Prawdziwym matecznikiem chrześcijańskiego syjonizmu są Stany Zjednoczone, gdzie w licznych denominacjach konserwatywnych, ewangelikalnych protestantów i zielonoświątkowców, szczególnie z tzw. pasa biblijnego, narodziła się quasiapokaliptyczna doktryna, mówiąca, że obowiązkiem każdego chrześcijanina jest wspieranie Żydów w ich poczynaniach, a w szczególności izraelskiego państwa, gdyż w ten sposób pomaga się w wypełnieniu planu Bożego.
“17 stycznia 2026 r. zwierzchnicy chrześcijańskich Kościołów w Jerozolimie opublikowali wspólne oświadczenie przestrzegające przed „ingerencją w życie wewnętrzne Kościołów” zagrażającą jedności i przyszłości chrześcijaństwa w Ziemi Świętej. Sygnatariusze podkreślają przy tym, iż tylko „Patriarchowie i głowy Kościołów w Jerozolimie (…) reprezentują Kościoły i ich trzodę w sprawach dotyczących chrześcijańskiego życia religijnego, wspólnotowego i duszpasterskiego w Ziemi Świętej”. Czym jest owa „ingerencja”? Chodzi przede wszystkim o tzw. chrześcijański syjonizm, nazywany w oświadczeniu „szkodliwą ideologią”, która „wprowadza opinię publiczną w błąd, siejąc zamieszanie i szkodząc jedności naszego stada”.” – pisze na łamach “Warszawskiej Gazety” o całkowicie przemilczanym oświadczeniu chrześcijańskich Kościołów (a przecież często im “nie po drodze”) Piotr Lewandowski.
“W cieniu ludobójstwa Palestyńczyków w Stefie Gazy, o którym wie cały świat, odbywa się bowiem równolegle systematyczne prześladowanie chrześcijan, którymi na tamtym terenie również bardzo często są Palestyńczycy. Tego jednak świat nie widzi – więcej, starannie odwraca głowę, by nie dostrzegać dramatycznie pogarszającej się sytuacji chrześcijan w Izraelu” – dodaje.
Dlaczego świat odwraca głowę? Czy to tylko efekt efekt wpływów potężnych środowisk żydowskich czy może chodzi o coś jeszcze i wspomniane środowiska dostały do ręki oręż, który teraz ochoczo wykorzystują?
“Prawdziwym matecznikiem chrześcijańskiego syjonizmu są jednak Stany Zjednoczone, gdzie w licznych denominacjach konserwatywnych, ewangelikalnych protestantów i zielonoświątkowców, szczególnie z tzw. pasa biblijnego, narodziła się quasiapokaliptyczna doktryna, bazująca na literalnym odczytywaniu biblijnych proroctw, głosząca, iż niezbędnym warunkiem do ponownego przyjścia Jezusa jest powtórne zgromadzenie się „ludu Izraela” w Ziemi Świętej. Przy czym „lud Izraela” odczytywany jest w dosłownym, starotestamentowym sensie – jako Żydzi, będący „narodem wybranym”. Co za tym idzie, obowiązkiem każdego chrześcijanina jest wspieranie Żydów w ich poczynaniach, a w szczególności izraelskiego państwa, gdyż w ten sposób pomaga się w wypełnieniu planu Bożego” – pisze Lewandowski.
Dlaczego akurat w USA ta wizja zyskała popularność i jaki procent amerykańskich wyborców stanowią jej zwolennicy, o tym w całym tekście Lewandowskiego w najnowszym numerze “Warszawskiej Gazety”. Od piątku kioskach.


