INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

10:39 | niedziela | 21.04.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Święty Wojciech – Patron Polski

Czas czytania: 7 min.

Kartka z kalendarza polskiego

21 kwietnia

Jedźcie sami do Niemiec…

13 kwietnia 1943 W czasie II wojny światowej, Warszawa była dla Niemców najniebezpieczniejszym z okupowanych przez nich miast Europy. Każdy Polak mógł wtedy zginąć...

Koniecznie przeczytaj

Kartka z polskiego kalendarza: 23 kwietnia każdego roku

Piotr Szubarczyk

- reklama -

Był pierwszym znanym polskim męczennikiem za wiarę w Chrystusa. Św. Wojciech jest jednym z trzech głównych katolickich patronów Polski. Jest też patronem archidiecezji gnieźnieńskiej, koszalińsko-kołobrzeskiej i elbląskiej.

Wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim przypada na 23 kwietnia – dzień śmierci Świętego.

W ikonografii nasz Patron przedstawiany jest w stroju biskupim, w paliuszu, z pastorałem. Jego atrybuty to księga lub (i) odcięta głowa, przypominająca śmierć Biskupa. Inne atrybuty to orzeł, wiosło i włócznie, od których zginął.

- reklama -

Życie św. Wojciecha według portalu www.kosciol.pl

Urodził się w Lubicach, w Czechach, około 956 roku. Pochodził z możnej i wpływowej rodziny Sławnikowców. Jego ojciec Sławnik, głowa rodu, był spokrewniony z dynastią saską, która panowała w Niemczech. Strzeżysława, matka świętego, także pochodziła ze znakomitego rodu. Przypuszcza się, że z Przemyślidów, którzy wtedy władali Czechami.

Sławnik miał siedmiu synów, Wojciech był szóstym. Początkowo ojciec chciał, aby syn został rycerzem, jednak na skutek choroby dziecka, zmienił plany. Rodzice złożyli ślub, że jeżeli Wojciech wyzdrowieje, to zostanie kapłanem. Jest to jedna z wielu wersji. Przypuszcza się, że Wojciech był z góry przeznaczony do stanu duchownego według ówczesnych zwyczajów. W tamtych czasach rodzina, która miała wiele synów i córek, część z nich posyłała do zakonów.

- reklama -

Wojciech przygotowywał się do stanu duchownego w szkole katedralnej w Magdeburgu, gdzie został wysłany w 972 roku pod opiekę św. Adalberta, pierwszego metropolity Magdeburga. Pod okiem Otryka, znanego w owych czasach uczonego, przygotowywał się do przyszłych obowiązków. Z wdzięczności dla Arcybiskupa wybrał jego imię i jako Adalbert figuruje we wszystkich późniejszych dokumentach. Pod tym imieniem czci się go w Europie.

Do Wojciecha dołączył jego młodszy, przyrodni brat Radzim, znany także jako Gaudenty. Zostanie w roku 1000 pierwszym Arcybiskupem Metropolitą Gnieźnieńskim. Ojciec dał im służbę, a także hojnie zaopatrzył. Nie wpłynęło to jednak na stosunek braci do życia.

Wojciech wrócił do Pragi po śmierci metropolity Adalberta w 981 roku. Zastał tam pierwszego łacińskiego biskupa Pragi i Czech Dytmara, który od 973 roku był ordynariuszem.

Wojciech był świadkiem śmierci Dytmara w 982 roku. Słyszał także jego kajanie się za to, że był złym pasterzem. Kroniki podają inaczej, twierdząc, że Dytmar był pobożny i gorliwy.

Zjazd w Lewym Hradcu, któremu przewodniczył książę Bolesław, wytypował na nowego biskupa Pragi Wojciecha. W owych czasach wymagana jeszcze była nominacja cesarska. Otton II, zajęty wyprawą wojenną w Italii, zwołał sejm Rzeszy do Werony w 983 roku. Tam zatwierdził Wojciecha na biskupa.

Wojciech otrzymał sakrę biskupią 29 czerwca 983 roku z rąk metropolity Moguncji, św. Willigisa. W ten sposób św. Wojciech stał się pierwszym Czechem – biskupem w swoim kraju.

Do swojej stolicy, Pragi, wszedł boso. Miał wtedy 26 lat. Hagiografowie zgadzają się ze sobą, że jego dobra biskupie były niewielkie. Przeznaczał je na utrzymanie budynków i sprzętu kościelnego, potrzeby kleru katedralnego i diecezjalnego, potrzeby własne, które były w tych wydatkach najmniejsze, i potrzeby ubogich. Biskup sam ich odwiedzał, pomagał, słuchał skarg. Odwiedzał ówczesne więzienia, a także targi niewolników. Handlem niewolnikami zajmowali się Żydzi, którzy dostarczali niewolników do krajów muzułmańskich. Biograf pisze, że św. Wojciech miał sen pewnej nocy, w którym usłyszał skargę Chrystusa: Oto ja jestem znowu sprzedany, a ty śpisz? Scena ta jest przedstawiona na drzwiach gnieźnieńskich, które powstały około 1127 roku.

W owych czasach sytuacja czeskiego Kościoła była trudna. Był uzależniony od kaprysów możnych i władcy. Problemy spotykały Wojciecha także w pracy z duchowieństwem. Na nic zdały się napominania Wojciecha. Po pięciu latach rządów opuścił swoją diecezję. Najpierw udał się do Moguncji, do św. Willigisa, który był wtedy kanclerzem państwa, po radę. Potem, za jego zgodą, udał się do Rzymu, aby tam prosić Papieża o radę i zwolnienie z obowiązków. Od cesarzowej bizantyjskiej otrzymał znaczny zasiłek w srebrze, aby mógł się utrzymać po rezygnacji z biskupstwa.

Papież Jan XV z miłością przyjął Wojciecha. Nie zwolnił go jednak z obowiązków, ale pozwolił mu się od nich oddalić. Biskup Pragi, wraz ze swoim przyrodnim bratem, postawia się udać na pieszą pielgrzymkę do Ziemi Świętej. W drodze zatrzymują go mnisi z Monte Cassino, którzy mieli zatarg z własnym biskupem, prosząc, aby pozostał z nimi i konsekrował kościoły, a także udzielał święceń kapłańskich. Wojciech odmówił. W pobliżu Gaety spotkał bazyliańskiego mnicha – św. Nila. Za jego radą wraz z Radzimem udali się do zakonu benedyktynów i złożyli tam w Wielką Sobotę 990 roku profesję zakonną. Swoje obowiązki wypełniał z wielką pokorą tak, jakby od wielu lat był mnichem.

Podczas nieobecności Wojciecha w Pradze, zastępował go biskup Miśni, Falkold. Kiedy umarł w roku 992, Czesi udali się do Metropolity Moguncji, żądając powrotu Wojciecha. Metropolita wysłał list do Papieża i Wojciecha. Ojciec Święty zwołał synod, który nakazał Wojciechowi powrócić do Pragi. Wojciech uczynił jak mu kazano i powrócił z kilkunastoma mnichami.

Wojciech wysyłał misjonarzy do Węgier. Sam też się tam udał. To na tej podstawie powstała opowieść, że to Wojciech udzielił chrztu św. Stefanowi, królowi Węgier.

Wszystko popsuł incydent związany z cudzołożnicą z rodu Werszowców. Wojciech udzielił jej schronienia przed karą śmierci w klasztorze. Jednak żołnierze weszli tam i wywlókłszy, zabili ją. Biskup nałożył na nich klątwę. W odwecie Werszowcowie napadli na rodzinny gród świętego. Zabili wszystkich jego braci oprócz Sobibóra, który był poza Czechami. Nastąpiło to 28 września 995 roku. Załamany tym Wojciech udał się ponownie do Rzymu. Papież przyjął go życzliwie. Niestety, zmarł wkrótce (996), a w maju 996 roku odbył się synod, na którym św. Willigis, metropolita Moguncji, oskarżył Wojciecha o bezprawne opuszczenie diecezji. Synod nakazał Wojciechowi powrócić pod groźbą klątwy.

Wojciech, by móc wkroczyć do Pragi, musiał czekać na pomoc zbrojną cesarza, który zwlekał. Biskup udał się podczas tego oczekiwania do Francji, a potem do Polski, w celach misyjnych. Otton III wyraził na to zgodę, gdyż Czesi ostatecznie dali biskupowi do zrozumienia, że go nie wpuszczą.

W Polsce Bolesław Chrobry z radością przyjął w 997 roku biskupa, o którym wcześniej wiele dobrego słyszał od Sobibóra, któremu udzielił schronienia. Przyszły król dał Wojciechowi 30 wojów jako eskortę. U boku biskupa do Gdańska popłynęli Radzim-Gaudenty i subdiakon Benedykt Bogusza, który znał język pruski i mógł służyć za tłumacza.

W Gdańsku przez kilka dni Wojciech głosił Ewangelią tamtejszym Prusom. Następnie, odsyłając eskortę, udał się do Prus. Tam spotkała go śmierć męczeńska z rąk bezbożnych, podczas odprawiania Mszy św. Otoczyli go poganie, a pierwszy cios zadał świętemu pogański szaman. Następnie przebito go 6 włóczniami, a głowę odcięto i wbito na żerdź. Umierając za wiarę 23 kwietnia 997 roku, Wojciech miał 41 lat.

Jego ciało wykupił Bolesław Chrobry na wagę złota. Relikwie uroczyście przeniesiono do Gniezna. Powiadomiony o śmierci przyjaciela Otton III natychmiast posłał do Papieża list z wieścią i prośbą o kanonizację. Było to pierwsze wyniesienie na ołtarze przez Papieża, bowiem do tego czasu świętych ogłaszali miejscowi biskupi. Kanonizacja nastąpiła przed 999 rokiem, po spisaniu żywotu, na podstawie wiedzy naocznych świadków. Dokonał jej papież Sylwester II, który utworzył metropolię św. Wojciecha w Gnieźnie.

W roku 1000 Otton III odbył pielgrzymkę do grobu św. Wojciecha. Odbył się wtedy Zjazd Gnieźnieński, podczas którego ogłoszono utworzenie Metropolii Gnieźnieńskiej z podległymi biskupstwami we Wrocławiu, w Krakowie i w Kołobrzegu. Cesarz opuścił Gniezno z relikwią ramienia świętego. Jej części zostały umieszczone w Akwizgranie i w Rzymie.

Kult świętego szybko się rozszerzył na wiele krajów Europy. Św. Wojciech to główny patron Polski, kilku miast i diecezji. W ikonografii przedstawia się go w stroju biskupim, w paliuszu, z pastorałem. Jego atrybuty to także orzeł, wiosło oraz włócznie, od których zginął.

Srebrny relikwiarz św. Wojciecha w Gnieźnie. Foto Ludmiła Pilecka (2008), źródło Wikipedia.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

Subskrybuj
Powiadom o

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklama spot_img

Ostatnio dodane

Jedźcie sami do Niemiec…

13 kwietnia 1943 W czasie II wojny światowej, Warszawa była dla Niemców najniebezpieczniejszym z okupowanych przez nich miast Europy....

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx