Ukraińska dziewczynka została zaatakowana i zwyzywana w autobusie miejskim w Bielsku-Białej, ale była tak odważna, że nagrała agresora, o którym usłyszała cała Europa, a w obronie odważnej dziewczynki stanął kwiat polityki polskiej, ukraińskiej plus zastępy medialnych funkcjonariuszy. Tyle, że prawda wygląda nieco inaczej.
Biedne ukraińskie dziewczynki zaatakowane i wyzywane w miejskim autobusie w Bielsku Białej odważnie nagrały sprawcę, puściły to w internet i sprawiły, że sprawa oparła się o najwyższe szczeble władzy, jako pokłosie „prawackiej nienawiści”. A tymczasem…
Jak się okazuje, „grzeczna dziewczynka” po chamsku trzymała nogi na siedzeniu. Uwagę zwrócił jej 54-letni pasażer. Nie miał pojęcia, że jest Ukrainką, zareagował na chamstwo. Podobno, kiedy zwrócił dziewczynkom uwagę to one mu odpysknęły, choć bielskie MZK zaraz po tej informacji, zaczęło ją dementować. Cóż, trzymanie buciorów na siedzeniu to prostactwo, chamstwo i brak szacunku, zarówno w wykonaniu Ukrainek, Polek jak i „inżynierów i lekarzy”. Co do tego nie ma żadnej dyskusji i zwrócenie uwagi ukraińskim dziewczynkom się zwyczajnie należało. Oczywiście pasażer nie powinien dać się sprowokować, ale najwyraźniej „grzeczna, odważna dziewczynka” też wiedziała, co robi. Zyskała sławę i tylko patrzeć, jak zostanie sejmową korespondentką.
Propaganda połączona z ojkofobią i głupotą zadziałała perfekcyjnie. Zamiast przyjrzeć się sprawie, na pasażera został wydany wyrok i został wrogiem nr 1, zaszczuwanym od internetowych anonimów, poprzez publicystów po polityków. Za trzymanie buciorów na siedzeniu zamiast mandatu „odważna ukraińska dziewczynka” i jej towarzyszka od MZK mają dostać zadośćuczynienie – roczne bilety na przejazdy wszystkimi autobusami miejskimi, a od miasta – wsparcie terapeutyczne i prawne, aby pomóc im „uporać się ze skutkami publicznego linczu”. Tylko patrzeć aż inne „odważne dziewczynki”, niekoniecznie ukraińskie, pójdą w ślady tych z Bielska, a zastraszeni pasażerowie komunikacji miejskiej będą bali się zwrócić im uwagę, żeby nie zostać obiektem linczu, jak to się przytrafiło Bielszczaninowi.
Oczywiście to wszystko działa tylko w jedną stronę, więc np. wyczyn innej ukraińskiej dziewczynki nie został nagłośniony z równym zapałem.
Ukrainka z Legnicy
Chodzi o trzynastoletnią ukraińską dziewczynkę z Legnicy. Ta „odważna dziewczynka” pobiła 74-letnią kobietę. Starsza pani wracała z kościoła do domu, kiedy napadła na nią młodziutka Ukrainka. Towarzyszyło jej kilka koleżanek, z których jedna wszystko nagrywała telefonem. – Z lewej strony podeszła do mnie dziewczyna i zagrodziła drogę. Spojrzała w oczy, chciałam się zapytać, o co chodzi i w tym czasie z pięści uderzyła mnie z lewej strony w nos – opowiadała poszkodowana TVP3. Policja.. odmówiła informowania o zdarzeniu, w tym o nastolatkach towarzyszących napastniczce. Nie informuje, czy ta posługiwała się kastetem, czy po prostu waliła „z piąchy”. Wiadomo, że napadnięta była przypadkową ofiarą, a ukraińska dziewczynka z koleżankami chciała też zaatakować inną kobietę. No ale, po co o tym informować – to niedobra jest.
To niedobra jest informować, że 37-letni Ukrainiec kopnął w twarz 11-letnie dziecko, w wyniku czego poszkodowany chłopiec trafił do szpitala. Miało to miejsce w Krakowie na placu zabaw, a Ukrainiec twierdził, że skopał po głowie jedenastolatka po ten „popchnął” jego syna. Żaden polityk ani publicysta nie stanął po stronie zaatakowanego dziecka i nie zaproponował, by odesłać Ukraińca do Buczy, gdzie miałby okazję wykazać się odwagą. Najwyraźniej zarówno starszej pani jak i małemu Polakowi się należało – było nie wchodzić w drogę ukraińskim gościom.
Nie ma reakcji polityków i publicystów na dziesiątki filmików i wpisów na X, w których Ukraińcy lżą prezydenta Polski, nasz kraj i pochwalają ludobójców z UPA.
Po co zajmować się Ukraińcami, którzy twierdzą, że żadnego ludobójstwa nie było, a Polacy kolportują fałszywki sfabrykowane przez NKWD i stwierdzają za swoim prezydentem „piep***yć Polaków”. Po co nagłaśniać zachowanie Ukraińca grożącego gwałtem uczestniczkom Marszu Wołyńskiego – to niedobra jest.
Ukrainka wynajmująca za grosze lokal od uniwersytetu prowadzi działalność polegającą na ściąganiu do Polski imigrantów z Trzeciego Świata i legalizację ich pobytu. Działalność jest nielegalna, ale o tym niedobra mówić. Prokuratura ściga dwóch mężczyzn, którzy ją o to zapytali, a przedsiębiorczyni poczuła się urażona.
Po co przypominać, że sąd w Płocku wypuścił 18-letniego Ukraińca, który zgwałcił Polkę. Został załapany przez policję, aresztowany, ale sąd uznał, że tymczasowe aresztowanie to za dużo i nakazał wypuszczenie młodziana. Prawdopodobnie ubogaca już kobiety na Zachodzie, bo prysnął z Polski i to raczej nie na Ukrainę. Przecież politycy ani publicyści nie będą o tym mówić – to niedobra jest.
Powtórka z Wołynia
A przede wszystkim po co zajmować się falą nienawiści wobec Polaków na Ukrainie.
Oto spisane nagranie telefonu, jaki odebrała prezes polskiej organizacji działającej na Kijowszczyźnie, opublikowane na X przez Michała Dworczaka. „Jeszcze raz wy, jeb**** skur*****, przeszkadzacie — no wy je**** skur****** po prostu głupio przeszkadzacie nam wstąpić do Unii Europejskiej. Wasz je******, kur**, Nawrocki z Kamyszem, skończone pedały! Już was nie potrzebujemy. Zamknijcie, kur**, swoje organizacje. Nie potrzebujemy waszych związków, waszej kultury na Ukrainie. Wstąpimy do UE nawet przez zniszczenie Polski, kur**! Jeśli będziecie nadal, kur**, coś szczekać o Ukrainie i nam przeszkadzać, ja wam, kur**, przypomnę, co mój dziadek, kur**, robił z wami na Wołyniu, kur**, w ubiegłym stuleciu. Wszystko zrozumiano?” – mówi Ukrainiec.
Oczywiście tym nie zajęła się ani ukraińska prokuratura, ani polski MSZ, bo i po co. To niedobra jest. Przecież nie od tego jest państwo polskie, żeby stawać po stronie swoich obywateli. Jak pokazują powyższe przykłady, ma się o kogo troszczyć. Na Zachodzie obowiązuje dezinformacja, w Polsce – też. A propaganda się pasie.

