Centralna Agencja Informacyjna

11:53 | sobota | 28.11.2020

© 2020 r. Federal Media Company FMC. All rights reserved.

Z ostatniej chwili!

CAI 24 – Liczba potwierdzonych przypadków Covid-19 wynosi już 973 593. Zdiagnozowano 15 178 nowych zakażeń, zmarło 599 osób, u których stwierdzono SARS-CoV-2. 514 z nich miało choroby towarzyszące, a 85 wyłącznie z powodu Covid-19. Epidemia w naszym kraju pociągnęła już za sobą 16 746  ofiar.

Bez szczepionki jesteśmy skazani na pulsacyjne odmrażanie i zamrażanie życia społecznego

Czas czytania: 4 min.

Koniecznie przeczytaj

Trzecia fala Covid-19 w Japonii i Korei Płd.; obawy o nawrót pandemii zimą

Japonia i Korea Płd. notują ostatnio wyraźny wzrost zakażeń koronawirusem, a miejscowi eksperci mówią o trzeciej fali pandemii. Liczby...

Ostatniej doby wykonano ponad 42,1 tys. testów na koronawirusa

Ostatniej doby wykonano ponad 42,1 tys. testów na wykrycie koronawirusa. W tym czasie lekarze podstawowej opieki zdrowotnej wydali 20,4...

Kolejny dzień fatalnych wiadomości z Ministerstwa Zdrowia. Rośnie liczba ofiar epidemii

Badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 15 178 osób; zmarło 599 chorych – podało w sobotę Ministerstwo Zdrowia....

To nie jest pierwszy i ostatni lockdown. Dopóki nie będzie szczepionki jesteśmy skazani na pulsacyjne odmrażanie i zamrażanie życia społecznego kontrolując liczbę przypadków i miejsc w szpitalach – powiedział PAP pediatra, immunolog, ekspert ds. COVID-19 Naczelnej Rady Lekarskiej dr Paweł Grzesiowski.

Badania laboratoryjne potwierdziły w poniedziałek zakażenie koronawirusem u kolejnych 10 241 osób, zmarło 45 chorych. Najwięcej zakażeń zanotowano jak dotąd w piątek – było to 13 632, a najwięcej zgonów w sobotę – 179.

Ekspert dr Paweł Grzesiowski zwraca uwagę, że wszystkie modele matematyczne obrazujące stan epidemii pokazują tendencję wzrostową. Mamy wciąż większość osób nieskontaktowanych z wirusem i zakażenie szerzy się właściwe bez żadnej kontroli, a w związku, z tym, że wskaźnik R reprodukcyjności wirusa jest na poziomie 2, to z każdej osoby chorej mamy po tygodniu, dziesięciu dniach – dwie kolejne, co powoduje, że liczba zakażonych rośnie w tempie wykładniczym. W związku z tym, jeżeli nie powstrzymamy tego procesu niepełnym lockdownem, to prognoza jest zła, czyli będzie coraz więcej przypadków” – zwrócił uwagę immunolog.

W ocenie eksperta, gdybyśmy nie powstrzymali wykładniczego wzrostu zakażeń, wówczas mniej więcej ok. 25-30 października moglibyśmy mieć nawet ok. 20 tys. przypadków.

Zwrócił uwagę, że analiza danych z kilku ostatnich dni pokazuje, że skala zachorowań nieco się wypłaszczyła. „Wystarczy spojrzeć na dane z 15 października, kiedy mieliśmy 8099 nowych przypadków i nie zrealizowały się ówczesne prognozy. Możemy zatem powiedzieć, że w pewnym zakresie ograniczenia związane z ograniczaniem międzyludzkich kontaktów, które zostały wprowadzone w czerwonych strefach już dwa tygodnie temu – przynoszą pewne efekty, bo matematyczny model epidemii na razie nie sprawdził się w zakresie wzrostu, jaki był planowany” – powiedział dr. Grzesiowski. „W tym tygodniu zobaczymy, jaki będzie efekt zamknięcia szkół” – dodał.

Wskazał jednocześnie, że w związku z tym, że nie został wprowadzony całkowity lockdown, nie możemy spodziewać się tak szybkiego spadku zakażeń, jaki obserwowaliśmy w Polsce w maju i czerwcu. „Być może sytuacja ustabilizuje się na poziomie 1-2 tys. dziennych zakażeń. To jest taka liczba, która pozwala zapanować nad liczbą chorych w szpitalach” – powiedział immunolog.

Ocenił, że „w tej chwili głównym problemem nie jest ogólna liczba zachorowań, tylko dzienna liczba nowych osób przyjmowanych do szpitali i podłączanych pod respiratory”. „Już widzimy, że rezerwy systemu się wyczerpały i w niektórych województwach nie ma gdzie przesyłać pacjentów, w konsekwencji pozostają w szpitalach pierwszego stopnia zabezpieczenia, czyli leżą w szpitalach powiatowych pod respiratorami, mimo że to nie są szpitale covidowe”.

„Jeżeli zakażeń będzie dalej przybywać w tym tempie, to będziemy mieli przed sobą w kraju poważny kryzys opieki zdrowotnej” – ostrzegł ekspert.

Podkreślił, że sytuacja może ulec zmianie dopiero, kiedy zostanie wynaleziona szczepionka. „Leki przeciwwirusowe są często mało skuteczne w sytuacji, kiedy u danej osoby wirus się już rozwinie. Poza tym, taki człowiek zaraża innych, więc nie uda się powstrzymać wirusa lekiem. Dzięki niemu możemy jedynie zminimalizować śmiertelność wśród chorych” – wyjaśnił immunolog.

Wspomniał, że pewnym rozwiązaniem mógłby być lek profilaktyczny, którego zażywanie chroniłoby organizm przed zakażeniem np. przez tydzień, czy dwa po jego przyjęciu. „Niestety, czegoś takiego jeszcze naukowcy nie wynaleźli i pewnie szybko się nie uda” – stwierdził dr Grzesiowski.

W ocenie eksperta „jesteśmy skazani na pulsacyjne odmrażanie i zamrażanie życia społecznego – cały czas kontrolując liczbę przypadków i miejsc w szpitalach. Tego musimy nauczyć całe społeczeństwo. To nie jest pierwszy i nie ostatni lockdown. Wszystko będzie zależało od wydolności ochrony zdrowia” – powiedział immunolog.

Wyjaśnił, że skuteczny lockdown przynosi efekty już po dwóch, trzech tygodniach. „Cykl powinien wynosić ok. dwóch miesięcy – lockdown dwa tygodnie i spadek zachorowań, potem odmrażamy, puszczamy dzieci do szkół – powoli rozpowszechnienie wirusa wzrasta i ponownie robimy lockdown. Takich powtarzających się cykli może być jeszcze wiele przed nami. Lepiej żeby były wprowadzane wcześniej, ale były łagodniejsze, żeby nie wpływać zbyt negatywnie na gospodarkę” – powiedział ekspert.

Mówiąc o przyczynach obecnej skali zakażeń stwierdził, że od maja wirus został puszczony na żywioł. „W związku z tym potrzeba teraz bardzo głębokiego lockdownu, żeby go zatrzymać. Gdybyśmy byli bardziej przewidujący i mniej liberalni między majem a lipcem, to obecnie nie trzeba byłoby zrobić tak dotkliwego lockdownu” – tłumaczył dr Grzesiowski.

„Ci, którzy są zarażeni, mimo że dziś mają ujemny wynik, to za tydzień okażą się dodatni, więc im lockdown nic nie pomoże” – dodał.

W ocenie dr. Grzesiowskiego cmentarze powinny zostać zamknięte w weekend 1 listopada. „Na szczycie epidemii pozwalanie ludziom na bliskie kontakty, to dolewanie benzyny do ognia. Lepiej będzie dopiero po 15 listopada, jeśli zadziała lockdown” – powiedział.

Podkreślił, że obserwowane w ostatnich dniach protesty, które gromadzą tłumy, będą generować kolejne zakażenia. „Przebywanie w tłumie nawet przy noszeniu maseczki jest ryzykowne” – stwierdził ekspert. (PAP)

Magdalena Gronek

mgw/ mhr/

reklama

Ostatnio dodane

Ostatniej doby wykonano ponad 42,1 tys. testów na koronawirusa

Ostatniej doby wykonano ponad 42,1 tys. testów na wykrycie koronawirusa. W tym czasie lekarze podstawowej opieki zdrowotnej wydali 20,4...

Kolejny dzień fatalnych wiadomości z Ministerstwa Zdrowia. Rośnie liczba ofiar epidemii

Badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 15 178 osób; zmarło 599 chorych – podało w sobotę Ministerstwo Zdrowia. Łącznie od początku epidemii wykryto...

Irlandia: we wtorek koniec lockdownu i stopniowe znoszenie restrykcji

Sześciotygodniowy lockdown w Irlandii zakończy się w przyszłym tygodniu, a poziom restrykcji zostanie obniżony z piątego, czyli najwyższego, na trzeci - poinformował w piątek...

Czy doprowadził do cofnięcia decyzji ws. zamknięcia wyciągów? Sprawa wiceministra Gut-Mostowego zatacza coraz szerszy krąg

Grażyna Zawadka i Izabela Kacprzak podjęły w dzienniku "Rzeczpospolita" sprawę wycofania się rządu z decyzji o zamknięciu wyciągów narciarskich. Autorki tekstu pt:"Andrzej Gut-Mostowy. Minister...

Carrefour rezygnuje z reklamy w TVP! Powód? Nieodpowiednie standardy

Za pośrednictwem Twittera, jedna z jego użytkowniczek, poinformowała centralę francuskiej sieci Carrefour o propagowaniu przez TVP "obrzydliwej nienawiści anty LGBT". Kobieta o nicku Claire Underwood...

Przeczytaj jeszcze to!