INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

10:16 | środa | 17.04.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Pierwszy transport do piekła

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

17 kwietnia

Jedźcie sami do Niemiec…

13 kwietnia 1943 W czasie II wojny światowej, Warszawa była dla Niemców najniebezpieczniejszym z okupowanych przez nich miast Europy. Każdy Polak mógł wtedy zginąć...

Koniecznie przeczytaj

Piątek, 14 czerwca 1940 r.

Dwudziestego dziewiątego maja 1940 r. do budowanego obozu Auschwitz, Niemcy przywieźli komando zewnętrzne obozu w Dachau, złożone z gimnazjalistów z Łodzi. Wykonywali prace budowlane w obozie. Kiedy byli zabierani do swego „macierzystego” obozu, bardzo żałowali. Niemcy ich pocieszyli mówiąc, że w Dachau będzie im lepiej, a Auschwitz stanie się „piekłem”. Mówili prawdę.

- reklama -

Po zajęciu Polski Niemcy bardzo szybko „przepełnili” więzienia księżmi, nauczycielami, urzędnikami i wszystkimi innymi osobami, których nazwiska figurowały na listach proskrypcyjnych. Postanowili zaradzić temu problemowi tworząc obóz koncentracyjny w dogodnym miejscu. Tym miejscem okazały się przedwojenne koszary artyleryjskie pod miasteczkiem Oświęcim. Pod koniec maja 1940 r. przywieźli tam oznaczonych numerami 1-30 niemieckich więźniów-kryminalistów, którzy od tej pory mieli pełnić funkcję nadzorców. Zaraz po nich – komando polskich więźniów z Dachau do prac budowlanych. Nieco ponad dwa tygodnie później przyszedł czas na pierwszych polskich więźniów.

Pierwszy transport do nowego obozu, wtedy jeszcze tylko Auschwitz, wyruszył z Tarnowa. W tamtejszym przedwojennym zakładzie karnym, Niemcy urządzili więzienie przejściowe, z którego deportowali Polaków do innych więzień i obozów koncentracyjnych. W czerwcu wybrali spośród nich pierwszy kontyngent do Auschwitz. W gronie wyselekcjonowanych do transportu więźniów znajdowali się m.in. członkowie ruchu oporu, działacze polityczni i społeczni aresztowani w ramach Akcji AB, osoby zatrzymane podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy (w celu wstąpienia w szeregi Wojska Polskiego we Francji, duchowni katoliccy, a także niewielka grupa Żydów. W sumie 753 mężczyzn. 13 czerwca wszyscy zostali wyprowadzeni z cel i pod silną eskortą przewiezieni do żydowskiej łaźni, gdzie zostali poddani kąpieli i dezynfekcji odzieży.

Transport

- reklama -

14 czerwca o świcie Niemcy wypędzili ich z łaźni, sformowali z nich kolumnę i opustoszałymi ulicami Tarnowa popędzili na dworzec kolejowy. W tym czasie mieszkańcom nie wolno było przebywać na ulicach. Na dworcu Niemcy pospiesznie załadowali więźniów do podstawionych uprzednio wagonów III klasy, umieszczając po 12 osób w przedziale. Więźniowie nie znali celu podróży. Wiadomo jednak, że do pociągu Niemcy załadowali 728 osób. 24 osoby Niemcy najprawdopodobniej w ostatniej chwili wycofali z transportu. Los 59 więźniów i ich personalia pozostaje nieznany. Jeszcze tego samego dnia po południu transport dotarł do Oświęcimia.

O ile w drodze byli znośnie traktowani,  o tyle na miejscu zostali biciem, kopniakami i wrzaskiem zapędzeni przez Niemców ich do piwnic budynku dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego (położonego przy bocznicy kolejowej i odgrodzonego drutem kolczastym od pozostałych zabudowań). Tam zostali poddani tzw. procedurze przyjęcia do obozu, na którą składało się pozbawienie rzeczy osobistych, kąpiel, dezynfekcja, usunięcie owłosienia z całego ciała oraz rejestracja z nadaniem numerów. Numer 31, otwierający rejestr więźniów politycznych KL Auschwitz, otrzymał Stanisław Ryniak, przywieziony do Tarnowa z Jarosławia (przeżył, zmarł w 2004 r.), a zamykający numer 758 – Ignacy Płachta z Łodzi (zatrzymany podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy). Po rejestracji Niemcy oddali więźniom ich odzież i wyprowadzili ich na obozowy dziedziniec.

Tam „powitał” ich zastępca komendanta, osławiony później Karl Fritzsch, pan życia i śmierci w obozie. Oznajmił im: „Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin. Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty. Jeśli są w transporcie Żydzi, to mają prawo żyć nie dłużej, niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące”. Innym mówił później, że są „kupą gnoju” i „pozdychają jak psy”.

- reklama -

Począwszy od 15 czerwca więźniowie z Tarnowa byli poddawani tzw. kwarantannie, której celem było ich sterroryzowanie oraz doprowadzenie do fizycznego i psychicznego załamania. Codziennie po porannym apelu więźniów wspomagani przez niemieckich więźniów funkcyjnych zmuszali więźniów do wyczerpującej „gimnastyki”. W przerwach między ćwiczeniami uczyli ich niemieckich piosenek marszowych, form meldowania się i odmeldowywania oraz sposobu nakładania i zdejmowania czapek na komendę. Tym praktykom towarzyszyło bestialskie bicie. Kapo i esesmani znęcali się w szczególności nad osobami starszymi.

Życie i śmierć

Mężczyźni przywiezieni z Tarnowa byli w większości ludźmi młodymi i zdrowymi, co dawało im większe szanse. Obóz generalnie przeżywali ludzie młodzi. Osoby starsze zazwyczaj szybko umierały. Więźniowie o niskich numerach, zw. „starymi numerami” w porównaniu z innymi więźniami z czasem zyskali pewnego rodzaju „przewagę”, zwłaszcza znający język niemiecki, mogli wystarać się o lepsze funkcje i lżejszą pracę (np. na terenie obozu), co dawało większe szanse na przeżycie. Pomimo tego śmiertelność wśród nich była wysoka. Dokładne badania pozwoliły ustalić, że wojnę i pobyty w obozach przeżyło 325 więźniów, 292 poniosło śmierć (w tym 215 w Auschwitz), los 111 pozostaje nieznany.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

Subskrybuj
Powiadom o

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklama spot_img

Ostatnio dodane

Jedźcie sami do Niemiec…

13 kwietnia 1943 W czasie II wojny światowej, Warszawa była dla Niemców najniebezpieczniejszym z okupowanych przez nich miast Europy....

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx