Stało się to, co było do przewidzenia – żeby ratować swój przemysł, Niemcy sprowadzają nam skażoną żywność. Już trafiła na nasze stoły. Minister Krajewski wie o tym od listopada, kontrolę zarządza w lutym, gdy sprawa się wydała, a Tusk pcha Polskę w kolejną umowę w interesie Niemiec.
Rząd Donalda Tuska kłamie. Co więcej – sam dostarcza na to dowodów. Oto na oficjalnej stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi jak – nomen omen – byk stoi informacja: “Umowa UE – kraje Mercosur zatrzymana!”. Z jej treści możemy się dowiedzieć, że “Na posiedzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego w Strasburgu za przyjęciem rezolucji kierującej umowę z krajami Mercosuru do TSUE zagłosowało 334 posłów i przy sprzeciwie 324 oraz 11 głosach wstrzymujących się – to wystarczyło!”. Zabrakło informacji, że rzeczoną umowę mógł zaskarżyć do TSUE polski rząd, ale tego nie zrobił i nie wytłumaczył skąd to zaniechanie. W rzeczonym komunikacie (data publikacji: 21 stycznia 2026) jest natomiast następująca wypowiedź ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego: – Dziękuję europosłom, którzy głosowali za naszym wnioskiem, bez względu na barwy polityczne i narodowe. Tu wszyscy mamy jeden cel – uratować unijne rolnictwo przed nierówną konkurencją a konsumentów przed żywnością, której produkcja nie wymaga tak wysokich norm jak ta, która powstaje w naszych gospodarstwach i zakładach. Nie ma zgody na Europę dwóch prędkości.
Cieszę się, że nasze działania przyniosły pozytywny efekt. Wszystkie protesty rolników i praca naszych europarlamentarzystów Krzysztofa Hetmana i Dariusza Jońskiego dziś pokazują, że o sukces trzeba walczyć do końca. Nie ma naszej zgody na osłabianie rolnictwa w Polsce i Europie. Z jednej strony nasi rolnicy, przetwórcy i producenci muszą spełniać coraz wyższe normy i standardy, a z drugiej otwierane są drzwi dla produktów, które z tych obowiązków są zwolnione. To jest niedopuszczalne – dodał minister, aż prosząc się o komentarz, czy kpi, czy o drogę pyta. Wniosek o głosowanie w PE nad odesłaniem umowy z Mercosur do TSUE wcale nie był inicjatywą Polski, a już najmniej wymienionych przez ministra posłów. Jeśli już to, w takim samym stopniu do odesłania do TSUE tej umowy przyczynili się wszyscy europosłowie z Polski. Poza tym Polska nie potrzebowała głosowania w PE, mogła sama zaskarżyć umowę z Mercosur do TSUE. Jednak rząd Tuska, którego pan minister jest członkiem, tego nie zrobił. Premier Donald Tusk, który publicznie kazał wyjść ministrowi rolnictwa z posiedzenia rządu, żeby zajął się w trybie pilnym alkotubkami, nie wydał mu takiego polecenia ws. znacznie ważniejszej i poważniejszej – umowy z Mercosur. Pan minister Krajewski zaś przyznał, że nawet tej umowy nie przeczytał. A powinien. Z umowy bowiem wynika, że kontrola żywności odbywa się w krajach Mercosur i jest przeprowadzana przez te kraje. Nie przez Unię. Przez południowoamerykańskich eksporterów.
Trucizna
Resortowe kłamstwo polega na tym, że umowa z Mercosur wcale nie została zatrzymana. Pomimo, że ma się nią zająć TSUE, do Unii już miesięcy napływa żywność z krajów Mercosur, w tym wołowina czy nabiał. Dzięki przyjętym w Umowie rozwiązaniom do Unii już w październiku zaczęła napływać żywność niespełniająca żadnych unijnych norm. Główny Inspektorat Weterynarii potwierdził w komunikacie dla RMF FM, że Komisja Europejska już w październiku 2025 wiedziała o obecności zakazanego w Unii hormonu wzrostu w wołowinie, jaka przypłynęła z Brazylii do Unii. Komisja wiedziała w październiku, ale był to czas intensywnych prac nad przyjęciem umowy z Mercosur, więc zamiast natychmiast odesłać całe transporty tejże wołowiny, informację tę zataiła i dopiero w listopadzie 2025, kiedy wołowina trafiła już do państw Unii, poinformowała o tym skażeniu państwa członkowskie. O skażonej wołowinie wiedziało też polskie ministerstwo rolnictwa, ale informację tę zatajono przed społeczeństwem – akurat był to czas, kiedy Tusk zaczął zmieniać narrację co do umowy z Mercosur i zapewniać, że Polska jest bezpieczna, import będzie znikomy, a żywność wielokrotnie i dokładnie sprawdzona. Jak się okazuje, dopiero kilka dni temu ministerstwo rolnictwa zleciło kontrolę importowanego z Brazylii mięsa wołowego, którego zgodnie z komunikatami tego samego ministerstwa w ogóle miało w Polsce nie być. Ile mięsa nafaszerowanego hormonem wzrostu, sprowadzonego do Polski w ramach “zatrzymanej” umowy z Mercosur już trafiło na polskie stoły, ministerstwo oczywiście nie wie. Nie wypowiada się też co do dalszych kontroli wciąż napływającej z Mercosur żywności.
Umowa z Mercosur liczy 3 tys. stron. NIKT z polskiego rządu jej nie przeczytał. W mediach trwa kampania wymierzona w rolników, którzy nie potrafią produkować tanio. Na jaw wyszła prawda tylko o jednym rodzaju skażenia. Jest ich o wiele więcej, o czym dla PL1.TV powiedział w specjalnym komentarzu były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Kraje Mercosur nawet nie udają, że zamierzają przestrzegać unijnych norm. Cała nafaszerowana hormonami, antybiotykami i pestycydami żywność już tu jest. Ale co tam najważniejsze, że niemiecka gospodarka wygrzebie się z zapaści i Niemcy zostaną obejmą wreszcie przywództwo w Europie. Uśmiechnijcie się brygada, co tacy smutni jesteście?! Hej!
Komentarz min. Jana Krzysztofa Ardanowskiego: https://www.youtube.com/watch?v=q5vQvQKDqa4&t=162s

