INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

06:36 | czwartek | 29.09.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Masakra bydgoska  

Czas czytania: 7 min.

Kartka z kalendarza polskiego

29 września

Najlepsza polska opera

28 września 1865 r. Ognisty mazur i aria o starym zegarze. Ale nie tylko to stanowi o sukcesie najlepszej polskiej opery. Była nośnikiem patriotyzmu. I...

Koniecznie przeczytaj

5 września 1939 r.

Nawet niemieccy historycy przyznają, że w okresie wrzesień 1939 – wiosna 1940 Niemcy zamordowali na Pomorzu nawet 60 tys. ludzi. Z wyjątkiem kilkuset, niemal wszystkie te osoby straciły życie w pierwszych miesiącach po wkroczeniu wojsk niemieckich. Szczególne represje dotknęły mieszkańców Bydgoszczy.

- reklama -

W instytucie Yad Vashem w Jerozolimie pośród pamiątek po Żydach zamordowanych przez Niemców, zdjęć i dokumentów na temat Holokaustu, znajduje się jedno zdjęcie. Przedstawia księdza stojącego pośród siedzących dookoła niego ludzi. Podpis pod zdjęciem głosi, że jest to fotografia polskiego księdza czekającego na rozstrzelanie i że w pierwszych dniach wojny w Polsce, Niemcy eksterminowali głównie inteligencję, w tym księży. To zdjęcie zostało zrobione w Bydgoszczy.

Nawet niemieccy historycy przyznają, że w okresie wrzesień 1939 – wiosna 1940 Niemcy zamordowali na Pomorzu nawet 60 tys. ludzi. Z wyjątkiem kilkuset, niemal wszystkie te osoby straciły życie w pierwszych miesiącach po wkroczeniu wojsk niemieckich. Szczególne represje dotknęły mieszkańców Bydgoszczy. I to już w pierwszych dniach września 1939 r.

Polski ksiądz czekający na rozstrzelanie

Niemiecka propaganda i zemsta

- reklama -

W Bydgoszczy znajdowały się silne komórki dywersyjne niemieckie i działała V kolumna niemiecka. Jedne i drugie uaktywniły się w dniach 3-4 września atakując Wojsko Polskie. Niemieckie ruchy zostały stłumione. Niemcy do dziś uważają, że nie było żadnej dywersji i że Polacy dokonali masakry niemieckiej ludności miasta, powtarzając w ten sposób propagandę Goebbelsa. Niemcy wzięli odwet na polskiej ludności zaraz po wycofaniu się z miasta wojsk polskich. Zaczęli już 5 września 1939 r., kiedy do Bydgoszczy wkroczyły oddziały Wehrmachtu.

Tego samego dnia w mieście pojawił się również pododdział SS (Einsatzkommando 1/IV) dowodzony przez SS-Sturmbannführera Helmuta Bischoffa. Jednostka Bischoffa wchodziła w skład Einsatzgruppe IV (dowódca: SS-Brigadeführer Lothar Beutel) – specjalnej grupy operacyjnej (Einsatzgruppen) policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa, podążającej w ślad za oddziałami niemieckiej 4. Armii.

Chociaż z Bydgoszczy wycofali się już żołnierze regularnej armii polskiej, Niemcy napotkali jednak na zaciekły opór stawiany przez członków bydgoskiej Straży Obywatelskiej. W walce zginęło dwóch niemieckich żołnierzy, a oficer w stopniu majora został wzięty do niewoli. Bydgoska Straż Obywatelska złożyła broń dopiero po uzyskaniu zapewnienia od generała Eccarda von Gablenza (dowódcy grupy bojowej „Netze”), że respektowane będą jej prawa należne regularnym wojskom. Niemcy nie dotrzymali jednak złożonych obietnic. Wzięci do niewoli członkowie Straży Obywatelskiej zostali wydani w ręce funkcjonariuszy Einsatzgruppe IV. Część jeńców (w liczbie ok. 40) SS-mani zakatowali na śmierć metalowymi prętami. Resztę, w tym obydwu przywódców Straży – Konrada Fiedlera i Mariana Maczugę – rozstrzelali na bydgoskich Bielawkach.

- reklama -

Maskra

Przez pierwszych kilka dni w zajętym przez Niemców mieście panował chaos. Równolegle z opanowywaniem poszczególnych dzielnic Bydgoszczy okupanci przeprowadzali masowe aresztowania ludności cywilnej. Ich ofiarami padali przede wszystkim robotnicy, kolejarze, drobni rzemieślnicy, niżsi urzędnicy i młodzież szkół średnich – z tych bowiem środowisk wywodzili się przede wszystkim członkowie Straży Obywatelskiej. W doraźnych egzekucjach dokonywanych przez Einsatzgruppe IV oraz Wehrmacht (zwłaszcza żołnierzy 1. pułku łączności) zginęły setki mieszkańców miasta. Generał Walter Braemer oceniał, że między 5 a 8 września jego podkomendni rozstrzelali w Bydgoszczy co najmniej 400 osób. Z kolei Werner Kampe obliczał liczbę zabitych w tym czasie mieszkańców miasta na 200-300 osób. Pierwsze egzekucje miały dość spontaniczny charakter i chaotyczny przebieg. Brutalność Niemców podsycało przekonanie, iż Bydgoszcz jest ogarnięta „polskim powstaniem”. Miały o tym świadczyć raz po raz padające w mieście strzały „partyzantów”. Trudno jednak ocenić ile razy niemieccy żołnierze zostali rzeczywiście zaatakowani przez Polaków, a ile razy owe incydenty były po prostu efektem niekontrolowanej wymiany strzałów, wywołanej przez niedoświadczonych i ogarniętych „partyzancką psychozą” niemieckich rekrutów.

9 września odbyła się pierwsza publiczna egzekucja na bydgoskim Starym Rynku, której ofiarą padło 20 osób. Spędzonych na rynek Polaków przed egzekucją bito kolbami, zmuszano do padania i wstawania oraz stania godzinami z podniesionymi rękami. Gdy w nocy z 9 na 10 września postrzelono niemieckiego żołnierza, Braemer polecił, aby następnego dnia rozstrzelać na bydgoskim rynku kolejnych 20 zakładników. 10 września na rynku zastrzelono także pięciu innych cywilów – rzekomo w czasie próby ucieczki. Nierzadko zdarzało się również, że wśród szpalerów zatrzymanych Polaków i Żydów przechodzili miejscowi volksdeutsche, którzy wskazywali eskorcie rzekomych uczestników bydgoskiej „krwawej niedzieli”. Ludzie ci byli następnie separowani od pozostałych więźniów, oznaczani znakiem krzyża za pomocą białej farby i rozstrzeliwani.

Łącznie w okresie urzędowania Braemera (8-11 września 1939) zamordowano w Bydgoszczy około 370 Polaków. Spośród tego grona ok. 120-150 osób zostało na rozkaz SS-Brigadeführera Beutela (w porozumieniu z Braemerem) rozstrzelanych przez funkcjonariuszy Einsatzgruppe IV w podbydgoskich lasach.

Ciąg dalszy masakry

11 września, niemieckie Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych (Oberkommando des Heeres) poinformowało 4. Armię, iż Hitler: „ze względu na buntowniczą ludność polską w Bydgoszczy rozkazał Reichsführerowi-SS wziąć 500 zakładników i przedsięwziąć jak najostrzejsze środki (doraźne egzekucje), aż do momentu spacyfikowania miasta. Wojsku należy nakazać, by nie przeszkadzało organom Reichsführera-SS”]. Akcja eksterminacyjna w Bydgoszczy weszła w tym momencie na nowy tor. Niemcy zabijali teraz Polaków oskarżonych o udział w „krwawej niedzieli” oraz inteligencję. Główną rolę w działaniach represyjnych odgrywał odtąd Selbstschutz oraz formacje SS i policji niemieckiej.

18 września funkcjonariusze Einsatzgruppe IV skierowali pierwszy, liczący 62 osoby, transport z Bydgoszczy do obozu koncentracyjnego Dachau. Jednocześnie wydano tajny rozkaz komendantowi Dachau, aby po przybyciu transportu rozstrzelał wszystkich więźniów – z wyjątkiem księdza kanonika Józefa Schulza (już 26 września został przeniesiony do obozu Buchenwald, gdzie był straszliwie maltretowany przez Niemców, pomimo tortur zachował niezłomną postawę, ostatecznie Niemcy wrzucili go do bunkra, gdzie zmarł lub został uduszony 30 marca 1940r.).

Niemcy nadal organizowali wielkie obławy w poszczególnych dzielnicach. W nocy z 1 na 2 października tymczasowo aresztowali 2000 Polaków. Z kolei w dniu 6 października urządzili na polecenie nadburmistrza Kampego wielką łapankę, podczas której zatrzymywano każdego, kto nie posiadał zaświadczenia o zatrudnieniu wystawionego przez Urząd Pracy.  

W pierwszych tygodniach okupacji bez śladu przepadł dyrektor ogrodów miejskich w Bydgoszczy, Marian Gunzel, oraz inni polscy pracownicy bydgoskiego zarządu miejskiego. W dniu 24 września 1939 zostali oni wezwani przez kreisleitera Kampego na posiedzenie w gmachu ratusza. Tego dnia nie wrócili do domów i nie dali znaku życia przez cały okres okupacji. Dopiero po wojnie w niemieckich aktach, pozostawionych w gmachu sądowym w Bydgoszczy, znaleziono dokument (sporządzony w kwietniu 1940 dla Ministerstwa Sprawiedliwości Rzeszy), w którym informowano, że kreisleiter kazał wywieźć przybyłych urzędników do Lasu Gdańskiego i tam rozstrzelać. Kampe polecił także zamordować ich najbliższych krewnych, aby „nie tworzyć męczenników”.

Zarządzenia wojskowych oraz cywilnych władz III Rzeszy odnośnie do Bydgoszczy były nadzwyczaj radykalne, a działania podejmowane na miejscu w pierwszych dniach okupacji miały charakter brutalny i samowolny. Oficjalnie była to reakcja na raz po raz padające w mieście strzały partyzantów. Rzeczywistość w żaden sposób nie odzwierciedlała jednak tych twierdzeń. Między 6 a 11 września (a więc już po złożeniu broni przez Straż Obywatelską) w Bydgoszczy zginęło bowiem zaledwie 2 żołnierzy niemieckich, a 2 innych zostało rannych.

Była to zaledwie część represji, jakim zostali poddani Polacy w pierwszych dniach, tygodniach i miesiącach niemieckiej okupacji Bydgoszczy. Niemiecki terror zelżał dopiero pod koniec listopada 1939 r. Tylko dlatego, że Niemcy uznali, iż cel, którym była likwidacja „polskiej warstwy przywódczej” i pacyfikacja miasta, został zasadniczo rzecz biorąc osiągnięty. W raporcie sytuacyjnym z 17 listopada 1939, radca kryminalny Lölgen meldował, iż: „w Bydgoszczy nie ma już inteligencji polskiej, która mogłaby działać aktywnie”. Miesiąc później władze niemieckie ogłosiły, iż Bydgoszcz jest miastem „wolnym od Żydów”.

Według najnowszych szacunków w tym czasie Niemcy zabili ok. 10 000 mieszkańców Bydgoszczy, reprezentujących wszystkie zamieszkujące miasto narodowości (7% proc.przedwojennej populacji). Dla porównania – w późniejszym okresie okupacji uzupełnili tę liczbę o ok. 5300 osób. Dokładna liczba ich ofiar wciąż pozostaje jednak niemożliwa do ustalenia. Większość sprawców mordu na Polakach nie poniosła nigdy żadnej odpowiedzialności. Niemcy nigdy nie zapłaciły złamanego feniga odszkodowania za te zbrodnie.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Najlepsza polska opera

28 września 1865 r. Ognisty mazur i aria o starym zegarze. Ale nie tylko to stanowi o sukcesie najlepszej polskiej...

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx