INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

15:12 | poniedziałek | 20.05.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Rocznica przejścia do Domu Ojca Jana Pawła II

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

20 maja

Zanim był Wołyń

16 maja 1657 Kozaccy oprawcy zabrali zakonnika go do rzeźni Grzegorza Hołowejczyka, gdzie go bestialsko torturowali – m.in. przypalając go ogniem, wbijając drzazgi za paznokcie...

Koniecznie przeczytaj

Drugiego kwietnia 2005 r. dla Polaków zatrzymał świat i zatrzymał się czas – do Domu Ojca odszedł papież Jan Paweł II. Właśnie tak mówiono – odszedł do Domu Ojca. Słowo „umarł” nikomu nie przechodziło przez gardło.

Drugiego kwietnia 2005 r. wieczorem dla Polaków świat się zatrzymał. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że Ojciec Święty odchodzi, a jednak ogłoszenie jego przejścia do Domu Ojca było wsztrząsem. Polska przeżyła wtedy narodowe rekolekcje, jak nigdy przedtem i jak nigdy potem.

- reklama -

Ostatnie dni

Dziś, siedemnaście lat po tamtym wieczorze, kiedy, jak wydawało się wszystkim – słońce nie wzejdzie, wciąż wychodzą na jaw wzruszające szczegóły ostatnich dni życia papieża. Niektóre z nich zebrała w swojej „Zdarzyło się w Watykanie” Magdalena Wolińska-Riedi. Dziś korespondentka TVP w Rzymie, wtedy – żona jednego z żołnierzy papieskiej Gwardii Szwajcarskiej. Wśród nich – wspomnienia Massimiliano. W 2005 r. miał 35 lat. Pracował jako sanitariusz w Poliklinice Gemelli w Rzymie, kiedy został dołączony do zespołu zajmującego się podupadającym na zdrowiu papieżu. Spędził przy nim trzy lata, w tym także ostatnie dni. Jednym z najbardziej wzruszających momentów był ostatni spacer papieża. Jan Paweł II odbył go po ogrodzie na dachu Pałacu Apostolskiego. Zawsze lubił ten ogród i często spacerował po nim odmawiając różaniec. To niezwykłe miejsce – widać z niego cały Rzym – Urbi et Orbi.

Najbardziej wzruszający moment

- reklama -

– Był wczesny poranek. Ojciec Święty przyciągnął mnie do siebie i słabym głosem powiedział mi na ucho, że chciałby pójść na górę. Wziąłem go więc na ręce, przeniosłem z łóżka na wózek inwalidzki, zawiozłem do windy i pojechaliśmy. Moment, który potem nastąpił, był chyba najbardziej wyjątkowy w moim życiu – oprócz chwil narodzin moich dzieci. Czułem się jak w innym wymiarze. I nie było to doświadczenie tylko duchowe. Papież, mimo że był już naprawdę u kresu życia, tamtego ranka jeszcze ze mną rozmawiał, pełen zainteresowania pytał o mój dom, o rodzinę, głaskał mnie dłonią po ręce. Bycie świadkiem jego ogromnego cierpienia fizycznego, jego wyniszczającej choroby, tam na tarasie, kiedy patrzył na świat z góry przymkniętymi oczami, było czymś niesamowitym. – wspomina Massimo w książce „Zdarzyło się w Watykanie”.

Potem papież przebywał już w swoim apartamencie, coraz słabszy. Dzień i noc czuwali przy nim osobisty lekarz Renato Buzzonetti, siostry sercanki, papiescy sekretarze i dwóch sanitariuszy. Sanitariusze, w tym Massimo, byli obecni, kiedy Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca. I oni odłączyli aparaturę EKG, gdy linia na monitorze stała się płaska.

Ostatnia droga

- reklama -

– Zrobiłem ostatnie EKG, które potwierdziło śmierć. Walczyłem ze sobą, z własnymi emocjami. Tłumaczyłem sobie, że muszę być twardy, niewzruszony, skoro wszyscy wokół mnie są w tym momencie zrozpaczeni. W środku cały drżałem, ale nie dałem tego po sobie poznać.(…) Największe wzruszenie wywołała we mnie reakcja doktora Buzzonettiego, który płakał jak dziecko. Przez te wszystkie lata nie tylko był osobistym lekarzem papieża, ale też stał się jego prawdziwym przyjacielem. Jego rozpaczliwy płacz uświadomił mi jeszcze mocniej, jak wielką stratą była śmierć Jana Pawła II i jak wielkim był on człowiekiem. Był przepełniony dobrem, a nade wszystko wiarą. Miał niesamowicie silną wiarę w Boga – może zabrzmi to niewiarygodnie i górnolotnie, ale dla mnie papież był cały przeniknięty Bogiem. Kiedy obejmowałem go ramionami, by go podtrzymać, przenieść czy obrócić, czułem niewytłumaczalną moc ducha, coś wielkiego, nieopisanego, co w nim drzemało. Czegoś takiego nie doświadczyłem nigdy, zbliżając się do żadnej innej osoby.- wspomina Massimo. To on wraz z drugim sanitariuszem przygotował papieża na ostatnią drogę, to on ubrał go w szaty przygotowane i przechowywane w specjalnej szkatule już od dnia 16 października 1978 r. Jak mówi, nie zapomni tego do końca życia.

A potem był pogrzeb, jakiego świat nie widział. Pogrzebową mszę świętą koncelebrowało kilka tysięcy kardynałów i biskupów. Do Rzymu przyjechało 5 milionów ludzi, w tym 1,5 miliona Polaków. Na Placu Świętego Piotra zebrało się 300 tys. wiernych. Na pogrzeb przybyło 200 prezydentów i premierów, królowie, ambasadorzy wielu państw, przedstawiciele innych religii. Z Polski – ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski, marszałkowie Sejmu i Senatu, większość posłów i senatorów. W kraju trwała żałoba narodowa, ogłoszona nazajutrz po śmierci papieża – najdłuższa ogłoszona po śmierci jednej osoby. Żałobę narodową w dniu pogrzebu ogłoszono w wielu państwach na świecie, nawet na Kubie. Ostentacyjnie nie wprowadziła jej Rosja.

Fot. Domena publiczna/Wikipedia

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

1 KOMENTARZ

Subskrybuj
Powiadom o

1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
alice
06.04.2022 02:26

🔥👄 Dziewczyny na seks w Twoim mieście – only4you.site

reklama spot_img

Ostatnio dodane

Zanim był Wołyń

16 maja 1657 Kozaccy oprawcy zabrali zakonnika go do rzeźni Grzegorza Hołowejczyka, gdzie go bestialsko torturowali – m.in. przypalając go...

Przeczytaj jeszcze to!

1
0
Podziel się z nami swoją opiniąx