INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

14:28 | niedziela | 25.10.2026

© 2020-2026 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Dzięki Unii Europejskiej pożegnasz na zawsze ulubione kosmetyki  

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

25 października

Kalendarz od papieża

15 października 1582 Kalendarz juliański wymyślony jeszcze przez Juliusza Cezara w miarę upływu wieków okazywał się coraz bardziej niedoskonały. Trzeba było wprowadzić reformę. Dokonał tego...

Koniecznie przeczytaj

„Zielony Ład” to nie tylko dewastacja rolnictwa i zakaz jedzenia i noszenia tego, co lubisz, nie mówiąc o podróżowaniu samochodem czy kominku w domu. Wkrótce będziesz mógł zapomnieć o ulubionych kosmetykach. Zatroszczy się to Komisja Europejska.

W największym skrócie – dostępne na rynku kosmetyki będą musiały przejść zmianę – „od molekuły po opakowanie”. W ramach „Zielonego Ładu” Komisja Europejska planuje rewizję rozporządzenia kosmetycznego. Po niej, zdaniem branży kosmetycznej, z rynku będzie musiało zniknąć ok. 49 proc. stosowanych obecnie filtrów UV i 70 proc. substancji konserwujących, które są w kosmetykach niezbędne. W praktyce oznacza to upadek wielu firm kosmetycznych, które nie udźwigną wydziwiania KE.

- reklama -

Portal Bankier.pl podał, że planowana rewizja ma przede wszystkim wdrożyć Strategię ws. Zrównoważonych Chemikaliów (Chemicals Sustainability Strategy, CSS), która jest jednym z kluczowych elementów Zielonego Ładu. Zmiany dotkną pięciu obszarów produkcji kosmetyków: zarządzania substancjami, współczynnika oceny mieszanin (MAF), definicji nanomateriału, przyszłości komitetu naukowego SCCS oraz oznakowania produktów. Jeśli wejdą w życie, Komisja Europejska zamorduje europejski przemysł kosmetyczny. Także firmy kosmetyczne z Polski.

 – Jeśli te regulacje wejdą w życie takim kształcie, stracimy naszą konkurencyjność. Naszą rolę przejmie Azja i Korea, bo jestem pewna, że oni za tego typu regulacją nie pójdą – oceniła w rozmowie z portalem Bankier.pl Blanka Chmurzyńska-Brown dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego. – W tej chwili na rynku UE mamy około 600 tys. formuł, inaczej mówiąc, produktów kosmetycznych na sklepowych półkach. Jeśli wdrożymy te mechanizmy, które proponuje Komisja Europejska, ok. 570 tys. z tych formuł będzie wymagać reformulacji, bardzo kosztownych zmian na poziomie składników produktów kosmetycznych. – dodała.

Krem jak nawozy sztuczne

- reklama -

Formalnie Komisja Europejska domaga się wyeliminowania z kosmetyków substancji „szczególnie niebezpiecznych”. Branża kosmetyczna postulat ten stanowczo popiera. W końcu nikomu nie zależy na „truciu” klientów. Problem polega na mechanizmach jego wdrożenia, ewidentnie sporządzanych przez osobę, która o przemyśle kosmetycznym i w ogóle chemii jako takiej nie ma pojęcia i nawet nie rozumie, o czym pojęcie mający mówią (w przypadku Komisji Europejskiej to standard).

– KE chce oceniać substancje chemiczne na zasadzie zerojedynkowej, czyli dobre albo niedobre, bezpieczne albo niebezpieczne. Tymczasem sektor kosmetyczny tak nie działa. My oceniamy substancje chemiczne stosowane w naszych produktach w oparciu o jedną, starą jak świat zasadę, że to dawka i warunki stosowania danej substancji przesądzają o tym, czy jest ona niebezpieczna, czy nie – wyjaśniła w portalu Bankier.pl dyrektor generalna związku Kosmetyczni.pl. – W tej chwili oceniamy substancje w oparciu o ocenę bezpieczeństwa i to działa bez zarzutów, nie mamy żadnych sytuacji krytycznych, które wymagałyby aż takiej reakcji. Mamy ramy prawne i one nie wymagają aż tak fundamentalnych zmian. – dodała.

W Polsce legislacja kosmetyczna od ponad 40 lat opiera się na zasadzie bezpieczeństwa i zarządzaniu substancjami zgodnie z oceną ryzyka. To, że zasada nie jest nowa, nie znaczy, że się nie sprawdza w praktyce – jest ona uważana za  jedną z najbardziej rygorystycznych na świecie. Podobne obowiązują w innych krajach Unii. Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego podkreśla, że zmiany zaproponowane przez KE radykalnie zaostrzają ocenę ryzyka i zbliżają prawodawstwo kosmetyczne do chemicznego, opartego na ocenie zagrożenia. Tymczasem kosmetologia jest bliższa farmacji aniżeli np. produkcji nawozów sztucznych.

- reklama -

Kto na tym zyska?

Jeśli plany Komisji wejdą w życie, upadnie setki, może nawet tysiące firm kosmetycznych, a reszta z powodu wprowadzenia zmian, będzie musiała zmienić swoje produkty. Efektem będzie np. konieczność wycofania 49 proc. stosowanych obecnie w kosmetykach filtrów UV, czyli… narażenie konsumentów na raka skóry – czerniaka, jeden z najgroźniejszych nowotworów. Radykalnemu skróceniu ulegnie okres przydatności do użycia np. kremów czy balsamów.

Możliwości będą więc dwie – jeśli producent będzie musiał wymienić kilka składników w formule produktu, to najprawdopodobniej w ogóle z niego zrezygnuje. Albo wymieni i drastycznie podniesienie jego cenę, bo przecież ktoś za tę wymianę i zmianę całej technologii produkcji będzie musiał zapłacić.

Kto na tym więc zyska? Odpowiedź jest prosta – producenci kosmetyków z Azji, których unijne dyrektywy nie obowiązują. Niestety, nikt nie sprawdza, czy czasem właśnie tam nie należy szukać źródła problemu i „pomysłowości” Komisji Europejskiej. Może ktoś za takie przepisy zapłacił. I teraz żąda rezultatu. W końcu czym jest danie w łapę unijnym eurokraom paru milionów euro, gdy gra idzie o miliardy?

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

1 KOMENTARZ

Subskrybuj
Powiadom o

1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Burmistrzowa
23.08.2022 08:43

OrzeszQ! Nie będzie już kremu Nivea 🙁

reklama spot_img

Ostatnio dodane

Głupi jak francuski nastolatek

Jeśli za filmikiem z profanacji kościoła w Soullans w Wandei nie stoi głupota, tylko prawdziwe przekonania młodych Francuzów -...

Przeczytaj jeszcze to!

1
0
Podziel się z nami swoją opiniąx