Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu? Rok w rok słuchamy ścisłej relacji o jej przebiegu, ale czy dziś, po 2000 lat, wiemy na pewno, jak się odbyła? Jezus dwukrotnie został skazany na śmierć: w procesie żydowskim i rzymskim. W obu – bezprawnie.
Jezus został aresztowany w czwartek wieczorem i zabrany do byłego arcykapłana Annasza, choć ten nie pełnił żadnej funkcji. Chodziło o to, aby arcykapłan Kajfasz (zięć Annasza) miał czas na zwołanie Sanhedrynu (Wysokiej Rady) – najwyższego żydowskiego organu sądowniczego. Nad ranem, w łamiącym prawo żydowskie „procesie”, Sanhedryn orzekł, że Jezus winien jest śmierci. Rzecz jednak w tym, że kiedy w Jerozolimie przebywał Piłat, Wysoka Rada nie mogła wydawać żadnych wyroków.
Przed Piłatem
Dlatego też w piątek, około 5 rano, Sanhedryn pośpiesznie sformułował zarzuty, z którymi udał się do Piłata, przebywającego w twierdzy Antonia. Postawili Jezusowi trzy zarzuty: zakłócania porządku publicznego i wzniecania niepokojów publicznych, akcji zmierzającej do niepłacenia podatków do rzymskiego skarbu i przywłaszczania sobie godności królewskiej.
Proces przed Piłatem rozpoczęty rano, odbył się w trybie cognitio extra ordinem, na który składało się: formalne sformułowanie aktu oskarżenia przez oskarżyciela; dowolne formułowanie zarzutów i kar przez rozpatrującego sprawę według własnej opinii tzw. arbitrium iudicantis; osobiste rozpatrywanie sprawy przez dzierżyciela imperium, w tym przypadku przez Piłata.
To dlatego Piłat zaczął od zapytania Sanhedrynu, jaką skargę wnosi. Jednak Żydzi nie formułowali wprost zarzutów, a jedynie opis zachowań Jezusa pozwalających na ich postawienie przez Piłata. W rzymskim procesie stosowano zasadę swobodnej oceny dowodów. Były nimi: dokumenty, zeznania świadków, dowody rzeczowe i przesłuchanie samego oskarżonego. Oskarżony bronił się sam podczas przesłuchania. To dlatego Piłat osobiście przesłuchiwał Jezusa. Zapewne po grecku, języku powszechnym w Galilei, który zapewne Jezus znał.
Z ewangelicznych relacji wynika, że Piłat albo nie wierzył w oskarżenia Jezusa, albo je bagatelizował. Nawet, gdy Jezus zastrzegając, że Jego królestwo nie jest z tego świata, potwierdził: „Jestem królem” (J 18,37), Piłat, który mógł to uznać za przyznanie się do winy, skorzystał z tego, że prowadzony przez niego proces odbywał się w trybie kognicyjnym, pozwalającym nawet w takiej sytuacji na dalsze prowadzenie dowodów. Dlatego Piłat wychodził do czekających przed pretorium Żydów i oznajmiał: „ja nie znajduję żadnej winy w tym człowieku”. Kapłani sformułowali więc nowy zarzut – podburzanie mieszkańców Galilei. Na to Piłat odesłał Jezusa do Heroda Antypasa – tetrarchy Galilei. Ale i Herod nie chciał skazywać Jezusa. Czas płynął, a faryzeusze coraz bardziej się denerwowali.
Nie jesteś przyjacielem cezara
Piłat nadal próbował uwolnić Jezusa, więc orzekł karę – chłosty i nakazał ją wykonać ponad rzymską okrutną miarę. Po tym wszystkim pokazał tłumowi już ściągniętemu przez Sanhedryn przed twierdzę Antonia skatowanego Jezusa i wypowiedział słynne „Ecce homo” – oto człowiek. Nie Mesjasz. Nie król. Człowiek.
To wyglądało coraz bardziej na grę z Sanhedrynem – dobrze ją widać w filmie „Pasja” – kiedy Piłat odmawia skazania Jezusa przed Antonią zaczynają się zamieszki, a tłum uciszyć potrafi opanować tylko Kajfasz. Piłat zastosował bardzo rzadko wówczas stosowane prawo amnestii, dając wybór samym Żydom. Prawo amnestii dotyczyło oskarżonych, ale nie skazanych – zarówno Jezus, jak i Barabasz byli więc oskarżeni, ale nie skazani.
Aby doprowadzić proces do pożądanego przez nich końca, Kajfasz i inni faryzeusze użyli szantażu, komunikując Piłatowi: „jeśli Go nie skażesz, nie jesteś przyjacielem cezara”. Po takim donosie, Piłat znalazłby się w sytuacji zagrożenia życia. Zaledwie dwa lata wcześniej, w 31 roku, za spisek przeciwko Tyberiuszowi został skazany protektor Piłata, prefekt gwardii pretoriańskiej Sejan (Lucius Aelius Seianus). Zapłacił głową, zabite zostały także jego dzieci: dwóch synów i córka. Jej przypadek był szczególnie wstrząsający: była małą dziewczynką, a ponieważ prawo rzymskie zakazywało skazywania dziewic na śmierć, została zgwałcona i zamordowana. Wiedział o tym Piłat i wiedzieli członkowie Sanhedrynu. Dopiero ten szantaż sprawił, że Piłat zdecydował się skazać Jezusa z Nazaretu na śmierć.
Krew Jego na nas
Przy czym i Piłat naruszył rzymskie prawo. Obowiązywała w nim bowiem zasada: nullum crimen, nulla poena sine lege – nie ma przestępstwa bez ustawy. Czyn, za który następuje skazanie, musi być przestępstwem w momencie popełnienia. A Piłat kilkakrotnie stwierdził, że Jezus nie popełnił żadnego przestępstwa. To dlatego wydając wyrok, Piłat dokonał gestu umycia rąk. Nie istniał on w rzymskim prawie, ale był zwyczajem określanym jako lustratio expiatoria, rodzajem pokutnego oczyszczenia. To wtedy padły słynne i obecnie cenzurowane słowa „Krew Jego na nas i na dzieci nasze” (Mt 27,25). Po tym geście Piłat wezwał więc setnika i nakazał wykonanie egzekucji. Powieszona na krzyżu tabliczka z wypisaną winą skazańca – titulus nie była obowiązkowym elementem egzekucji, ale często stosowanym. W tym przypadku Piłat zemścił się na Sanhedrynie rozkazując umieszczenie na titulus słynnych słów „Jezus Nazarejczyk Król Żydowski”. Kajfasz był więcej niż niezadowolony, ale na to nie mógł już nic poradzić.
Podjął inne środki zaradcze – postawienie przy zapieczętowanym Grobie straży. Rzymskiej, bo to ona pilnowała rzymskich pieczęci, jakimi został opieczętowany grób. Kiedy zatrzęsła się ziemia, a ciało Jezusa zniknęło, rzymscy żołnierze udali się do Sanhedrynu. Kajfasz już od momentu, kiedy rozerwała się zasłona w Świątyni, wiedział, co się stało, ale postanowił konsekwentnie zaprzeczyć faktom. W jaki sposób dokładnie załatwił sprawę straży, tego nie wiemy – zapewne nie tylko żołnierze otrzymali „sporą sumę pieniędzy” za opowieść o śnie na warcie i wykradzeniu ciała Jezusa. Tu pojawia się pierwsza sprzeczność: jeśli żołnierze zasnęli, to skąd wiedzieli, że to uczniowie Jezusa wykradli ciało, a nie np. zwykli rabusie? Zaśnięcie rzymskiego legionisty na warcie to była pewna śmierć i to przez ukamienowanie. Nocna straż była więc traktowane śmiertelnie poważnie. Poza tym trzeba byłoby bezszelestnie odsunąć kamień, wynieść ciało i zniknąć nie zostawiając żadnych śladów. Zadanie praktycznie niewykonalne. Wiemy jednak, że „tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego (Mt 28,15).
Niezmienne stanowisko
Na zakończenie warto dodać, że jeśli chodzi o proces przed Sanhedrynem, to w 1933 r. w Jerozolimie grupa żydowskich prawników przeprowadziła pokazowy proces retoryczny, w którym stosunkiem głosów 4 do 1 uznali, że proces Jezusa przed Sanhedrynem był błędem sądowym i naruszał ówczesne procedury (np. nocne przesłuchanie, brak obrońcy). Natomiast w 1949 r. do Sądu Najwyższego Izraela napłynęły wnioski z całego świata, których autorzy domagali się oficjalnego uniewinnienia Jezusa z Nazaretu przez nowo powstałe państwo żydowskie. Sąd Najwyższy orzekł, że materiał historyczny nie potwierdza, że w tym przypadku chodziło o proces przed sądem żydowskim (sic!) i odesłał wnioskujących do sądów włoskich, określając Włochy jako następcę prawnego Imperium Rzymskiego. Jednakże Republika Włoch nie jest bezpośrednim spadkobiercą prawnym Cesarstwa Rzymskiego w sensie procesowym, więc do rewizji procesu Jezusa nie doszło. Dwa bezprawne wyroki nie zostały uchylone.
Źródła:
ks. Tomasz Czarnocki, „Proces Jezusa w świetle przepisów prawnych”.

