INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

01:44 | sobota | 08.08.2026

© 2020-2026 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

No menu items!
Więcej

    W Radomiu działa tylko jeden SOR. Sytuacja jest dramatyczna

    Czas czytania: 4 min.

    Kartka z kalendarza polskiego

    8 sierpnia

    300 ocalonych

    20/21 maja 1945 Armia Berlinga nie weszła jeszcze do gruzów Warszawy, a w podwarszawskim Rembertowie NKWD założyło obóz dla osób wywożonych do ZSRR. Teren obozu...

    Koniecznie przeczytaj

    W Radomiu – drugim pod względem wielkości mieście na Mazowszu – działa tylko jeden Szpitalny Oddział Ratunkowy. Według lekarzy sytuacja jest dramatyczna. Codziennie na SOR trafiają pacjenci z całego miasta i okolic; brakuje lekarzy i pielęgniarek.

    Jedyny Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR) funkcjonuje obecnie w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym przy ul. Aleksandrowicza (w tzw. szpitalu na Józefowie). Przed pandemią SOR był też w drugiej radomskiej lecznicy przy ul. Tochtermana. Teraz jednak – zgodnie z decyzją wojewody – placówka ta przyjmuje wyłącznie chorych na COVID-19.

    - reklama -

    Wszyscy pacjenci z innymi schorzeniami trafiają do szpitala na Józefowie. Zdaniem zarówno zarządu lecznicy, jak i lekarzy, sytuacja na oddziale staje się coraz bardziej dramatyczna: brakuje personelu, a pacjenci nie mają zapewnionej właściwej opieki.

    “Nie mamy czasu zająć się dokładnie pacjentami, przejrzeć ich wyników, zlecić następnych leków, przegapiamy czas podania antybiotyków, bo fizycznie nie jesteśmy w stanie na tym wszystkim zapanować. Jest nas za mało w stosunku do liczby pacjentów, którzy do nas trafiają” – powiedział we wtorek na specjalnej konferencji prasowej poświęconej sytuacji w szpitalu internista z SOR dr Piotr Kołodziej.

    Dodał, że na dyżur na internistycznej część SOR-u trafia ok. 50-80 osób. Zdarza się, że zajmuje się nimi tylko jeden lekarz. Pacjenci nie mają gdzie leżeć. Jedynych osiem łóżek jest zawsze zajętych. Chorzy siedzą na korytarzach po kilka, a nawet kilkanaście godzin. Personel nie jest w stanie upilnować np. pacjenta z zaburzeniami pamięci, by nie wyszedł ze szpitala. Takie przypadki się już zdarzały. Latem 93-latek opuścił SOR, błąkał się po okolicy i nikt o tym nie wiedział. Zmarł na drugi dzień po odnalezieniu go w pobliskich zaroślach. Także w ostatnim czasie głośno było o sprawie pacjenta, którego zaginięcie zgłoszono na policję, podczas gdy on siedział przez kilka godzin na korytarzu SOR w tym samym miejscu, gdzie zostawili go ratownicy z pogotowia.

    - reklama -

    Prezes zarządu szpitala Tomasz Skura potwierdził, że takich przypadków jest coraz więcej. “Ale w sytuacji tak wielkiego zapełnienia oddziału, niestety z przykrością muszę stwierdzić, chociaż to nie jest żadne wytłumaczenie, że takie sytuacje będą się zdarzać dalej” – oświadczył prezes.

    Według niego sytuacja na SOR jest dramatyczna. “Nasz szpital jest na granicy wytrzymałości pod względem infrastrukturalnym i stanu kadrowego” – stwierdził prezes MSS. Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby przywrócenie Radomskiego Szpitala Specjalistycznego, obecnie covidowego, do pierwotnej funkcji szpitala wieloprofilowego. Oznaczałoby to otwarcie drugiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w mieście i odciążenia SOR-u na Józefowie.

    “Proponujemy, aby szpitalem covidowym był nie szpital w Radomiu, ale jeden ze szpitali powiatowych działających w regionie” – stwierdził Skura. Dodał, że wielokrotnie informował o sytuacji na SOR służby wojewody mazowieckiego, jednak – jak zaznaczył – nie doczekał się żadnej odpowiedzi. “Nie możemy sobie pozwolić na tolerowanie takiej patologicznej sytuacji w tak dużym mieście jak Radom. Od miesięcy piszemy do wojewodów, do koordynatorów i nic”– stwierdził prezes szpitala.

    - reklama -

    “Potrzebujemy pomocy ze strony drugiego szpitala, w przeciwnym razie w ciągu miesiąca SOR się nam +rozpadnie+. Nie jesteśmy w stanie świadczyć usług medycznych, nie jesteśmy w stanie dopilnować norm, które się pacjentom należą” – stwierdził doktor Kołodziej. Według niego sytuacja, w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym jest “na granicy kryminału”. “Nie jesteśmy w stanie fizycznie tak dalej pracować, padamy na nosy, nie chcemy umrzeć na zawał na dyżurze” – stwierdził internista.

    Dodał, że lekarze w obawie przed błędami związanymi z natłokiem pracy, odchodzą z pracy na SOR. “Ja też jestem gotów zrezygnować, jeśli mam pracować sam – co się coraz częściej zdarza – i mieć na głowie wszystkich pacjentów” – stwierdził dr Kołodziej.

    Według lekarza w ciągu dyżuru przez Szpitalny Oddział Ratunkowy przewija się tylu pacjentów, że trudno też zachować normy sanitarne. Jego zdaniem, “nie market, nie galeria handlowa ani kościół, tylko SOR w Radomiu od roku jest miejscem, gdzie najłatwiej złapać COVID-19”.

    “Nie ma żadnej normy 2 m od siebie, połowa starszych osób ściąga maski, pod pretekstem, że jest im duszno, wystawiają nie tylko nos, ale i odkrywają usta, i tak siedzą na korytarzu 5-6 godzin” – stwierdził lekarz. (PAP)

    Ilona Pecka

    ilp/ mhr/

    Śledź nas na:

    Czytaj:

    Oglądaj:

    Subskrybuj
    Powiadom o

    0 komentarzy
    oceniany
    najnowszy najstarszy
    Wbudowane informacje zwrotne
    Zobacz wszystkie komentarze
    reklama spot_img

    Ostatnio dodane

    Odważne ukraińskie dziewczynki

    Ukraińska dziewczynka została zaatakowana i zwyzywana w autobusie miejskim w Bielsku-Białej, ale była tak odważna, że nagrała agresora, o...

    Przeczytaj jeszcze to!

    0
    Podziel się z nami swoją opiniąx