INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

Centralna Agencja Informacyjna

01:24 | piątek | 03.12.2021

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Z ostatniej chwili!

CAI 24 – Liczba potwierdzonych przypadków Covid-19 wynosi już 2 885 185. Zdiagnozowano 211 nowych zakażeń. Zmarły 2 osoby. Epidemia w naszym kraju pociągnęła już za sobą 75 299 ofiar.

Tusk skrytykowany w „Gazecie Wyborczej”! Nawet oni widzą, że nic z niego nie będzie

Czas czytania: < 1 min.

Koniecznie przeczytaj

Miał być wielki powrót Donalda Tuska do polskiej polityki, a mamy wielką klapę, którą gołym okiem dostrzegają nawet publicyści „Gazety Wyborczej”. W ocenie Witolda Gadomskiego, lider PO rozbudził nadzieje na silne przywództwo, jednak nie pokazał nic nowego.

Powrót Donalda Tuska do czynnej polityki pobudził nadzieje na to, że Koalicja Obywatelska, a także cała demokratyczna opozycja zyska silne przywództwo i w rozgrywce z PiS-em przejmie inicjatywę. Ale poza „efektem Tuska”, czyli przepływem części wyborców od Hołowni do KO, nic pozytywnego dla opozycji na razie się nie wydarzyło – pisze na łamach Gazety Wyborczej Witold Gadomski.

Wskazuje, że Tusk nie potrafi określić jednolitego dla całej opozycji stanowiska ws. Białorusi i nie wykorzystuje oczywistych błędów PiS w polityce zagranicznej.

Nie narzucił w debacie publicznej własnych tematów i własnego języka, nie pokazał, że kieruje ugrupowaniem odpowiedzialnym, zdolnym przejąć władzę, a nie gromadą sympatycznych happenerów. To wszystko źle Polsce wróży. Sondaże pokazują, że PiS ma szanse rządzić po następnych wyborach, jeżeli nie samodzielnie, to w koalicji z jeszcze bardziej populistycznymi ugrupowaniami – wskazuje publicysta.

Tusk miał wrócić na białym koniu. Aby słaby jest koń, albo przywódca.

Źródło: Gazeta Wyborcza

1 KOMENTARZ

1 Komentarz
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Monsignore
14.09.2021 11:51

Coś w ostatnich miesiącach Donaldy nie mają szczęścia. Najpierw amerykański Donald został ściochrany przez swoich rodaków w prezydenckich wyborach i jego miejsce zajął dziadek “J” (Joe), a polski Donald – wielka nadzieja polskiej opozycji wrócił z brukselskiej fuchy do swej ojczyzny i poległ w politycznym pojedynku również z dziadkiem “J” (Jarosławem). Wcale się nie dziwię, bo jak mówi polskie ludowe porzekadło “Nieszczęścia chodzą parami”. Ma jednakże ono wielką moc, skoro połączyło dwóch imienników, pomimo tego, że oddziela ich Ocean Atlantycki.

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Skąd w nich tyle pogardy?

Wicenaczelny niemieckiego Onetu Andrzej Stankiewicz to wyjątkowo oślizła postać polskiego dziennikarstwa. Przez lata nieudolnie pozował na „obiektywnego”, ale...

Przeczytaj jeszcze to!

1
0
Podziel się z nami swoją opiniąx
()
x