INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

06:48 | czwartek | 29.09.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Syn czerwonoarmisty ambasadorem w Polsce

Czas czytania: 5 min.

Kartka z kalendarza polskiego

29 września

Najlepsza polska opera

28 września 1865 r. Ognisty mazur i aria o starym zegarze. Ale nie tylko to stanowi o sukcesie najlepszej polskiej opery. Była nośnikiem patriotyzmu. I...

Koniecznie przeczytaj

Mamy kolejny „sukces” polskiej polityki zagranicznej i dowód „partnerskich relacji” – przyjmujemy ambasadora Izraela ale swojego dopiero będziemy tam mieli. W bliżej nieokreślonej przyszłości. „Partnerstwo” pełną gębą.

Zdecydowanie możemy mówić o dużym kroku w powrocie do normalnych relacji, to sygnał, że mogą być one spokojnie kontynuowane – powiedział Polskiej Agencji Prasowej wiceszef MSZ Paweł Jabłoński , komentując wtorkowe złożenie listów uwierzytelniających przez nowego ambasadora Izraela w Polsce Jaakowa Liwnego.

- reklama -

Hip hip hura!

To dobrze, że Izrael wycofał się z tego, co nastąpiło w sierpniu zeszłego roku. Zdecydowanie możemy mówić o dużym kroku w powrocie do normalnych relacji, to sygnał, że mogą być one spokojnie kontynuowane. Między naszymi państwami jest trochę spraw trudnych, w których mamy inne spojrzenie, ale żeby także o nich rozmawiać, trzeba być u siebie wzajemnie obecnym – tłumaczył PAP Jabłoński.

Z tą wzajemną obecnością, to musimy jeszcze trochę poczekać, bowiem Polska nie ma w Izraelu ambasadora i jak wieść gminna niesie, nie bardzo jest też komu objąć to zaszczytne stanowisko. Inna sprawa, że takiego kandydata musi zaakceptować też Izrael i to zanim popędzi on z listami uwierzytelniającymi.

- reklama -

Jabłoński w iście dyplomatycznym stylu oznajmił w więc, że „strona polska będzie dążyć do tego, by stało się to w dość szybkim tempie”. Czy mówiąc, że Polska dopiero „będzie dążyć” Jabłoński chciał dać do zrozumienia, że jeszcze nie dąży czy że czeka na stanowisko Izraela? Jabłoński podkreślił, że kandydata na ambasadora mianuje prezydent, a procedura przewidziana w ustawie o służbie zagranicznej zakłada też akceptację kandydata przez konwent, a następnie – przez sejmową komisję oraz szkolenia i uzyskanie agrément, co trwa kilka tygodni a nawet kilka miesięcy.

Prezydent Polski niedawno rozmawiał z prezydentem Izraela i wszystko wskazuje, że przyjął od niego jakieś instrukcje, bo bezpośrednio po tej rozmowie, Kancelaria Prezydenta poinformowała 4 lipca na Twitterze, że „Twitterze 4 lipca, dowiadujemy się jednak, że: „Prezydent @AndrzejDuda rozmawiał dziś z Prezydentem Państwa Izrael @Isaac_Herzog. W trakcie rozmowy telefonicznej Prezydenci dyskutowali o swoim poparciu dla rozwoju stosunków dwustronnych między Polską i Izraelem. Ustalono, że stosunki między obydwoma krajami zostaną przywrócone na właściwe tory. Prezydent Herzog, w ramach wspólnej inicjatywy z Premierem i Ministrem Spraw Zagranicznych Izraela, zwrócił się z prośbą o powrót Ambasadora Polski do Izraela. Prezydent Andrzej Duda zgodził się, że polski Ambasador powinien zostać wyznaczony w krótkim czasie i poinformował, że nowy Ambasador Izraela w Polsce złoży listy uwierzytelniające w najbliższych dniach. Obaj Prezydenci wyrazili nadzieję, że wszelkie kwestie w relacjach dwustronnych będą w przyszłości rozwiązywane poprzez szczery i otwarty dialog, w duchu wzajemnego szacunku”.

Opus, jak „przykro”

- reklama -

Zarówno Kancelaria Prezydenta, jak i ucieszone z przybycia nowego ambasadora media, „zapomniały” przedstawić nowego przedstawiciela Izraela. A jest kogo. Ambasador Jaakow Liwne (Yacov Livne), to urodzony w Moskwie w 1967 r. rosyjski Żyd, syn krasnoarmiejca i łagodnie rzecz ujmując – „rusofil”, który parę ładnych lat spędził jako dyplomata w Moskwie. Już po powrocie, pracując w izraelskim MSZ organizował wizyty Władimira Putina w tym kraju w 2005 , 2012 i w 2020 r. Warto pamiętać, że wizyta w 2020 r. to ta sama, kiedy przyjazdu do Izraela odmówił prezydent Andrzej Duda. Na pewno pamiętając wyrządzony wówczas Polsce i jemu samemu afront, Duda czuł się niezwykle komfortowo witając Liwnego na polskiej ziemi.

Sam Liwne bardzo popierał „normalizację” stosunków Rosja-Izrael. Był nawet na Ukrainie – w 2012 r. jako dyrektor I Departamentu ds. Eurazji MSZ Izraela. Ciekawa wizyta, bo z jego wypowiedzi dla ukraińskich mediów wynikało, że Izrael jest bardzo zainteresowany np. tworzeniem strefy wolnego handlu z Ukrainą. Jednocześnie głosił, że Moskwa „pełni ważną rolę zarówno ze względów historycznych, jak i współczesnych” i można uznać, że jest to „rola pozytywna”. Jeszcze rok temu, komentując sytuację „pandemiczną”, mówił: – Muszę powiedzieć, że obecny kryzys, przez który wszyscy razem przechodzimy w Izraelu i Rosji, zbliżył nasze kraje i wzmocnił nasz dialog, ponieważ wszyscy stoimy przed tymi samymi wyzwaniami. Wyzwania te mają charakter globalny i musimy stawić im czoła na poziomie krajowym, jednak współpraca międzynarodowa jest równie ważna, jak wspólna praca między Izraelem i Rosją.

No i oczywiście, Liwne jest bardzo czuły na punkcie antysemityzmu, który jak to w przypadku środowisk żydowskich bywa, potrafi odnaleźć tam, gdzie go nie ma.

 Do roboty!

Liwne najwyraźniej zamierza wziąć prezydenta Polski „do galopu”, bo Jabłoński poinformował o najbliższych krokach w relacjach polsko-izraelskich. Z informacji tej wynika, że w najbliższym czasie „obie strony” spotkają się, a wśród poruszanych tematów znajdzie się

bezpieczeństwo w Europie i na Bliskim Wschodzie oraz sprawa wymiany młodzieży. Jabłoński dodał, że ta ostatnia sprawa jest „w fazie bardzo intensywnych rozmów, które będą kontynuowane”. Dodał, że jeszcze w lipcu do Warszawy przybędzie delegacja izraelska, w skład której wejdą przedstawiciele instytucji i ministerstw zaangażowanych w kwestie wyjazdów młodzieży: edukacji, kultury i spraw zagranicznych. Jabłoński dodał, że w tej sprawie jest „ostrożnym optymistą”. Interesujące.

Ostatni raz społeczeństwo o takich rozmowach słyszało podczas próby nowelizacji ustawy o IPN. PiS zapowiadał, że dzięki niej skończy raz na zawsze z „polskimi obozami”, po czym po „konsultacjach” wycofał się z niej i teraz izraelskie media piszą o „polskich obozach”, nawet za to już nie przepraszając. Ponieważ zakaz wpuszczania do Polski jako obstawy wycieczek z Izraela uzbrojonej po zęby ochrony, doprowadził Tel Awiw do wrzenia, możemy już się spodziewać, że skończy się jak zwykle. W końcu wiceminister powiedział, że powracają „normalne relacje”, a wszyscy wiedzą, jak wygląda ta „norma”. Nowelizacja ustawy o IPN najlepszym jej przykładem.

Może nawet zgoda na przyjęcie ambasadora Polski w Tel Awiwie będzie właśnie uzależniona od takiej „normalizacji”. Swoją drogą – mamy kolejny „sukces” polskiej polityki zagranicznej i dowód „partnerskich relacji” – przyjmujemy ambasadora Izraela ale swojego dopiero będziemy tam mieli. W bliżej nieokreślonej przyszłości. Tak… „Partnerstwo” pełną gębą… 

Źródła:

PAP

Twitter Kancelarii Prezydenta RP

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Ruski agent czy pożyteczny idiota? 

Radek Sikorski od lat pała miłością do dwóch tradycyjnych wrogów Polski: Rosji i Niemiec. Po jego ostatnim twitterowym komentarzu...

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx