INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

05:47 | poniedziałek | 22.04.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Kiedy szczur na obiad?

Czas czytania: 2 min.

Kartka z kalendarza polskiego

22 kwietnia

Jedźcie sami do Niemiec…

13 kwietnia 1943 W czasie II wojny światowej, Warszawa była dla Niemców najniebezpieczniejszym z okupowanych przez nich miast Europy. Każdy Polak mógł wtedy zginąć...

Koniecznie przeczytaj

Nie ustają próby zmuszenia ludzi do przerzucenia się na dietę robaczaną. A ponieważ ona z jakiegoś powodu nie zyskuje zwolenników, pojawił się nowy pomysł – na razie kosztowny, ale docelowo tani – mięso z pytona zamiast steku czy schabowego. Co dalej?

“Pyton rośnie szybko, jego hodowla jest tania, nie wymaga dużo miejsca i produkuje mniej odpadów niż przemysłowa produkcja wołowiny”, to najnowsze wnioski “naukowców” z Uniwersytetu Macquarie w Sydney, brytyjskiego Uniwersytetu Oksfordzkiego, a także uczelni z Republiki Południowej Afryki i z Wietnamu, którzy pod przewodnictwem doktora biologii Daniela Natuscha chcieli zwrócić uwagę świata, że hodowle pytonów mogą być odpowiedzią na “globalne wyzwania dotyczące żywienia ludzi”. Argument jest ten sam, co zawsze – pyton nie generuje takiego śladu węglowego jak krowa, a w dodatku, żeby uzyskać z niego kilogram filetów, wystarczy go nakarmić 1200 gramami “pożywienia”. Generalnie chodzi o to, że pyton mało zjada a dużo na tym “przyrasta”, więc jest opłacalny w hodowli, no i “nie niszczy planety”. W dodatku o ile hodowla krów czy świń jest zła, nie mówiąc o hodowli zwierząt futerkowych, to hodowla pytonów trzymanych w klatkach będzie dobra, tym bardziej, że pytony mogą “zjadać odpadki”. Co prawda przez dziesięciolecia odpadki roślinne zjadały świnie (dopóki “mądrość naukowców” tego nie zabroniła) a zwierzęce – norki i lisy (dopóki przemysł tekstylny nie postanowił wykończyć hodowli proponując ekologiczny plastik zamiast prawdziwych futer), ale teraz będą to robić pytony i wszystko będzie w porządku. “Naukowcy” więc są zachwyceni nowym pożywieniem. Problemem jest obecnie tylko cena – tanie w hodowli węże, są bardzo drogie w konsumpcji, a w dodatku, żeby je hodować, trzeba im zapewnić cieplarniane warunki. Czyli je dogrzać. No i futro z norek jest nieetyczne a torebka z hodowanego pytona będzie etyczna i eko.

- reklama -

Pozostaje jedna kwestia. Jak wiadomo, pytony żywią się gryzoniami, które też trzeba im zapewnić. Ciekawe, kiedy naukowcy dojdą do wniosku, że w zasadzie to pyton w łańcuszku pokarmowym jest zbędny i można od razu zacząć jeść to, co on. Czyli np. szczury. W końcu w Azji są już jadane…

źródło: wp.pl

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

Subskrybuj
Powiadom o

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklama spot_img

Ostatnio dodane

Pekin dokarmia czerwone kleszcze

Dwie grupy społeczne wspierają sprzeczne z ludzką naturą, niepraktyczne i destrukcyjne idee. Ci, którzy na tym szaleństwie ubiją interes...

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx