INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

06:20 | czwartek | 29.09.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

O jeden most za daleko

Czas czytania: 6 min.

Kartka z kalendarza polskiego

29 września

Najlepsza polska opera

28 września 1865 r. Ognisty mazur i aria o starym zegarze. Ale nie tylko to stanowi o sukcesie najlepszej polskiej opery. Była nośnikiem patriotyzmu. I...

Koniecznie przeczytaj

21 września 1944 r.

Błagali o wysłanie ich do ogarniętej powstaniem Warszawy. Zamiast tego zostali wysłani pod lufy niemieckich karabinów w najbardziej nieudanej operacji wojskowej II wojny światowej.  

- reklama -

Bernard Law Montgomery był marnym dowódcą. Za to zazdrosnym i zawistnym. Zazdrosnym o sukcesy amerykańskiego generała George’a Pattona, który był dowódcą doskonałym. Obaj ścigali się, który pierwszy dotrze do terenów przemysłowych III Rzeszy. Montgomery wymyślił ogromny desant spadochronowy – operację Market Garden. Potem winą za jej niepowodzenie obarczył… Polaków, chociaż posłał ich na pewną śmierć.

Same błędy

Operacja Market Garden od początku była źle zaplanowana. Po pierwsze – nie rozpoznano miejsca zrzutu, więc spadochroniarze skakali prosto pod lufy karabinów niemieckich oddziałów. W dodatku okazało się, że wojska brytyjskie nie dysponują wystarczającą liczbą samolotów transportowych, więc desant został rozłożony na trzy dni, co wyeliminowało efekt zaskoczenia przeciwnika, a Niemcy mogli wybijać mniejsze oddziały. W dodatku Montgomery nie uwzględnił w swoich planach tak ważnego czynnika, jak… pogoda. Operacja rozpoczęła się 17 września, a już następnego dnia doszło do załamania pogody, co spowodowało opóźnienia i przesunięcie w czasie desantów kolejnych grup żołnierzy. Już pierwszego dnia nie udało się osiągnąć ani jednego z założonych celów operacji.

- reklama -

Następnego dnia miał miejsce II rzut desantu powietrznego (w tym polski Dywizjon Przeciwpancerny pod Arnhem). Walki uliczne w samym Arnhem przybrały na sile, lecz zarówno Brytyjczycy, jak i Niemcy nie odnieśli znaczących sukcesów.

Na 19 września był zaplanowany desant polskiej Samodzielnej Brygady Spadochronowej, dowodzonej przez generała Stanisława Sosabowskiego pod Arhem. Przeszkodziła temu gęsta mgła. Sytuacja w samym mieście nadal była niejasna. Kolejne przybywające jednostki brytyjskie uwikłane zostały w starcia uliczne bez nadziei na powodzenie, tymczasem broniący mostu 2 batalion skutecznie paraliżował niemieckie próby oczyszczenia przeprawy. Także 20 września mgła uniemożliwiała dokonanie desantu. Walczące pod Arhen brytyjskie oddziały były w bardzo trudniej sytuacji.

Desant

- reklama -

W końcu 21 września, kiedy walki trwały już piąty dzień, doszło do desantu Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego. Tuż przed startem zmieniona została strefa zrzutu. Polacy desantowani zostali na zachodnim brzegu Renu w rejonie Driel z zadaniem wsparcia broniących się rozpaczliwie po drugiej stronie rzeki Brytyjczyków.

ie obyło się bez problemów. Ze 114 samolotów, tylko 72 wykonało zrzut, co spowodowało, że na ziemi znalazło się 991 żołnierzy z 1549 planowanych. Lądujący Polacy dostali się pod ostrzał niemieckich karabinów maszynowych i moździerzy, na ziemi doszło do starć z Niemcami. Straty wynosiły 5 zabitych i 25 rannych, wzięto do niewoli 11 Niemców.

Po zrzucie Brygada pomaszerowała do rejonu planowanej przeprawy przez Ren. Po drodze okazało się, że prom którym miała się odbyć przeprawa został zniszczony przez Niemców w nocy z 20 na 21 września, a brzeg po przeciwnej stronie w rejonie przeprawy jest obsadzony przez nieprzyjaciela. Około 2230 do gen. Sosabowskiego przybył kpt. Zwolański, oficer łącznikowy brygady, który skakał wraz z Brytyjczykami – przeprawił się on wpław przez Ren. Przekazał on informacje o ciężkim położeniu brytyjskiej 1. DPD i rozkaz gen. Urquharta nakazujący przeprawę przez rzekę. Brygada miała otrzymać zbudowane przez Brytyjczyków tratwy. Natarciem dywizja miała też oczyścić kawałek północnego brzegu w celu umożliwienia przeprawy brygady. Po złożeniu meldunku kpt. Zwolański powrócił do dywizji. Brygada czekała na tratwy całą noc, jednakże one nie przybyły. Wobec braku własnych środków przeprawowych, około godziny trzeciej nad ranem gen. Sosabowski podjął decyzję aby wycofać się do Driel i zorganizować tam obronę okrężną. 3. batalion pozostał na miejscu przeprawy, gdzie w razie dostarczenia tratw miał się przeprawić. Na tratwy batalion miał czekać do godziny czwartej, jeśli by one nie przybyły miał dołączyć do reszty brygady co też się stało.

Polscy bohaterowie i angielski tchórz

22 września pokazały się lekkie czołgi brytyjskie z XXX Korpusu. Był to pluton rozpoznawczy z 2. Pułku Household Cavalry. Kilkanaście minut później rozpoczęło się niemieckie natarcie wsparte ogniem artylerii i samochodami pancernymi, które zepchnęło polskie placówki na główną linię obrony, stracono kilku zabitych i jeden moździerz. Na sugestie, by brytyjskie wozy włączyły się do walki, ich dowódca odmówił, tłumacząc, iż jego czołgi służą do zwiadu, a nie do walki, jednak po ostrej reprymendzie gen. Sosabowskiego zmienił zdanie. Generał osobiście poprowadził Brytyjczyków na najbardziej zagrożony południowo-zachodni odcinek obrony. W końcu z dużymi stratami (zginęło m.in. dwóch czołgistów brytyjskich), Niemców odparto. Tego samego dnia ok. 14 u generała Sosabowskiego zjawił się pułkownik Mackenzie, szef sztabu 1. DPD z prośbą od generała Urquharta, aby w ciągu nocy przeprawić jak największą liczbę żołnierzy – 1. Dywizja była w rozpaczliwej sytuacji. Jednymi środkami przeprawowymi, którymi dysponowały brytyjska dywizja i polska brygada było 6 dwu- i czteroosobowych łodzi gumowych (dinghies).

Brygada w sześciu gumowych łódkach

W ciągu nocy pod ciężkim ogniem nieprzyjaciela udało się przeprawić tylko 52 żołnierzy z 8 kompanii 3. batalionu. Stracono też wszystkie łodzie. W międzyczasie do polskich pozycji przebił się 5. batalion 43. Dywizji Piechoty „Wessex”. Obiecano dostarczyć łodzie dla brygady oraz wsparcie przeprawy ogniem artylerii XXX Korpusu. Przeprawa rozpoczęła się 24 września ok. 245 i trwała do 5 rano, cały czas pod ogniem niemieckim, w wyniku czego z 16 łodzi zostały tylko 3. Na drugi brzeg przeprawiło się 153 Polaków, którzy od razu weszli do walki. Tego dnia przybył gen. Horrocks, polska brygada została podporządkowana 43. Dywizji oraz zaplanowano kolejną przeprawę, podczas której jednocześnie w dwóch miejscach mieli przeprawiać się Polacy z 2. batalionu i Brytyjczycy z 4. batalionu „Dorset” 43. DP. Jednak z uwagi na brak środków przeprawowych przeprawiła się tylko część brytyjskiego batalionu „Dorset” – ok. 350 żołnierzy.

Klęska

Korpus brytyjski definitywnie utknął na 25 km przed Arnhem bez szans na wznowienie natarcia. 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa za cenę dużych strat zdołała przeprawić przez Ren jedynie 300 żołnierzy, którzy wzmocnili obronę brytyjską w Oosterbeek (prom, który miał umożliwić przeprawę przez rzekę, zdawało się, że został zniszczony, zanim wylądowali Polacy – w rzeczywistości nieuszkodzony prom znaleźli Holendrzy – ale milę od przystani, przy moście kolejowym i było wówczas już za późno na jego użycie). Dodatkowo kontratakujący na skrzydłach Niemcy zdołali przerwać pozycję amerykańskich spadochroniarzy, osłaniających korytarz sił lądowych, dezorganizując tyły XXX Korpusu.

Brak możliwości utrzymania i rozszerzenia brytyjskiego przyczółka na wschodnim brzegu Renu, gdzie Niemcy sukcesywnie niszczyli rozpaczliwie broniących się brytyjskich spadochroniarzy, sprawił, że marszałek Montgomery podjął 25 września decyzję o wycofaniu brytyjskiej 1 Dywizji Powietrznodesantowej na zachodni brzeg. Odwrót pod kryptonimem operacja „Berlin” przeprowadzono w nocy 25 na 26 września, kończąc tym samym dziewięciodniowe walki. Odwrót Anglików z Oosterbeek, polegający na ponownej przeprawie przez Ren, osłaniali żołnierze polscy, którzy jedynie w niewielkiej liczbie mogli się ewakuować (nie było dla nich miejsca w łodziach przeprawowych) i w większości dostali się do niemieckiej niewoli.

Elitarna brytyjska 1 Dywizja Powietrznodesantowa, która walczyła pod Arnhem, została okrążona przez Niemców i doszczętnie zniszczona. Z 10 005 spadochroniarzy tej brytyjskiej dywizji stracono 7578; ocalało jedynie 2827. Zginęło 1300 żołnierzy, a ponad 6 tys. dostało się do niewoli lub zostało rannych. Polska 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa straciła 342 ludzi (w tym 93 poległych).

Po wszystkim Montgomery uznał operacją za „udaną w 90 procentach”, a winą za niepowodzenie w znacznej części obciążył gen. Sosabowskiego. Dlatego, że ostrzegał on przed niepowodzeniem całego planu, przestrzegając, że tym razem Montgomery wybrał się „o jeden most za daleko”.  

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Najlepsza polska opera

28 września 1865 r. Ognisty mazur i aria o starym zegarze. Ale nie tylko to stanowi o sukcesie najlepszej polskiej...

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx