INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

12:07 | środa | 30.11.2022

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Pani Opaczewska i inne

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

30 listopada

Ostatnia abdykacja w dziejach Polski

25 listopada 1795 r. Gdy podpisywał akt abdykacji, tonął w długach. Po ustąpieniu z tronu, odnalazł się na dworze zaborcy. Zmarł na obcej ziemi. Pytanie,...

Koniecznie przeczytaj

8 września 1939 r.

Ja jestem zła ulica. Nie przystępuj do mnie,
Najeźdźco, który niesiesz śmierć samolotową!…
Swojego bronię miasta twardo i niezłomnie

- reklama -

Pierwszego września rano warszawiacy, jak i cała Polska, usłyszeli w radioodbiornikach słowa, które na zawsze zmieniły historię Polski – A więc – wojna! Usłyszeli, że na liczne polskie miasta spadły niemieckie bomby, że wróg odznacza się barbarzyństwem, ale wtedy jeszcze mieszkańcy stolicy byli spokojni. Kiedy 3 września Anglia i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę, przed ambasadami obu państw odbyły się radosne manifestacje warszawiaków, przekonanych, że teraz lada dzień wojna się skończy. Tymczasem oba sojusznicze państwa nie zamierzały nic robić.

Tymczasem już nocy z 1 na 2 września Prezydent RP Ignacy Mościcki wyjechał z miasta do Błot koło Falenicy. 3 września minister spraw wojskowych, generał dywizji Tadeusz Kasprzycki, rozkazał generałowi brygady Walerianowi Czumie zorganizować obronę miasta przed zagonem pancerno-motorowym zmierzającym z kierunku południowo-zachodniego (niemiecki XVI Korpus Pancerny). Pierwszy Sztab Obrony Warszawy stanowili oficerowie Komendy Głównej Straży Granicznej. Szefem Sztabu mianowany został pułkownik dyplomowany Tadeusz Roman Tomaszewski. Do obrony stolicy skierowano oddziały 5 Dywizji Piechoty z Odwodu Naczelnego Wodza. Trzy dni później, 6 września Ignacy Mościcki, wobec bezpośredniego zagrożenia natarciem niemieckiego XVI Korpusu Pancernego, który po bitwach pod Piotrkowem i Tomaszowem przełamał front polski, ewakuował się do Nałęczowa. Około 2.00 w nocy 7 września Warszawę opuścił rząd, a Naczelny Wódz Edward Śmigły-Rydz wyjechał do Brześcia. Ewakuacja władz odbywała się wszystkimi środkami transportu, głównie drogami w kierunku Lublina i Siedlec. Na oczach mieszkańców ewakuacja odbywała się wszystkimi możliwymi środkami transportu. Miasto opuścił też komisarz rządu na m.st. Warszawę Władysław Jaroszewicz, który nie tylko uciekł, ale jeszcze do eskortowania ewakuujących się władz wycofał z miasta większość policji i niektóre oddziały Warszawskiej Straży Ogniowej. Wykonania polecenia ewakuacji odmówił komisaryczny prezydent Warszawy Stefan Starzyński.

Niemcy

- reklama -

Ósmego września ok. godz. 14.00–15.00 oddziały niemieckiej 4 Dywizji Pancernej zajęły Okęcie wraz z lotniskiem, a ok. godz. 17.00 od strony Woli i Ochoty dotarły do obrzeży Warszawy. Myśleli, że zajmą stolicę „z marszu”. W awangardzie znaleźli się wówczas dowódcy: 10 armii gen. Walter von Reichenau i XVI Korpusu pancernego Erich Hoepner. Niemcy przekonani, że lada godzina wjadą do stolicy Polski, odświętnie przybrali zielenią i chorągwiami ze swastykami, a w świat wysłali komunikat, że o godz. 17.15 przekroczyli bramy Warszawy.

„We wszystkich oczach panowała dumna radość przeżycia doniosłej chwili wkroczenia do stolicy nieprzyjaciela już w ósmym dniu wojny. (…) Nikt nie myślał o poważniej walce. Wielu widziało się już w hotelach i najlepszych kwaterach panami miasta. Tymczasem wyszło inaczej. (…) Silnie broniona barykada z bronią przeciwpancerną na ulicy Grójeckiej zamknęła drogę pierwszym czołgom” – wspominał Walter von Reichenau.

Czołgi niemieckiej szpicy pancernej jechały po obu stronach szosy krakowskiej w szyku bojowym. W tym szyku dotarły do barykady u zbiegu ulic Grójeckiej i Opaczewskiej. Polscy obrońcy zaczęli strzelać, gdy pojazdy zbliżyły się do nich na odległość 500 metrów. Rozkaz do oddania ognia wydali płk Marian Porwit (mianowany dowódcą Odcinka Warszawa-Zachód) i dowódca obrony Warszawy generał Walerian Czuma, stojący wówczas z lornetkami przy działku przeciwpancernym.

- reklama -

„Dałem działkom znak rozpoczęcia ognia. Wywiązał się pojedynek ogniowy, który dał nam tę korzyść, że czołgi niemieckie nie ruszyły już z miejsca. Ich ofiarą padła po naszej stronie barykada przeciwpancerna na szosie, zbudowana, jak się okazało, z ławek, desek i tym podobnych materiałów. Płonęła jak zapałka. Uzyskaliśmy pierwsze cenne doświadczenie, że nasze barykady wymagają przebudowy w ciągu nocy” – wspominał. Tak zaczęła się obrona Warszawy i dni jej wielkiej chwały.

Zła ulica

Ja jestem zła ulica. Nie przystępuj do mnie,
Najeźdźco, który niesiesz śmierć samolotową!…
Swojego bronię miasta twardo i niezłomnie…
Do walki jestem zawsze skorą i gotową…

Ja jestem zła ulica!… Stawiam barykady
I pluję armatami, karabinem walę.
Nie przerażą mnie twoich bomb tonowych grady
I czołgi twe jaszczurcze chwytam wciąż zuchwale.

Ja jestem zła ulica!… Lecz swe kocham dzieci,
Których mi co dzień więcej na łonie umiera,
Gdy kamienic granica przy tym jasno świeci.

Ja jestem zła ulica!… Lecz choć głód doskwiera,
Nie wpuszczę cię do miasta, gwałcicielu krwawy!
———————————————————–
Ja, pani Opaczewska, bronię dziś Warszawy!

Jan Janeczek

Źródło: miastarytm.pl

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Ostatnia abdykacja w dziejach Polski

25 listopada 1795 r. Gdy podpisywał akt abdykacji, tonął w długach. Po ustąpieniu z tronu, odnalazł się na dworze zaborcy....

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx