Czy w Polsce ma powstać nowa partia na wzór niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU)? Ta niemiecka partia polityczna, założona po II wojnie światowej, określająca się mianem centroprawicowej, nie ma nic wspólnego ani z chrześcijaństwem, ani z prawicą.
Reinhard Veser w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenił, że PiS się zradykalizował „na prawo” i w tej sytuacji „skrzydło PiS skupione wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego”, zyskuje szanse na pozyskanie wyborców Centrum. Niby nic, ale przecież Manfred Weber, szef Europejskiej Partii Ludowej (EPL), 6 sierpnia 2023 r., udzielając wywiadu niemieckiej telewizji ZDF, wprost oświadczył, że PiS jest wrogiem EPL i będzie przez EPL zwalczany tak, jak zwalcza się wroga. Dodał, że nie wyobraża sobie współpracy z PiS. Wtedy podnoszono, że to krytyka rządu Morawieckiego, ale Weber literalnie rzecz ujmując, atakował Prawo i Sprawiedliwość, a nie samego byłego premiera. „Süddeutsche Zeitung” w ostatnich dniach lipca wyraźnie skłaniała się ku „szorstkiej przyjaźni” z Morawieckim.. Jeśli niemieckie media piszą o Morawieckim: „buntownik rozbijający PiS”, trudno odczytać to inaczej niż jako przyjęcie zasady: „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” i szerokie otwarcie drzwi do współpracy. Zwłaszcza jeśli Morawieckiego, Tuska i Niemcy łączy coś jeszcze.
Paweł Piskorski, jeden z założycieli Platformy Obywatelskiej, już w 2014 r. powiedział w TVN24, że pierwsza partia Tuska, założony w latach 90. Kongres Liberalno-Demokratyczny, dostała od niemieckiej CDU (ta sama CDU, której Tusk jako szef EPL dziękował „za wszystko”) pieniądze na rozwój działalności. Działacze Platformy Obywatelskiej, na czele z Pawłem Grasiem ogłosili, że to element nagonki politycznej, ale Tusk nigdy nie zdecydował się na – wydawałoby się naturalny ruch – pozew sądowy. Nie da się jednak ukryć, że cała polityka Tuska zawiera się w dwóch słowach: „für Deutschland” (dla Niemiec) oraz „danke für alles” (dziękuję za wszystko). Morawiecki oficjalnie niby sprzeciwiał się Brukseli, ale finalnie zgodził się dosłownie na wszystko i w żaden sposób dominacji Niemiec nie powstrzymał. Dziś niemieckie media przypominają, że Morawiecki studiował w Hamburgu, odbył staż w Niemieckim Banku Federalnym i miał dobre relacje ze zmarłym już przewodniczącym Bundestagu Wolfgangiem Schaeuble. W dodatku poza studiami i znajomościami Morawieckiego z Berlinem może (choć nie musi) łączyć coś jeszcze. W grudniu 2022 r. dziennikarz śledczy Leszek Szymowski napisał w mediach społecznościowych, że przy okazji sprawdzania działającej oficjalnie w latach 80. w Warszawie jednostki STASI o nazwie „Grupa Operacyjna Warszawa”, która miała za zadanie inwigilować „Solidarność”, natrafił na niepokojące informacje.
Co znajduje się w niemieckich teczkach i co ich zawartość ma wspólnego z Mateuszem Morawieckim? Czy Tusk jest tak skompromitowany, że Niemcy zaplanowali scenariusz już bez niego w roli głównej? Cała analiza Aldony Zaorskiej w “Warszawskiej Gazecie”.


