Koronawirus atakuje nie tylko płuca. Złe wiadomości dla tysięcy ludzi

0
176
Fot. www.freepik.com
Fot. www.freepik.com

Niedobre wiadomości przekazali naukowcy i lekarze zajmujący się kronawirusem. Do tej pory uważano, że atakuje tylko płuca, wywołując ostre ich zapalenie znane jako COVID-19. Niestety, nie tylko.

Naukowcy ujawnili na łamach czasopisma „JAMA Cardiology”, że wirus SARS-CoV-2 (koronawirus), może wpływać także na układ sercowo-naczyniowy ludzi. Badacze uważają, że wirus rozprzestrzenia się do różnych narządów z płuc poprzez krew i limfę, docierając z płuc do innych organów, szczególnie tych, w których komórkach jest najwięcej receptorów ACE-2. Dzięki nim koronawirus wnika do poszczególnych komórek. Najwięcej tych receptorów poza płucami jest w komórkach serca, nerek i męskich jąder oraz nasieniowodów.

Wirus może więc zaatakować serce i otaczające je mięśnie nawet w przypadku osób, u których nigdy nie zdiagnozowano problemów z centralnym narządem i spowodować ostre zapalenie mięśnia sercowego. Ryzyko oczywiście wzrasta, jeśli ktoś już wcześniej miał problemy naczyniowo-krążeniowe. Badanie przeprowadzone na 187 pacjentach leczonych z powodu COVID-19 w jednym ze szpitali w Wuhan wykazało, że wirus SARS-CoV-2 uszkodził mięsień sercowy u 28 proc. spośród nich. W przypadku osób, które cierpiały na choroby układu sercowo-naczyniowego i zostały zaatakowane koronawirus, śmiertelność wyniosła aż 70 procent. Lekarze tłumaczą, że gdy koronawirus zaatakuje serce, powoduje znaczny spadek jego kurczliwości (zwykle lewej komory), co jest bardzo niebezpieczne dla ludzkiego zdrowia i życia. Konieczne staje się wtedy podłączenie do pomp podtrzymujących pracę serca.

Jeśli więc SARS-CoV-2 zaatakuje jednocześnie i płuca i serce, szanse pacjenta po prostu spadają. To dlatego tak często w komunikatach na temat zgonów na koronawirusa pojawia się informacja o tym, że dana osoba miała „choroby współistniejące”. Wystarczy, że wcześniej stale przyjmowała leki na serce. A znaczna część starszych osób po prostu choruje na serce. W dodatku przypadki osób nieraz bardzo zaawansowanych wiekowo (85–90 lat), które pokonały COVID-19 pokazują, że nie wiek jest tu decydującym czynnikiem, ale stan organizmu i występowanie innych chorób. Warto też odnotować, że często osoby nawet w średnim wieku nie zdają sobie sprawy, że są chore, bagatelizując swoje dolegliwości.

SARS-CoV-2 atakuje także szczególnie zajadle nerki, powodując stany zapalne, a także męskie jądra, więc może skończyć się niepłodnością. Na razie jeszcze po cichu, ale naukowcy już zaczynają mówić, że „po koronawirusie” kraje najbardziej przez niego zaatakowane mogą stanąć wobec problemu męskiej bezpłodności. Tym bardziej że walcząc z koronawirusem, lekarze często koncentrują się, po pierwsze – na płucach, po drugie – walcząc o życie pacjentów, nie zwracają uwagi na „mniejsze problemy”, na które i tak nic nie mogą poradzić. Istnieje więc ryzyko, że długo po tym, jak pandemia zostanie opanowana, będziemy odczuwać jej skutki nie tylko gospodarcze.

- reklama -