INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

09:31 | niedziela | 21.04.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Cud czy świetna taktyka? A może jedno i drugie

Czas czytania: 5 min.

Kartka z kalendarza polskiego

21 kwietnia

Jedźcie sami do Niemiec…

13 kwietnia 1943 W czasie II wojny światowej, Warszawa była dla Niemców najniebezpieczniejszym z okupowanych przez nich miast Europy. Każdy Polak mógł wtedy zginąć...

Koniecznie przeczytaj

18 listopada 1655

To był jeden z większych błędów Szwedów i zarazem jeden z bardziej znanych momentów historii Polski. Pomimo licznych wysiłków, nawet komuniści nie zdołali wymazać jego znaczenia z historii Polski. Zwłaszcza, że został upamiętniony w literaturze i filmie.

- reklama -

Militarnie ta twierdza była bez znaczenia. Właściwie to nie była nawet twierdzą z prawdziwego zdarzenia. Za to uwagę Szwedów, którzy bez większego trudu zajęli już całą Polskę, zwróciła z innego powodu – dowiedzieli się o olbrzymich skarbach, jakie miały znajdować się za jej murami. Ta twierdza to oczywiście Jasna Góra. Zaś informacje o jej wielkich skarbach były mocno przesadzone – istotnie na Jasnej Górze znajdowały się liczne wota, złożone przez pielgrzymów, ale… zostały w znacznej części wydane na zakup broni, amunicji i przygotowanie do obrony. Przeor klasztoru paulinów, ojciec Augustyn Kordecki zdawał sobie sprawę, że napad na klasztor jest możliwy. I jeśli nawet nie zależało mu na ocaleniu złota i klejnotów, to nie zamierzał pozwolić protestantom na profanację świętego miejsca. W korespondencji z królem Karolem Gustawem, o. Kordecki pozorował uległość, ale twardo odmawiał wpuszczenia do klasztoru szwedzkiej załogi, a po cichu słał listy do Jana Kazimierza, który uciekł na Śląsk, zapewniając go o swojej lojalności. Ta taktyka okazała się skuteczna, bowiem o. Kordecki otrzymał od Szwedów list żelazny, gwarantujący klasztorowi bezpieczeństwo. Jednakże o. Kordecki nie wierzył w te zapewnienia i na początku lipca 1655 r. w największej tajemnicy wywieziono Cudowny Obraz na Śląsk, umieszczając w ołtarzu wierną jego kopię. Wraz z Obrazem wywieziono też najcenniejsze skarby.

Pierwsze podejście

Pomimo wcześniejszych obietnic Szwedzi zażądali wpuszczenia do twierdzy swego garnizonu (pretekstem miała być pacyfikacja pogranicza śląskiego), jednak paulini stanowczo odmówili. Już 8 listopada Szwedzi podjęli próbę opanowania klasztoru i sanktuarium, licząc na zaskoczenie. Na czele oddziału liczącego 200 jeźdźców przybył w tym celu hrabia Jan Wejhard Wrzesowicz. Ze swoimi żołnierzami nie mógł nawet myśleć o zdobyciu twierdzy, ale liczył na przestraszenie jej obrońców. Gdy nie osiągnął pożądanego efektu, następnego dnia wycofał się do Wielunia. 

- reklama -

Oblężenie

Zakonnicy byli już pewni – atak był kwestią czasu. W południe 18 listopada pod klasztor podszedł korpus 2000 ludzi generała Burcharda Müllera, w którym większość stanowiła nieużyteczna w oblężeniu jazda. W skład tych sił wchodził liczący 600 ludzi polski oddział pułkownika Wacława Sadowskiego, który wedle przekazów odmawiał jednak czynnego udziału w oblężeniu. Szwedzki korpus miał też 8 lekkich dział. Niewpuszczenie Szwedów do klasztoru oznaczało początek oblężenia, trwającego od 18 listopada do nocy z 26 na 27 grudnia 1655.  W chwili rozpoczęcia oblężenia załoga twierdzy jasnogórskiej liczyła 250 ludzi, po wzmocnieniach miejscową szlachtą. Oblężenie było przerywane rokowaniami, które jednak nie przynosiły Szwedom oczekiwanych rezultatów. W końcu listopada Szwedzi otrzymali posiłki w postaci 600 ludzi i 3 armat. Wystosowano kolejne żądanie kapitulacji, które tak jak poprzednie zostało odrzucone przez przeora Kordeckiego. Informacje o niezadowoleniu wojsk polskich w służbie szwedzkiej, które przekazał obrońcom przysłany nieopatrznie przez Szwedów podstoli rawski Piotr Śladkowski, wzmocniły wolę obrony klasztoru. Oblężeni wpuszczali nawet na nabożeństwa Polaków znajdujących się przy szwedzkich oddziałach. Został zachowany zapis zachowania jednego z nich – polskiego Tatara i muzułmanina, który gorąco zachęcał oblężonych, żeby nie poddawali „świętej twierdzy ludziom plugawym i wiarołomnym”.  W klasztorze była grupa zwolenników poddania się, ale ponieważ lekkie działa, jakimi dysponowali Szwedzi, nie wyrządzały większych szkód, grupa ta nie miała większych wpływów, a oblężeni oswoili się z sytuacją.

Dopiero 10 grudnia dotarła pod Jasną Górę artyleria oblężnicza. Składały się na nią dwie wielkie półkartauny 24-funtowe i cztery ćwierćkartauny 12-funtowe wraz z którymi przybyły 2 kompanie (200 zaciężnej piechoty niemieckiej) z polskiego regimentu pułkownika Fromholda Wolffa, które przeszły na służbę szwedzką. Po przybyciu ciężkich dział wzrosła intensywność bombardowania twierdzy, jednak z powodu braku amunicji Szwedzi musieli przerwać ostrzał. W dodatku klasztorna artyleria wyrządziła oblegającym duże szkody. 14 grudnia zniszczyli jedną z redut wraz z półkartauną. Następnie Szwedzi zaczęli ostrzeliwać kurtynę południową i kopać tunel. 20 grudnia (w świetle dnia około godziny 13:00), Polacy pod wodzą Jana Zamoyskiego dokonali brawurowego wypadu z twierdzy, podczas którego zagwoździli dwa działa i wybili kopiących tunel olkuskich górników. 24 grudnia Kordecki odrzucił kolejne żądanie poddania twierdzy, dlatego następnego dnia Szwedzi zbombardowali klasztor ponownie od strony północnej. Ostrzał był tak intensywny, że Szwedom pękła armata oblężnicza. Pomimo tego, Szwedzi nie zdołali uszkodzić murów na tyle, żeby przeprowadzić skuteczny szturm. Burchard Müller otrzymał rozkaz od króla, by ruszył do Prus i wspomógł toczącą się tam wojnę oblężniczą. Ponieważ ostrzał nie przynosił spodziewanych skutków, Müller zdał sobie sprawę, że nie zdoła zdobyć twierdzy jasnogórskiej. By zachować twarz, zażądał w kolejnym liście 60 tysięcy talarów, na co Kordecki odpisał, że zapłaciłby na początku oblężenia, ale teraz nie może, gdyż szwedzkie wojska dokonały zbyt wielkich zniszczeń. 27 grudnia Szwedzi zwinęli oblężenie i wycofali się spod Jasnej Góry.

- reklama -

Punkt zwrotny

Militarne znaczenie oblężenia w skali całej wojny było marginalne. Oblężenie wywołało jednak wielki wstrząs w polskim społeczeństwie i spowodowało m.in. nasilenie wojny partyzanckiej przeciwko Szwedom. W grudniu 1655 wojna przestała mieć jednoznacznie defensywny charakter. Górale odbili z rąk szwedzkich Nowy Sącz. 29 grudnia, na wieść o zwycięskiej obronie Jasnej Góry, zawiązała się konfederacja tyszowiecka przeciwko Szwedom, podczas której w akcie konfederacji wspomniano z oburzeniem oblężenie klasztoru. W grudniu poniósł na Podlasiu klęskę sprzymierzony ze Szwedami Janusz Radziwiłł i zmarł 31 grudnia w oblężonym Tykocinie. To oblężenie było punktem zwrotnym wojny. Jednak dopiero po 1990 r. walki pod Jasną Górą upamiętnione na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie wraz z innymi ważnymi bitwami czasu II wojny światowej napisem na jednej z tablic, „JASNA GÓRA 18 XI – 26 XII 1655”.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

Subskrybuj
Powiadom o

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Poprzedni artykuł
Następny artykuł
reklama spot_img

Ostatnio dodane

Jedźcie sami do Niemiec…

13 kwietnia 1943 W czasie II wojny światowej, Warszawa była dla Niemców najniebezpieczniejszym z okupowanych przez nich miast Europy....

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx