INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

06:47 | czwartek | 29.09.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Luksemburg – jądro Unii, jądro problemów

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

29 września

Najlepsza polska opera

28 września 1865 r. Ognisty mazur i aria o starym zegarze. Ale nie tylko to stanowi o sukcesie najlepszej polskiej opery. Była nośnikiem patriotyzmu. I...

Koniecznie przeczytaj

Przyszłość Luksemburga nie wygląda dobrze. 3 lipca w bliskim sąsiedztwie siedziby TSUE banda zaatakowała i obrabowała wieczorem młodego mężczyznę, pozostawiając ofiarę w ciężkim stanie. Agresja na ulicach Luksemburga będzie narastać. Turystom z Polski doradzam daleko idącą ostrożność.

O małym Luksemburgu mówi i pisze się w Polsce przede wszystkim jako o państwie, w którym ulokowany jest Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który regularnie pozatraktatowo biczuje Polskę, i które jest malowniczym rajem podatkowym dla firm i osób fizycznych z całego świata, także z Polski. Wiadomo też, że Luksemburg jest ojczyzną byłego szefa rady Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera. Mniej wiadomo natomiast o problemach, które od lat narastają w Luksemburgu. Tak jak sąsiednie Francja, Belgia i Niemcy, mały Luksemburg pogrąża się stopniowo w chaosie spowodowanym błędnymi decyzjami politycznymi. Niekontrolowana migracja i problemy bezpieczeństwa zatruwają coraz bardziej codzienne życie mieszkańców.

- reklama -

(…) Tak dzieje się w całej zachodniej części Unii Europejskiej. (…)

Demontaż tożsamości Luksemburga jest pokłosiem błędów i arogancji Jeana-Claude’a Junckera, który w latach 1995-2013 był premierem Luksemburga z ramienia chadeckiej partii CSV; funkcję premiera pełnił najdłużej w powojennych dziejach Europy. Zadufany w sobie Juncker popełnił wiele błędów, skończył zaplątany w skandal nielegalnych podsłuchów, sam będąc nagrywanym przez swojego własnego szefa służb specjalnych. W rezultacie Juncker musiał podać się do dymisji, a jego partia CSV zdobyła w przedterminowych wyborach 2013 r. o trzy mandaty poselskie mniej niż w poprzednich wyborach (…).

(…) Zgodnie z unijną tradycją nominowania przegranych na wygodne fotele w Brukseli, Juncker został następnie przewodniczącym Komisji Europejskiej. Można powiedzieć, że Juncker tak jak Merkel rozwalił chadecję w swoim własnym państwie. I może o to właśnie chodziło. Od 4 grudnia 2013 r. premierem Luksemburga jest Xavier Bettel, pozostający w „związku małżeńskim” z mężczyzną.

- reklama -

(…)

Z rozmów z ludźmi na miejscu wiadomo, jak dobrze działa metoda „na uchodźcę”. Tak jak w przypadku tego 55-letniego Irakijczyka, który przez lata mieszkał i pracował w Turcji, ale kiedy dowiedział się w 2015 r., że Merkel zaprasza do Europy wszystkich jak leci, też przyjechał i wylądował w Luksemburgu, dostaje 1,4 tys. euro i ma mieszkanie socjalne. Podobno teraz Luksemburg nakazuje mu opuścić kraj, ale do faktycznej deportacji na razie nie dochodzi. Niekontrolowany napływ migrantów wpływa negatywnie na i tak już napięty rynek mieszkaniowy. Podczas kiedy migranci dostają mieszkania socjalne, już ponad 40 tys. Luksemburczyków jest zmuszonych mieszkać poza granicami kraju, w przygranicznych terenach sąsiednich państw, bo ceny kupna i wynajmu mieszkań w Luksemburgu są dla nich zbyt wysokie. Można powiedzieć, że rząd Luksemburga dyskryminuje swoich własnych obywateli.

Operacje namolnego lansowania multikulti w Luksemburgu nie zawsze kończą się dobrze. (…) W zeszłym tygodniu media obiegła wiadomość o wymianie ciosów w szkole pomiędzy nauczycielką i 11-letnim czarnoskórym uczniem, która zaczęła się po interwencji nauczycielki w trakcie bójki dwóch grup uczniów. Prawdopodobnie czarni kontra biali. Uczeń oskarżył nauczycielkę o nazywanie go „czarnuchem” (petit noir). Obie strony oskarżają się wzajemnie o winę. Władze edukacyjne i policja są poinformowane. Zobaczymy, jak to się skończy, ale prawdopodobnie to tylko zwiastun dalszych narastających problemów. Opowiadano mi już o luksemburskich rodzinach, które zmieniają szkoły dzieci tak, by nie uczyły się „z samymi Afrykańczykami”.

- reklama -

Poziom publicznego bezpieczeństwa w Luksemburgu spadł drastycznie w ostatnich latach. Najpierw przestępczość wzrosła w okolicach dworca, wobec protestów handlowców i mieszkańców władze miasta wynajęły prywatne firmy ochroniarskie do patrolowania ulic, także z psami. Teraz żadna dzielnica miasta Luksemburg nie jest już bezpieczna. Wobec ostatniej fali napadów w parku miejskim i centrum miasta władze miasta zatrudniły kolejne prywatne firmy ochroniarskie do patrolowania ulic. Luksemburg, który w latach 90. był jeszcze spokojnym miastem, teraz zaczyna przypominać Nowy Jork. Premier Bettel ma ochroniarzy, ale przeciętny obywatel i podatnik musi drżeć o swoje zdrowie i życie. Państwo nie ma żadnego pomysłu na przywrócenie bezpieczeństwa publicznego i mały Luksemburg dołącza do niesławnego pocztu państw z problemami, rozdeptanych przez niekontrolowaną migrację: od Szwecji, poprzez Belgię, Niderlandy, Francję, Hiszpanię i Niemcy, aż po Włochy.

(…)

O skali patologii w państwie świadczy artykuł, który ukazał się 28 stycznia w głównym dzienniku „Luxemburger Wort” i nosił tytuł „Bezpieczeństwo: Miasto Differdange zawiodło. Narkotyki, brud i ciągły hałas: wielu mieszkańców okolicy Parku Gerlache ma tylko jedno pragnienie – wyjechać”. (…)

Artykuł podsumowuje sytuacje gorzkim komentarzem: „Policja, a także politycy od lat zdają sobie sprawę z tego problemu, ale do tej pory nic nie zostało zrobione”. Kilka dni po publikacji artykułu patrol policji został zaatakowany na obrzeżu parku przez bandę 20 osobników. Prezes związku zawodowego policjantów Pascal Ricquier skomentował wideo z napaści na policjantów zaniepokojony, że policjanci „nie wiedzieli, co robić” i starali się nie dotykać napastników, prawdopodobnie ze strachu, że sami wylądują przed sądem z oskarżeniem o policyjną przemoc.

Oto do jakich absurdów doprowadza polityczna poprawność. Ataki na policjantów są codziennością we Francji, która – jak widać – rozprzestrzenia się na sąsiedni Luksemburg. Odpowiedź polityków na przemoc na ulicach miasta Differdange jest klasycznym przykładem lewicowej bezradności. Zamiast aresztować i deportować dealerów i kryminalistów, władze miasta chcą blokować wieczorem i w nocy ruch samochodowy na ulicach przylegających do niesławnego parku Gerlache, ma to: „przyczynić się do ukrócenia handlu narkotykami, który odbywa się w trybie drive-in”. Czyli ograniczanie wolności obywatelskich (swoboda poruszania się) zamiast konsekwentnego zwalczania łamania prawa metodami policyjnymi i wymiaru sprawiedliwości. To opary absurdu w jądrze Unii.

(…)

Cały artykuł Stanislasa Balceraca, ukazujący kulisy władzy w Luksemburgu, tylko w najnowszym numerze “Warszawskiej Gazety”. Od piątku do nabycia w kioskach i punktach sprzedaży prasy w całej Polsce oraz na Wschodnim Wybrzeżu USA.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

1 KOMENTARZ

1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
grom52
15.07.2022 07:49

Totalny burdel w czerwonym kołchozie. Dlaczego Polska ciągle tkwi w tym syfie ?

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Ruski agent czy pożyteczny idiota? 

Radek Sikorski od lat pała miłością do dwóch tradycyjnych wrogów Polski: Rosji i Niemiec. Po jego ostatnim twitterowym komentarzu...

Przeczytaj jeszcze to!

1
0
Podziel się z nami swoją opiniąx