„Kiedy Niemcy poczują się ofiarami II wojny światowej, niech ich sąsiedzi mają się na baczności”.
Zamiast wypłacić nam odszkodowania, Niemcy… żądają ich od Polski. 25 stycznia 2026 r. Erica Steinbach zamieściła na X następujący komentarz: „Warto zwrócić uwagę na drobny szczegół: Polska wywłaszczyła Niemców, którzy zostali nielegalnie wypędzeni na mocy prawa międzynarodowego, bez odszkodowania. To gigantyczny dług do spłacenia. Nawiasem mówiąc, Węgry wypłaciły odszkodowania wysiedlonym Niemcom i ustanowiły narodowy dzień pamięci”. Innymi słowy – serdecznie podejmowana swego czasu przez Donalda Tuska Niemka nie tylko daje do zrozumienia, że to Polska ma wypłacać Niemcom odszkodowania, ale jeszcze, że ma ustanowić narodowy dzień ich pamięci. Polskie MSZ pod wodzą Radka Sikorskiego oczywiście się tym nie zajęło, choćby w komentarzu pod tym haniebnym wpisem. W końcu Sikorski ma ważniejsze sprawy na głowie – internetowe pyskówki z Elonem Muskiem. Większość komentarzy pochodziła od Polaków i naprawdę była bardzo łagodna. Co pisali Niemcy? Oto próbki:
„Spójrzcie na budżet UE: Polska otrzymuje zdecydowanie najwięcej, nigdy nic nie zrobiła dla zagrabionych ziem i przesiedleńców, a nadal nas obraża co tydzień. To nie jest partner”.
„Rachunek jest tak wysoki, jak 1,3 biliona euro reparacji, których domagała się Polska”. „Ponieważ, zgodnie z orzeczeniem Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, «Rzesza Niemiecka» nadal istnieje w świetle prawa międzynarodowego, wschodnie terytoria niemieckie za linią Odry i Nysy (Czechy, Morawy, Prusy Wschodnie itd.) są nadal terytoriami niemieckimi pod polskim («Sudety», a nawet pod czeskim i rosyjskim) «protektoratem». Dlatego dyskusja o reparacjach jest całkowicie absurdalna. Znacznie ciekawsze byłoby pytanie, dlaczego Genscher i Kohl, alias Henoch Cohn, odrzucili ofertę Gorbaczowa, by włączyć wschodnie tereny niemieckie za granicą niemiecko-polską z powrotem do Rzeszy, i dlaczego dzisiejsi politycy nie są zainteresowani badaniem tej «zdrady narodu»”.
„Ach tak, Polacy. Normalni ludzie, naprawdę. Ale biada wam, jeśli wspomnicie o II wojnie światowej. Wtedy będą narzekać na niezliczone niesprawiedliwości, jakie musiała znosić niewinna Polska. Polska ponosi dużą część winy za wybuch II wojny światowej. Dlatego najlepiej milczeć”.
Ta nienawiść nie spadła z nieba. Niemcy naprawdę tak myślą. A mnie przypominają się słowa niemieckiego historyka Arnulfa Bahringa, „Kiedy Niemcy poczują się ofiarami II wojny światowej, niech ich sąsiedzi mają się na baczności”.
Więcej o obrazie Polski w niemieckich podręcznikach i książkach “historycznych” w całym tekście Aldony Zaorskiej w najnowszym numerze “Warszawskiej Gazety”.


