INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

06:16 | poniedziałek | 22.04.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Starożytny ukraiński Lwów, czyli gorzki smak kawy

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

22 kwietnia

Jedźcie sami do Niemiec…

13 kwietnia 1943 W czasie II wojny światowej, Warszawa była dla Niemców najniebezpieczniejszym z okupowanych przez nich miast Europy. Każdy Polak mógł wtedy zginąć...

Koniecznie przeczytaj

Dlaczego na zwyczajne historyczne szalbierstwo zwrócił uwagę tylko Polak mieszkający na Wileńszczyźnie? Czyżby w kraju, pod wpływem proukraińskiej retoryki mainstreamu, kompletnie zatracono już polską wrażliwość historyczną?

Lwów jest uważany za „stolicę kawy” naszej części Europy. W tym mieście znajduje się nawet pomnik Franciszka Jerzego Kulczyckiego. Ten urodzony pod Samborem dragon brał udział w odsieczy wiedeńskiej. W nagrodę za zasługi król Jan III Sobieski podarował mu zdobyte na Turkach worki z kawą. Kulczycki wcześniej był posłem do Turcji, znał tajniki palenia i zaparzania tego napoju, więc założył pierwszą w stolicy Austrii kawiarnię. Że współcześni Ukraińcy „przerobili” Kulczyckiego na Ukraińca lub – w najlepszym razie – „haliczanina” to osobna sprawa.

- reklama -

We Lwowie można kupić doskonałą kawę, zresztą przewodniki turystyczne polecają ją jako jedną z rzeczy wartych przywiezienia stamtąd do Polski. Obecnie z powodu wojny na Ukrainie ruch turystyczny niemal kompletnie zamarł. Jednak lwowska kawa pojawiła się w polskich sklepach. Zresztą nie tylko kawa, ukraińskich towarów w różnych Auchanach znajdziemy coraz więcej – z lodami włącznie.

Na lwowską kawę sprzedawaną w Polsce przyklejono małą etykietę z napisami w języku polskim. A na niej, przed informacjami o producencie, gramaturze i sposobie przechowywania, znalazł się następujący opis: Paczka kawy ze Lwowa – to nie tylko ziarna kawy. Ten pakiet zawiera aromat starożytnego ukraińskiego miasta Lwowa, kawałek szlachetnego lwowskiego serca, gościnność lwowskiej duszy i niezapomniane ciepłe uśmiechy mieszkańców Lwowa.

Polscy nabywcy zapewne kupili kawę, zaparzyli, posłodzili i ze smakiem wypili. Pewien problem zauważył tylko Karol Kaźmierczak, Polak mieszkający na Litwie. Zareagował on w mediach społecznościowych następującym wpisem: Zastanawiam się czy ręka nie zadrżała, czy powieka nie drgnęła tłumaczowi, który napisał, dystrybutorowi, który przykleił, sprzedawcy, który wystawił, klientowi, który wziął. Czy ktoś zaprotestował? Czy społeczeństwo w Polsce jest już tak wykorzenione, obojętne wobec własnej historii? Tak samo jak swojego języka, który zmieniany sztucznie, na zapotrzebowanie narzucanej poprawności politycznej. To drobiazg, ale przecież stanowiący kawałek dającej wyraźny obraz mozaiki: „w Ukrainie”, „pierogi ukraińskie”… Będę się powtarzał, ale odwołuję się do tego, co dobrze poznałem. Gdyby na Węgrzech ktoś sprzedawał importowany towar za nadrukiem o „starożytnym słowackim mieście Komárom”, lub „starożytnym rumuńskim mieście Kolozsvár” byłby to marketingowy strzał w kolano, czy może nawet podstawa medialnej awantury. A w Polsce cisza. A w Polsce wsio rowno. A w Polsce klienci kupią.

- reklama -

Właściwie Kaźmierczak skomentował wyczerpująco i celnie, jednak pozwolę sobie jeszcze na przypisy do jego refleksji. „Czy powieka nie drgnęła tłumaczowi, który napisał, dystrybutorowi, który przykleił, sprzedawcy, który wystawił?” – pyta retorycznie Kaźmierczak. Zapewniam, go że nie drgnęła, Tłumaczem był zapewne Ukrainiec nie najlepiej znający niuanse polszczyzny (założony w średniowieczu Lwów nie jest miastem starożytnym, co najwyżej: prastarym). Dystrybutorem jest firma ukraińska, a sprzedawca sprzeda wszystko, bo liczy się pieniądz, a nie polska wrażliwość.

Zresztą czego oczekiwać od ukraińskiego dystrybutora ukraińskiej kawy w Polsce, skoro jeszcze niedawno polski państwowy przewoźnik PLL LOT reklamował loty do Lwowa jako „perły ukraińskiej kultury”? Z tego sloganu promocyjnego LOT zrezygnował bynajmniej nie dlatego, że dostrzegł brak jego korelacji z polską wrażliwością historyczną, ale dlatego, że z powodu rosyjskiej agresji na Ukrainę loty do tego kraju zostały zawieszone.

Tu chodzi tylko i aż o wrażliwość historyczną. Lwów to miasto obecnie leżące na terytorium Ukrainy, której integralność  terytorialną szanujemy i którą wspieramy w walce z rosyjskim najazdem. Gdyby na kawie napisano np. „aromat ukraińskiego Lwowa” – można by uznać, że problemu nie ma, bo kwestia odnosi się wyłączni do współczesności. Ale skoro mamy odwołanie do „starożytności”, to pamiętamy, że w perspektywie historycznej – Lwów rozwijał się i był budowany w czasach, kiedy znajdował się na terytorium państwa polskiego oraz w obrębie polskiej kultury. Lwów to jedno z czterech miast historycznie najważniejszych dla polskiej kultury i tożsamości.

- reklama -

 Na koniec mam też dobrą nowinę. W Polsce wciąż nie wprowadzono do sprzedaży Kawy Banderówki (Banderowskiej), jaką można nabyć w wielu lwowskich sklepach, w opakowaniach czerwono-czarnych jak barwy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Chociaż tak właściwie – z punktu widzenia prawa przeszkód by nie było. Przecież za sprawą Andrzeja Dudy Trybunał Konstytucyjny wymazał z ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej nowelizację, odnoszącą się do zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

2 KOMENTARZE

Subskrybuj
Powiadom o

2 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Ewa-Maria
03.04.2023 18:02

W d…już im się poprzewracało.

Rurykiwicze
11.04.2023 16:38

Jak królewskie Czerwone Grody do Dniestru moje ziemie ,lasy i wody,pomażcie Polacy,Ukraina i Białoruscy od Brześcia do Sanoka moje ci wiarusy!

reklama spot_img

Ostatnio dodane

Pekin dokarmia czerwone kleszcze

Dwie grupy społeczne wspierają sprzeczne z ludzką naturą, niepraktyczne i destrukcyjne idee. Ci, którzy na tym szaleństwie ubiją interes...

Przeczytaj jeszcze to!

2
0
Podziel się z nami swoją opiniąx