszawskiej Gazety”. I o wiele więcej!

    Śledź nas na:

    Czytaj:

    Oglądaj:

    Subskrybuj
    Powiadom o

    0 komentarzy
    oceniany
    najnowszy najstarszy
    Wbudowane informacje zwrotne
    Zobacz wszystkie komentarze
    reklama spot_img

    Ostatnio dodane

    Jak to z doradcami było

    Dzieło Solidarności poszło „w piach”. Robotnicy, którzy walczyli o wolną Polskę zostali pierwszymi ofiarami „transformacji ustrojowej”, zaplanowanej zresztą przy...

    Przeczytaj jeszcze to!

    0
    Podziel się z nami swoją opiniąx