INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

05:05 | poniedziałek | 27.06.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Aplikacja, czyli powrót szpiegowania ludzi

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

27 czerwca

Niemiecki sposób na powojenny świat

Czwartek, 24 czerwca 1943 r. Niemcy zawsze chcieli rządzić światem i zawsze uważali, że mają do tego prawo. Nie było zbrodni, której by nie popełnili...

Koniecznie przeczytaj

Aplikacja spowoduje, że gdy właściciele smartfonów ją posiadających, znajdują się odległości umożliwiającej zarażenie (czyli według obecnych opinii WHO – w odległości 2 metrów), ich urządzenia odnajdą się, połączą poprzez Bluetooth i „anonimowo” wymienią kody identyfikacyjne.

Jeszcze na początku pandemii wszystkie ostrzeżenia, że skończy się ona „czipowaniem ludzi”, postrzegano jako niezbyt mądrą teorię spiskową. Tymczasem równocześnie z pracami nad szczepionką na koronawirusa idą inne, pozwalające na śledzenie ludzi z troski o stan zdrowia innych. W Niemczech trwają już zaawansowane prace nad specjalną śledzącą aplikacją na smartfony. To „prywatna inicjatywa” 130 uczonych i przedsiębiorstw z ośmiu państw europejskich. Została przedstawiona 1 kwietnia, ale trudno wierzyć, by ktokolwiek sobie urządzał sobie primaaprilisowe żarty z koronawirusa. Tym bardziej że jako uczestnika prac nad nią przedstawiono Instytut Roberta Kocha w Berlinie oraz berliński Instytut im. Heinricha Hertza wchodzący w skład Towarzystwa Fraunhofera. W projekcie mają brać udział różne uniwersytety niemieckie i sieć telefonii komórkowej Vodafone.

- reklama -

Śledzić każdy krok

Chodzi o specjalną aplikację, pozwalającą na śledzenie właścicieli smartfonów. Aplikacja spowoduje, że gdy właściciele smartfonów ją posiadających, znajdują się odległości umożliwiającej zarażenie (czyli według obecnych opinii WHO – w odległości 2 metrów), ich urządzenia odnajdą się, połączą poprzez Bluetooth i „anonimowo” wymienią kody identyfikacyjne. Smartfony zachowają te kody w pamięci. W momencie, gdy użytkownik aplikacji zachoruje na COVID-19, smartfon przekaże zachowane w pamięci kody „w zaszyfrowanej formie” do specjalnej centrali i poinformuje osoby, w pobliżu których chory się znajdował o zagrożeniu i konieczności poddania się kwarantannie. Zdaniem twórców aplikacji, dzięki niej można ograniczyć lub całkowicie zrezygnować z kwarantanny i „umożliwić” ludziom wyjście z domów. Nie będzie też problemów z odszukaniem osób, z którymi chory miał styczność. Twórcy projektu zapewniają, że gwarantuje on anonimowość użytkowników aplikacji, a dane użytkownika i informacje o tym, z kim się kontaktował, „nie są trwale przechowywane w pamięci systemu”. Uważają, że optymalnym rozwiązaniem będzie wprowadzenie tego systemu w skali całego świata, tym bardziej że przyda się on do zwalczania także innych epidemii.

Bundeswehra testuje

- reklama -

Na razie testy nowego oprogramowania trwają tylko w Niemczech. Przeprowadza je Bundeswehra w koszarach im. Juliusa Lebera. W testowaniu systemu bierze udział, według upublicznionych informacji, ok. 50 żołnierzy. Przez wskazany czas przebywają w jednym miejscu, potem przenoszą się w inne, co pozwala sprawdzić, jak działa system, gdy jego użytkownik się przemieści. Testy odbywają się na terenie koszar, jak i poza nimi.

Twórcy systemu podkreślają, że jego zastosowanie będzie dobrowolne i że poszczególne państwa mogą opracować własną aplikację, kompatybilną z proponowanym systemem oraz użytkować własny serwer do wymiany danych w przypadku na podstawie własnego oprogramowania. To oznacza, że system będzie także działał poza granicami danego państwa i pozwoli na prześledzenie, gdzie dana osoba przebywała, będąc np. na wakacjach. Poszczególne państwa będą mogły wymieniać się informacjami na ten temat, co ma pomóc w zwalczaniu epidemii. Twórcy aplikacji podkreślają, że jej zainstalowanie i użytkowanie byłoby dobrowolne, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że medialna kampania na jej rzecz już się rozpoczęła. Przynajmniej w Niemczech.

Niemieckie gazety chwalą

- reklama -

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze wprost: „Jeżeli możliwe jest izolowanie zarażonych i osób, z którymi mieli oni kontakt, to tym bardziej dozwolony powinien być tracking. (…) Czas sięgnąć do rzeczywiście skutecznych, właściwych środków, by zapobiec zastojowi i depresji, w przeciwnym razie wylądujemy w średniowieczu”.

Dziennik „Volkstimme” stawia sprawę jasno: „Koronawirus rozprzestrzenia się, ludzie umierają. Niemcy dyskutują. Gospodarka stacza się ku katastrofie. Niemcy dyskutują. Ludzie tracą miejsca, pracy a Niemcy dyskutują o ochronie danych. Cierpimy ze względu na politykę, która już przed kryzysem nie była zdolna do obrania właściwych priorytetów – zamiast zwalczać światowe monopole, które koncentrują wszystkie dane i interesy, to obywateli zamęcza się ochroną danych. Teraz ochrona danych ważniejsza jest od ochrony ludzi. Aplikację na smartfony, które wykorzystują tylko potrzebne dane i o wiele więcej testów to nie tylko konieczność na teraz. Te środki należało wprowadzić już dawno”.

„Sueddeutsche Zeitung” z kolei pisze: „Jeśli władza wykonawcza i jej silne kobiety i mężczyźni potrzebują w kryzysie związanym z pandemią cyfrowe instrumenty, nie można im ich odmówić”. Ale też i przestrzega, że rozwiązanie takie musi być wprowadzone na poziomie ustawowym i po zebraniu ekspertyz od organizacji pozarządowych. „Jeśli społeczeństwo w chwili kryzysu i lęku pozostawi swoje wolności, o które tak długo walczono, bez kontroli, nie otrzyma się ich automatycznie z powrotem” – przestrzega gazeta.

A tymczasem prace nad aplikacją mają być tak zaawansowane, że do pierwszych użytkowników ma ona trafić już w połowie kwietnia.

Źródło: Deutche Welle

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Schwabska wizja przyszłości

Jaka była szwabska wizja przyszłości, wiemy. Zarówno z „Mein Kampf”, przywódcy Szwabów, jak też z grozy II wojny światowej. Obecnie dociera...

Przeczytaj jeszcze to!