Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że premier Donald Tusk albo utracił zdolność sprawowania urzędu, albo ulega dezinformacji, której źródłem – wedle niego samego i jego rządu – są Rosjanie. W obu przypadkach wniosek jest jeden – nie może pełnić dłużej urzędu.
Oto omawiając zamach stanu w nicy z 30 na 31 października, Donald Tusk w czasie transmitowanego na żywo posiedzenia rządu stwierdził: „Nikt z władzy wykonawczej nie ma prawa wkraczać na teren TK przemocą tak jak to zrobił prezydent, już nie mówiąc o WYKRĘCANIU rąk pani sędzi. Żaden polityk w historii Polski nie odważył się naruszyć tego terenu”.
Tu należy przypomnieć, że na teren Trybunału Konstytucyjnego ludzi premiera wprowadziła Policja, której funkcjonariusze nie tylko nie wpuścili do TK prezesa Trybunału, ale i sami weszli do budynku TK. Wejście na teren TK nastąpiło od strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, za zgodą min. Grabca, który to potwierdził. Policja – reprezentująca i podległa władzy wykonawczej w osobie Macieja Kierwińskiego weszła bezpośrednio do siedziby TK.

Stwierdzenia o wykręcaniu rąk “pani sędzi” skomentować się nie da. Sugestia, że chodzi o nie-sędzię Annę Korwin-Piotrowską w świetle nagrań opublikowanych przez min. Macieja Berka, w ogóle nie wytrzymuje konfrontacji z faktami.

Pozostają więc dwie możliwości: albo Donald Tusk utracił kontakt z rzeczywistością, albo ulega ruskiej dezinformacji. W obu przypadkach jest niezdolny do sprawowania funkcji premiera. Bo przecież opcja, że jest nienawistnym, kłamliwym hejterem nie wchodzi w grę?

