INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

08:57 | piątek | 24.05.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Wielka Sobota

Czas czytania: 5 min.

Kartka z kalendarza polskiego

24 maja

Zanim był Wołyń

16 maja 1657 Kozaccy oprawcy zabrali zakonnika go do rzeźni Grzegorza Hołowejczyka, gdzie go bestialsko torturowali – m.in. przypalając go ogniem, wbijając drzazgi za paznokcie...

Koniecznie przeczytaj

Co się wydarzyło w Jerozolimie

Przed opieczętowanym grobem stanęła więc straż rzymska. Kajfasz mógł być usatysfakcjonowany – taka straż była najpewniejszym zabezpieczeniem, bowiem rzymski żołnierz, który zasnął na warcie, tracił życie zatłuczony kijami przez cały oddział. Kajfasz był więc pewien, że grób będzie pilnowany równie mocno jak skarbiec cezara. Sprawę mógł uznać za zakończoną i odetchnąć z ulgą.

- reklama -

Jezus został pochowany pośpiesznie, ale w nowym grobie, w którym nikt jeszcze nie leżał. Co to oznacza? Rzecz w tym, że groby wyglądały wtedy w Palestynie inaczej niż obecnie. Tylko największych biedaków chowano w ziemi. Znamienite osoby chowano w grobach wykutych w skałach lub w naturalnych jaskiniach. Do takiego grobu schodziło się po kilku stopniach. W środku można było stanąć w pozycji wyprostowanej. Znajdowały się tam „ławy”, na których kładziono ciała zawinięte w całuny oraz nisze, w które wstawiano oussuaria – specjalne skrzynki na kości zmarłego wykonane z wapienia.

Na Bliskim Wschodzie z racji gorącego klimatu pochówek zmarłego odbywał się maksymalnie w ciągu 24 godzin po śmierci. Potem zaczynał się proces rozkładu ciała, dopuszczenie do czego przez krewnych zmarłego było dla nich straszną hańbą. Najpierw ciało obmywano, a głowę zmarłego obowiązywano chustą, żeby zapobiec otwarciu ust. Na zamknięte powieki kładziono monety w celu zapobieżenia otwartych lub półotwartych oczu. Następnie ciało zawijano w całun – długi pas tkaniny i obwiązywano je “bandażami”. Na twarz zmarłego dodatkowo kładziono chustę. Ciało niesiono do grobu na noszach w kondukcie żałobnym, który otwierały wynajęte na tę okazję płaczki.

Zawinięte w całun ciało kładziono na „ławie” i pozostawiano na dwa-trzy dni. Po ich upływie członkowie rodziny przychodzili do takiego grobu, odsuwali kamień, którym było zastawione wejście i sprawdzali, czy dana osoba rzeczywiście zmarła. W gorącym bliskowschodnim klimacie zwykle zaczynał się już proces rozkładu. Jeśli tak było, zamykano grób, starannie zabezpieczając wejście i pozostawiano na rok. W tym czasie następował proces jego rozkładu tak, że pozostawały tylko kości. Wynoszono je na zewnątrz, myto i wkładano właśnie w oussuarium. Oussuaria znakomitych osób były bogato zdobione i podpisane w sposób umożliwiający zidentyfikowanie danej osoby. Oussuarium zanoszono na powrót do grobu i ustawiano w jednej z nisz albo i pod ścianą. Jeśli była taka możliwość a rodzina była zamożna, wykuwano w skale kolejne pomieszczenie. W ten sposób grób mógł składać się z kilku jaskiń i służyć wielu pokoleniom danego rodu.

- reklama -

Dar

W grobie, który Józef z Arymatei ofiarował Jezusowi, nikt nie został jeszcze pochowany, co wyraźnie podkreślają wszystkie Ewangelie. Był więc to wspaniały dar, godny wielkiego proroka. Zgodnie z wszystkim Ewangeliami i wszystkimi źródłami historycznymi, grób znajdował się w pobliżu miejsca ukrzyżowania. Musiał się być tak umiejscowiony, gdyż nie było czasu na długie przenoszenie ciała Jezusa. Sprawa była o tyle prosta, że na Golgocie jeszcze w VII w. p.n.e. znajdował się kamieniołom, więc pozostałości po nim, zapewne częściowo zapuszczone, idealnie nadawały się na wykucie grobu. Józef z Arymatei zapewne rozkazał go wykuć dla siebie ale po śmierci Jezusa zdecydował się oddać Jemu swój przyszły grób. Zgodnie z opisami ewangelicznymi grób ten składał się z dwóch pomieszczeń – w pierwszej komorze znajdowały się ławy pod skalnymi ścianami, z niej wchodziło się do drugiej komory, gdzie w ścianach było już wykutych kilka nisz na ossuaria oraz znajdowała się jedna ława. Właśnie na tej ławie, ze względu na radykalny pośpiech (pochówek musiał się odbyć przez zachodem słońca) zostało złożone ciało Jezusa.

Delegacja Sanhedrynu

- reklama -

W sobotni poranek wydawało się, że jest już po sprawie – Jezus nie żył, a Jego uczniowie poukrywali się. Maryja zapewne przeżywała swą żałobę po Synu wśród kuzynek. Trwał zresztą szabat, więc Jerozolima opustoszała, a pobożni Żydzi siedzieli w domach. Nie wszyscy jednak. Do Sanhedrynu doszło już, że Jezus został poprzedniego dnia pochowany i Kajfasz postanowił podjąć ostatnie kroki zaradcze. Dobrze wiedział, że Jezus zapowiedział swoje zmartwychwstanie. Jako saduceusz absolutnie w taką możliwość nie wierzył i zakładał, że może dojść do oszustwa – wykradzenia ciała Jezusa. O martwym Jezusie wszyscy szybko by zapomnieli, zmartwychwstały był jeszcze groźniejszy niż żywy. Kajfaszowi nie wystarczyło opieczętowanie zawiniętego w całun ciała Jezusa dokonane przez rzymskiego urzędnika. Chciał jeszcze zabezpieczenia grobu. W tym celu w sobotni poranek delegacja kapłanów znowu udała się do Piłata, przemierzając dozwoloną szabasowym prawem odległość i poprosiła o postawienie straży przy grobie Jezusa. Tym razem kapłani wysunęli tylko argument religijny, mówiąc o oszustwie zapowiedzianego zmartwychwstania Jezusa. Piłat w żadne zmartwychwstanie też nie wierzył i zapewne miał już serdecznie dość całej sprawy, zwłaszcza, że wiedział, iż pod wpływem kapłanów skazał na śmierć niewinnego. Ale delegację Sanhedrynu przyjął.

Straż u grobu

Odpowiedź Piłata podaje Ewangelista Mateusz. – Macie straż, idźcie i strzeżcie, jak umiecie. –  odpowiedział prokurator na prośby kapłanów. Jest ona jednak tłumaczona dwojako: Piłat ulega Kajfaszowi raz jeszcze i wysyła rzymskich żołnierzy do grobu Jezusa. Część komentatorów uważa jednak, że mówiąc „macie straż” Piłat miał na myśli straż świątynną, podległą kapłanom i wykręcał się w ten sposób od wystawiania swoich żołnierzy przed grobem jakiegoś cieśli. Na tę drugą możliwość wskazuje dalszy ciąg Ewangelii Mateusza, który pisze: „A oni poszli i zabezpieczyli grób, opieczętowując kamień i stawiając przy nim straże”. Spławieni przez Piłata, musieli zadowolić się strażą świątynną.

Większość badaczy stoi jednak na stanowisku (zwłaszcza biorąc pod uwagę następne wydarzenia), że Piłat udzielił Sanhedrynowi straży rzymskiej, stawiając na czele oddziału zaufanego legionistę. Sam nie uważał sprawy za ważną ale raz jeszcze uległ.

Przed opieczętowanym grobem stanęła więc straż rzymska. Kajfasz mógł być usatysfakcjonowany – taka straż była najpewniejszym zabezpieczeniem, bowiem rzymski żołnierz, który zasnął na warcie, tracił życie zatłuczony kijami przez cały oddział. Nie było więc żadnej możliwości wykradzenia ciała, do tego trzeba było złamać pieczęcie i odtoczyć kamień, co wymagało siły kilku mężczyzn i powodowało hałas. Żadna straż tego by nie przeoczyła. Kajfasz był więc pewien, że grób będzie pilnowany równie mocno i nikt do niego nie podejdzie. Sprawę mógł uznać za zakończoną i odetchnąć z ulgą.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

1 KOMENTARZ

Subskrybuj
Powiadom o

1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Ewa-Maria
08.04.2023 18:36

Wszystkim tu bywającym życzę błogosławionych i miłych Świąt Wielkiej Nocy.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
reklama spot_img

Ostatnio dodane

Izrael znowu napluł na swoje ofiary

Izrael „ukarał” żołnierzy, według niego (bo prawdy przecież nie znamy) „zamieszanych” w atak na konwój humanitarny, w którym zginęło...

Przeczytaj jeszcze to!

1
0
Podziel się z nami swoją opiniąx