INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

09:45 | wtorek | 09.08.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

2023 – klęska zapowiedziana

Czas czytania: 9 min.

Kartka z kalendarza polskiego

9 sierpnia

Zaczęło się od drewnianego kościółka i kamiennej strażnicy

9 sierpnia 1382 r. Zaczęło się zwyczajnie – od sprowadzenia do Polski szesnastu zakonników. Nie wiadomo dokładnie, kto tego dokonał, chociaż większość historyków wskazuje na...

Koniecznie przeczytaj

Polska jest rozgrywana z kilku stron. Z jednej strony rosyjska inwazja na Ukrainę powoduje wzrost cen surowców energetycznych, z drugiej nakręcana przez Berlin unijna biurokracja blokuje wypłacanie funduszy unijnych dla Polski. Do tego jeszcze nasz największy sojusznik, czyli USA, gra podwójną grę, snując plany regime change w Warszawie.

Opozycja z reguły opowiada bzdury i tylko od czasu do czasu udaje się jej powiedzieć coś do rzeczy. Takie wyjątki od reguły są warte odnotowania. 23 czerwca była ambasador RP w Moskwie i aktualna dyrektorka Instytutu Strategie 2050 powiązanego z ruchem Szymona Hołowni, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, napisała na łamach „Gazety Wyborczej”: „Wojna już tu jest. Zachód musi to przyjąć do wiadomości”. Należy pogratulować pani Pełczyńskiej-Nałęcz trzeźwego spojrzenia na otaczającą nas sytuację. O tym, że Polska jest państwem frontowym, pisałem na łamach „Warszawskiej Gazety” już na początku marca. W zeszłym tygodniu zaś napisałem, że Polska już uczestniczy de facto w wojnie – jako główna platforma logistyczna Ukrainy – obok trzech (na razie) państw – Rosji, Ukrainy i Białorusi. Niestety, poza panią Pełczyńską-Nałęcz, zaślepiona nienawiścią do rządu PiS reszta opozycji zachowuje się tak, jakby wojny w zasadzie nie było. Najpierw wspierali migracyjny atak Łukaszenki na granice RP, obrzucali stekami wyzwisk funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy jej bronią. Potem protestowali przeciwko budowie zapory na granicy z Białorusią. Teraz, po chwilowym zbiciu z tropu spowodowanym atakiem Rosji na Ukrainę, powrócili na nowo do bicia piany i zajmowania się byle czym, jak na przykład próbami przeforsowania w Sejmie „aborcji dla wszystkich”, nawet dla nastolatek. Chociaż wojna zainstalowała się u nas na dobre, nie zmieniła ona postawy opozycji, która zamiast wspierać rząd we wzmacnianiu obronności kraju, jest zajęta wyłącznie jego atakowaniem.

- reklama -

Polska już jest zaangażowana w wojnę na Ukrainę, jako platforma logistyczna. Ma do tego jeszcze wojnę na swojej granicy z Białorusią. Kraj frontowy zaangażowany w wojnę powinien mieć na swoim terytorium stan nadzwyczajny lub stan wojenny, tak by państwo mogło kontrolować swoje terytorium i walczyć z dywersją oraz dezinformacją. Według artykułu 228 Konstytucji RP w czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzane referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu.

Dla porównania z Polską mała Litwa wprowadziła stan nadzwyczajny nie na 3-kilometrowym pasie przy granicy z Białorusią, ale na całym terytorium państwa. W ramach stanu nadzwyczajnego na Litwie zabroniono retransmisji i/lub rozpowszechniania w Internecie na terytorium kraju programów radiowych, programów telewizyjnych i/lub odrębnych programów podmiotów utworzonych, bezpośrednio lub pośrednio kontrolowanych, lub finansowanych przez Federację Rosyjską lub Republikę Białorusi (z wyjątkiem przypadków, gdy litewska Komisja ds. Radia i Telewizji zezwoliła na transmisję lub retransmisję z państw członkowskich Unii Europejskiej).

Jaki wpływ ma wojna na zachowania potencjalnych wyborców? W najnowszych sondażach wyborczych PiS zdobywa 34,2% głosów (według sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski), 34,5% głosów (według IBRIS dla „Rzeczpospolitej”) 36% (według Kantar dla „Faktów TVN”) i 38% (sondaż Estymator dla DoRzeczy.pl). Nie widać tutaj za bardzo bonusu wojennego, czyli stawania wyborców murem za rządem PiS i za polityką obronności państwa. „Tę wojnę musimy wygrać” oznajmił w połowie czerwca Jarosław Kaczyński. Ale jeżeli kraj frontowy taki jak Polska ma wygrać tę wojnę, rząd musi mieć silne wsparcie obywateli. 34% procent głosów takiego wsparcia raczej nie daje i jest to niepokojący znak przed wyborami 2023. Część mediów już rozpoczęła dzielenie skory na niedźwiedziu i spekulowanie na temat utraty władzy przez PiS.
„PiS nie ma szans na samodzielne rządy. Opozycja ma szansę, jeśli byłaby w stanie utworzyć większościową koalicję” – napisał 22 czerwca tygodnik „Wprost”.
Jeżeli PiS miałby utracić większość sejmową w wyborach 2023 r. i szukać koalicjantów, musiałby szukać zgniłych kompromisów z PSL, Lewicą lub Konfederacją. Z tym że według sondażu IBRIS Konfederacja miałaby problem z przekroczeniem 5-procentowego progu wyborczego. Należy jednak pamiętać, że w obliczu wojny z Rosją i w aktualnym układzie partyjnym w Polsce zdolność koalicyjna PiS jest bliska zeru. PO, PSL, Hołownia, Lewica i Konfederacja są mniej lub więcej prorosyjskie.

- reklama -

Polska jest jedynym krajem UE, w którym wciąż bez problemu nadaje stacja utworzona pod nadzorem rosyjskich służb. Pomimo swojej mętnych źródeł stacja TVN uzyskała kilka miesięcy temu przedłużenie koncesji od KRRiT. Równocześnie jednak przedstawiciele rządu ostrzegają, że Polska jest na celowniku Rosji. Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn napisał niedawno na Twitterze: „Polska od lat jest na celowniku Rosji, która wykorzystuje propagandę i dezinformację przeciwko RP. Kreml realizuje różne działania, których mianownikiem jest uderzenie w podstawowe prawo Polaków do własnej państwowości i bezpieczeństwa”.
W rozmowie z portalem TVP Info opublikowanej 19 czerwca rzecznik uważa, że Rosja próbuje przedstawić Polskę w jak najgorszym świetle i zniechęcić kraje NATO do stacjonowania wojsk w naszym regionie i że podejmowane są próby oddziaływania na polskie społeczeństwo zmierzające do rozgrywania stosunków polsko-ukraińskich oraz wywoływania chaosu informacyjnego w związku z pobytem uchodźców ukraińskich w Polsce. Zacytujmy rzecznika:
„Rosja próbuje przekonać odbiorców – rosyjskie społeczeństwo, a także Zachód, że Polska nie ma prawa do podmiotowości, nie powinna być traktowana poważnie przez sojuszników i powinna stanowić «szarą strefę» bezpieczeństwa między NATO i Rosją”.
Niestety, rzecznik Żaryn popełnia równocześnie duży błąd, twierdząc, że:
„propaganda rosyjska nie jest w Polsce bardzo silna. Nie da się tu kolportować prorosyjskich tez, bo Rosjanie wiedzą, że jesteśmy świadomym społeczeństwem”.
Należy odróżnić rosyjską propagandę usprawiedliwiającą agresję na Ukrainę (na którą Polacy są raczej odporni) od rosyjskiej propagandy wymierzonej w destabilizację Polski i osłabienie jej roli kraju frontowego i sojusznika Ukrainy (na którą Polacy są mało odporni).

Rzecznik Żaryn popełnia równocześnie duży błąd, twierdząc, że: “propaganda rosyjska nie jest w Polsce bardzo silna. Nie da się tu kolportować prorosyjskich tez, bo Rosjanie wiedzą, że jesteśmy świadomym społeczeństwem”.

Polska jest rozgrywana z kilku stron. Z jednej strony rosyjska inwazja na Ukrainę powoduje wzrost cen surowców energetycznych (wzrost inflacji, wykorzystywany politycznie przez opozycję), z drugiej nakręcana przez Berlin unijna biurokracja blokuje wypłacanie funduszy unijnych dla Polski (co jest również wykorzystywane przez opozycję). Do tego jeszcze nasz największy sojusznik, czyli USA, gra podwójną grę, snując plany regime change w Warszawie. Widać to jak na dłoni po aktywności ambasadora USA Marka Brzezinskiego, który poświęca więcej czasu na hołubienie opozycji niż na rozmowy z przedstawicielami rządu. Przykład: kilka dni przed prowokacją posłanki PO Klaudii Jachiry w Sejmie ambasador Brzezinski pozował do zdjęć z Jachirą w swojej rezydencji, obejmując ją za ramię. Wszystko wskazuje na to, że miliardy w kontraktach zbrojeniowych dla USA, które minister Błaszczak podpisuje pasmowo i bez offsetu, nie wzbudzają amerykańskiej wzajemności w uczuciach wobec rządu PiS, a zanim zamówiony sprzęt wojskowy dotrze do Polski, krajem może już rządzić zupełnie inna ekipa. Symboliczne jest to, że podczas kiedy minister Błaszczak poci się nad kontraktami, Amerykanie organizują spotkania na najwyższym szczeblu w Waszyngtonie dla Rafała Trzaskowskiego (spotkał się w końcu kwietnia z Nancy Pelosi).

Ambasador Brzezinski poświęca więcej czasu na hołubienie opozycji niż na rozmowy z przedstawicielami rządu. Przykład: kilka dni przed prowokacją posłanki PO Klaudii Jachiry w Sejmie ambasador Brzezinski pozował do zdjęć z Jachirą w swojej rezydencji, obejmując ją za ramię.

W obliczu wojny z Rosją rząd PiS wciąż utrzymuje, że wybory w 2023 r. się odbędą. Z tą beztroską ekipy rządzącej wobec rosyjskiego zagrożenia propagandowego w czasach wojny kontrastuje raport dostępny na stronie internetowej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) na temat: „wpływu na wybory w Stanach Zjednoczonych, we Francji i w Niemczech przez Federację Rosyjską” (Michał Wojnowski, listopad 2019). Powołując się na prace doktora habilitowanego nauk politycznych moskiewskiego Uniwersytetu im. M. Łomonosowa Andrieja Manojły, autor raportu pisze, że celem rosyjskiej ingerencji w proces wyborczy państw trzecich jest: „nie tylko podważenie uczciwości wyborów i zdyskredytowanie demokracji, lecz także – przede wszystkim – zdestabilizowanie sytuacji wewnętrznej w niektórych krajach i doprowadzenie do zwycięstwa partii przychylnie ustosunkowanych do polityki Kremla. Dlatego też demokratyczne wybory są postrzegane przez rosyjskich polityków jako dogodny moment walki informacyjnej i narzędzie desuwerenizacji państw”.

- reklama -

Rzecznik Żaryn i jego zwierzchnik minister Mariusz Kamiński powinni wyciągnąć wnioski z niedawnych wyborczych porażek pro-ukraińskich rządów w Słowenii i Bułgarii. Premier Słowenii Janez Janša towarzyszył Jarosławowi Kaczyńskiemu i Mateuszowi Morawieckiemu w słynnej pionierskiej wyprawie do Kijowa w połowie marca. Miesiąc później jego partia przegrała wybory parlamentarne na rzecz lewicy. Z kolei w Bułgarii po głosowaniu w sprawie wotum nieufności w bułgarskim parlamencie upadł kilka dni temu rząd premiera Kiriła Petkowa. Serwis TVP Info napisał: „Partia Gazpromu obaliła rząd Bułgarii”. Według TVP Info to prorosyjski prezydent Bułgarii Rumen Radew, „zwolennik współpracy z Moskwą”, może znów okazać się największym wygranym kolejnej fazy politycznego kryzysu w kraju. „Lada moment powoła techniczny rząd tymczasowy – już po raz czwarty od momentu objęcia prezydentury. Moskwa zaś raczej nie dopuści, by znów władzę przejęła prozachodnia i reformatorska ekipa. Nie teraz, gdy toczy się wojna na Ukrainie, a Rosjanie próbują osłabić UE, odcinając dostawy gazu”. To, co miało miejsce w Bułgarii, jest odzwierciedleniem konkluzji opisanego wcześniej raportu ABW czyli „zdestabilizowaniem sytuacji wewnętrznej i doprowadzeniem do zwycięstwa partii przychylnie ustosunkowanych do polityki Kremla”. Po Słowenii i Bułgarii następna na rosyjskiej liście będzie chyba Polska. A co najciekawsze, regime change w Polsce dokona się za pomocą „amerykańskiej” stacji TVN założonej pod nadzorem rosyjskich służb. I nikt nawet nie odważy się pisnąć o ingerencji Kremla.


Jak na razie rząd PiS wydaje się nie zdawać sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Rzecznik Żaryn minimalizuje rosyjskie zagrożenie („propaganda rosyjska nie jest w Polsce bardzo silna”) a rząd naiwnie zakłada, że kampania wyborcza 2023 prowadzona w kraju frontowym, w którym działają silne agentury obcego wpływu, będzie uczciwa i demokratyczna. Stoimy w obliczu klęski zapowiedzianej.

Więcej analiz i tekstów w tygodniku “Warszawska Gazeta” – nowy numer w każdy piątek oraz na stronie interentowej www.warszawskagazeta.pl

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

3 KOMENTARZE

3 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
AMBROGIO
01.07.2022 14:41

” Bycie wrogiem USA jest niebezpieczne , a bycie ich
przyjacielem fatalne ”
Henry Kissinger

Polonus
11.07.2022 18:11

PiS traci? A moze to tylko Polska straci? Prosty rachunek jak za Targowicy, a zaplaca pokolenia Polakow. Tam tez wolano o brak wolnosci,o odbieraniu swobod,opoparcie dla prawa. Zal patrzec jak to po prostu roztrwaniacie. Sienkiewicz, Kossak, Jan Pawel II, to przeciez juz nie Polacy, a pan Tusk i ta cala banda swiatlych ale drani.

Ra1999
02.07.2022 20:55

A PiS co robi? Stracił duzo przez to, że dużo gada a nie potrafi się postawić. Wszyscy wiedzą, że to jest na pokaz. Równocześnie stara się niszczyć konkurencję.

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Czy Waldemar Kraska straci robotę?

Wiceminister Zdrowia Waldemar Kraska chyba nie skonsultował swojego wystąpienia z szefem. Ani z „ekspertami medycznymi”. Nie zdziwmy się, jeśli...

Przeczytaj jeszcze to!

3
0
Podziel się z nami swoją opiniąx