Narodowe zjednoczenie 10 kwietnia 2010 r. przeraziło ekipę Tuska. Kampania nienawiści wobec czczących pamięć ofiar tragedii smoleńskiej okazała się szatańsko skuteczna. Na wszelki wypadek publiczne media zadbały, by 10 kwietnia 2026 roku przypomnieć tamtą tragedię tak, by ją przemilczeć. Ach i oczywiście zabrakło wspomnień, jak zachował się wtedy Tusk.
Neo-TVP Historia w likwidacji postanowiła uczcić 16 rocznicę Smoleńska i 10 kwietnia o godz. 12.40 pokazała dokument w reżyserii Anny Ferens (z 2011 r.) pt. „Zobaczyłem zjednoczony naród”. Opis: „Obraz żałoby po tragedii smoleńskiej widziany oczami korespondentów”.
W filmie występują dziennikarze: z Niemiec, Rosji, Francji, Czech, Gruzji, Chin, chyba z USA i korespondent Al Jazzera, relacjonujący wydarzenia w Polsce po 10 kwietnia. Mówią głównie o parze prezydenckiej, podkreślając zmianę w jej pokazywaniu przez media. W tle Warszawa i Kraków w dniach żałoby narodowej. Piękne, prawda? Nie bardzo. Dwóch czy trzech korespondentów mówi po polsku (w tym tylko jeden płynnie), ale reszta nie. Dla ułatwienia odbioru wypowiedzi korespondentów w językach innych niż angielski, zostały one opatrzone angielskimi napisami. Były relacje ówczesnej TVP na temat trudności z dotarciem na pogrzeb przywódców, którzy z powodu pyłu wulkanicznego jeden po drugim odwoływali swoje przybycie. Także opatrzone napisami w jęz. angielskim. Neo-TVP likwidacji nie zadała sobie trudu tłumaczenia na język polski wypowiedzi korespondentów. Po co to robić przy emisji przed południem, kiedy przed telewizorami zasiadło wiele starszych osób, nieznających angielskiego, a za to chcących przypomnieć sobie tamte dni i usłyszeć, co mówili w swoich relacjach zagraniczni dziennikarze? Po co traktować widzów z szacunkiem? Ten film, to wszystko, co neo-TVP miała do pokazania w związku ze Smoleńskiem. Jakiś zamysł w tym jest.
Po co przypominać Lecha Kaczyńskiego, jeszcze ktoś skojarzy, że w 2008 roku dokładnie przewidział działania Rosji, a Tusk w tym samym czasie troszczył się o relacje z Rosją taką, jaką ona jest.
Po co przypominać morze kwiatów i zniczy przed Pałacem Prezydenckim, ogromny tłum dzień i noc czuwający na Krakowskim Przedmieściu. Jeszcze ktoś przypomni sobie pijany motłoch sikający na znicze i rozrywający pluszową kaczkę z okrzykami „jeszcze jeden” oraz celebrytki towarzyszące temu motłochowi.
Po co przypomnieć dokonania osób, które wtedy zginęły? Jeszcze ktoś przypomni sobie Tuska przybijającego piąstki z Putinem, piosenkę „po trupach do celu” gwiazdy TVN Kuby Wojewódzkiego, oddanie śledztwa Putinowi, masowo produkowane kłamstwa, pogardę dla czczących ofiary Smoleńska, seryjnego samobójcę.
Po co takie wspomnienia? Zamiast tego TVP Kultura o godz. 18.55 zaproponowała widzom dokument pt. „Dzień, w którym umarła gwiazda rocka – Buddy Holly”, niech Polacy wiedzą, kto jest ważniejszy.

