Duże poruszenie w mediach, także tych społecznościowych wywołały słowa Przemysława Wiplera z Konfederacji, który publicznie na antenie TV wPolityce24 stwierdził, że: Rządzą nami debile. W ten sposób polityk wyraził oburzenie sposobem zarządzania państwem przez Tuska i jego ekipę oraz wielką skalą ujawnianych afer.
Rozszerzając diagnozę Przemysława Wiplera możemy powiedzieć, że debilów wybrali debile i nikt tej ocenie nie może zarzucić braku logiki. Pozostaje tylko rozstrzygnąć, kto ponosi większą winę? Debile, którzy rządzą, czy debile, którzy ich wybrali? Politykom nie bardzo wypada i opłaca się krytyka suwerena, bowiem na głosach tego suwerena wiszą ich polityczne kariery. Ja nie mam na szczęście zainstalowanych takich hamulców i z całą odpowiedzialnością mogę tylko potwierdzić, że olbrzymia część wyborców w Polsce to zwyczajni debile i lemingi, którzy jak młode pelikany łykają wtłaczaną im w głowy prymitywną, tępą propagandę.
Pieniądze z KPO wydaje się na domy uciech i jachty dla swoich. Pedofilia i zoofilia panoszy się wśród członków i aktywistów partii władzy. Na jaw wychodzą złodziejskie afery w szpitalach i rozkradanie pieniędzy przeznaczonych dla najbardziej poszkodowanych podczas niszczycielskiej powodzi, która przetoczyła się przez Dolny Śląsk w 2024 r. Normalne zdrowe społeczeństwo pogoniłoby taki rząd w jakimś potężnym masowym proteście sprzeciwu. W Polsce ten „rząd debili” ciągle cieszy się dużym poparciem, na które nie będzie miała wpływu kolejna afera z największym w historii wyciekiem danych dotyczących blisko 20 mln Polaków.
Dlaczego zasadne jest uznanie, że w Polsce debile wybierają debili i co wspólnego z tym mają twarde dane dotyczące Polskiego Wojska? Liczby nie kłamią! Fakty nie kłamią. Podaje w najnowszej “Warszawskiej Gazecie” Mirosław Kokoszkiewicz.


