INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

15:50 | poniedziałek | 30.01.2023

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Szczególne wrażenia Niemki z wojny na Ukrainie

Czas czytania: 5 min.

Kartka z kalendarza polskiego

30 stycznia

Kogo nie pokonał „generał mróz”?

25-27 stycznia 1915 r. Mówi się, że Rosji zawsze pomaga „generał mróz”, dzięki czemu klęską skończyły się wyprawy na ten kraj zarówno Napoleona jak i...

Koniecznie przeczytaj

Christine Lambrecht, minister obrony Niemiec jest żywym dowodem głupoty parytetów. Wojna wiąże się dla niej ze szczególnymi wrażeniami i ciekawymi spotkaniami, a wyjazd na atakowaną Ukrainę jest okazją do zrobienia sobie paznokci.  

Niemcy to jednak Niemcy. Nic się nie zmieniają. Dowodem przypadek fraü Christine Lambrecht, minister obrony Niemiec.

- reklama -

Owszem, w czasie szalejącego lockdownu i kampanii zmuszania do szczepień, ministra zalecała ostrożność, przekonując, że przymus może obrócić się przeciwko przymuszającym, ale nic więcej dobrego powiedzieć o niej nie można. Ba! Można powiedzieć, że jest żywym przykładem, jaką głupotą są parytety. Tylko dzięki nim osoba o tak zerowych kompetencjach, której życiowym osiągnięciem jest napisanie na potrzeby kampanii wyborczej (w 2017 r.) książki kucharskiej, zajęła jedno z ważniejszych stanowisk. A może dlatego, że jest do wykonywania rozkazów (też niemiecki zwyczaj).

Ogólnoświatową sławę Lambrecht zyskała po wybuchu wojny na Ukrainie, kiedy w ramach pomocy zapowiedziała przekazanie w imieniu Niemiec walczącym Ukraińcom… 5 tysięcy hełmów. Oczywiście, ministra Lambrecht nie mogła podjąć takiej decyzji samodzielnie – wykonała po prostu polecenie szefa, który dogadany z Putinem liczył na szybkie zajęcie Ukrainy i nie widział potrzeby angażowania się w konflikt po stronie, która w założeniach rosyjsko-niemieckich miała przegrać w ciągu trzech-czterech dni.

Zrobić paznokcie na wojnie

- reklama -

Kolejne „punkty” Lambrecht podłapała niedługo później – w kwietniu 2022 roku, kiedy to służbowym helikopterem udała się na wypoczynek. Rządowym śmigłowcem, w towarzystwie syna, poleciała z Berlina do Szlezwika-Holsztynu, gdzie odwiedziła jeden z batalionów, po czym oboje polecieli na wielkanocny odpoczynek na wyspę Sylt. W Polsce, po komunikacyjnych wyczynach polityków (od prawa do lewa) taka rodzinna eskapada zostałaby raczej skwitowana wzruszeniem ramion, ale w Niemczech wybuchł skandal do tego stopnia, że ichni MON zapewnił, iż podróż na wakacje za pieniądze podatników była zgodna z przepisami, a za przelot potomka ministra zapłaciła „zgodnie z taryfą Lufthansy” (ciekawe komu?). Niemieckie media nie zostawiły na Lambrecht suchej nitki, prorokując, że „jest już na wylocie” i wytykając jej niekompetencję i skompromitowanie Niemiec pierwszymi decyzjami po wybuchu wojny na Ukrainie.

„Tajemnicą poliszynela jest, że kanclerz Scholz chciał osiągnąć wyznaczony przez siebie parytet kobiet w gabinecie rządowym i dlatego namówił swoją koleżankę z SPD, żeby jeszcze nie kończyła kariery politycznej. I tak Lambrecht nagle została szefową Bundeswehry. Teraz jej głównym obowiązkiem jest wciągnąć się jak najlepiej w pracę podległego jej resortu, ale wyraźnie nie radzi sobie z tym zadaniem. Podczas wizyty u żołnierzy na misji w Mali miała na nogach szpilki. A podczas jednej z wizyt w Ukrainie wybrała się do studia pielęgnacji paznokci. W dyskusji na temat dostaw broni do Ukrainy używała argumentów, które wymownie świadczyły o tym, że nie zna się na wojsku i uzbrojeniu”, pisał „Pforzheimer Zeitung”, a „Rhein-Neckar-Zeitung” z Heidelbergu dodawał, że minister obrony kompletnie nie zna się na broni.

Długi ozór

- reklama -

Jak na osobę zajmującą się dziedziną wymagającą wyjątkowej dyskrecji, Lambrecht wykazała się wyjątkowo długim ozorem – dla podłapania sobie punktów chlapnęła mediom o złożonej Polsce propozycji stacjonowania nad Wisłą niemieckich systemów obrony powietrznej Patriot. W Warszawie wybuchł gigantyczny skandal, zwłaszcza, gdy okazało się, że jednostki miały być wyłączone z polskiego systemu dowodzenia i podlegać miały niemieckiemu. Ujawnienie przez niemiecką minister tajnych negocjacji zakończyło je definitywną odmową strony polskiej i poradzeniem Niemcom, żeby swoje Patrioty wysłali na Ukrainę. Z wysłaniem czegokolwiek może być kiepsko, minister Lambrecht nie radzi sobie nawet na własnym podwórku. Dla przykładu pod koniec grudnia 2022 okazało się, że wszystkie 18 „niezawodnych” wozów bojowych Puma, biorących udział w ćwiczeniach Bundeswehry uległo awarii.

Niemcy jednak jakieś czołgi przekazały. Wywiązując się z umowy w myśl której w zamian za przekazanie Ukrainie starszych czołgów i  innego poradzieckiego sprzętu, wschodnie państwa NATO niemieckich producentów nowe czołgi Leopard. Na tej podstawie Polska wiosną wysłała ponad 250 starszych czołgów konstrukcji radzieckiej, Bratysława dostarczyła latem Ukrainie 30 czołgów bojowych, a Praga –  40 czołgów. W zamian Niemcy, w ostatnich dniach grudnia przekazali Czechom 1 czołg. Słownie – jeden z czternastu, jakie miała dostać. Jednego Leoparda dostała Słowacja. Polska na razie nie dostała ani jednego. Jeśli wierzyć memom (a często jest w nich ziarno prawdy), to trzeci sprawny niemiecki czołg właśnie się popsuł i Niemcy nie mają już co przekazywać. Poza życzeniami.

Wisienka na torcie

Wisienką na torcie wyczynów ministry okazały się życzenia noworoczne, jakie w sylwestrowy wieczór, z jednej z berlińskich ulic przekazała rodakom i Europie Christine Lambrecht. Wystąpieniu towarzyszyły wybuchy fajerwerków świadczące o fecie na ulicach stolicy Niemiec, co miało szczególną wymowę, zwłaszcza biorąc pod uwagę słowa ministry.

„W środku Europy szaleje wojna”, odkryła Lambrecht i dodała: „Dla mnie wiązało się to z wieloma bardzo szczególnymi wrażeniami, które udało mi się zdobyć. Wiele, wiele spotkań z ciekawymi, wspaniałymi ludźmi. Chciałbym za to serdecznie podziękować”.

W sylwestrowy wieczór, przy huku fajerwerków, w ramach noworocznych życzeń, ministra Lambrecht opowiadała o wojnie jako okazji do ciekawych spotkań.

No i wylazła Niemra z Niemki. Na Ukrainie leje się krew, giną dzieci, kobiety, starzy ludzie, w gruzy walą się całe wioski i całe ulice, niszczona jest infrastruktura, a dla Niemki to „szczególne wrażenia” i okazja do „ciekawych spotkań”. Może stoją za tym doświadczenia rodzinne? Pani minister jakoś nie chwali się np. osiągnięciami wojennym dziadka. Może on też w czasie II wojny światowej odbył „ciekawe spotkania” jako okupant Polski, Francji czy innego kraju? Przekazał swoje doświadczenia wnuczce i ona po prostu je powtórzyła? Tak czy inaczej nic nie wskazuje, by Scholz chciał się pozbyć elokwentnej ministry. Niemiecki rząd po fali krytyki oznajmił, że nie będzie komentował jej wystąpienia.  

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

2 KOMENTARZE

2 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Ewa-Maria
04.01.2023 18:26

Podobieństwo uderzające jest do minister w rządzie PO-PSL z zawodu katechetka, której wynalazkiem było coś tam bez głów. Wiek też podobny obu pań.

wilk syty
06.01.2023 21:57

calkowita zgoda…………to jest szkopska uroda

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Szczepionki, czyli jak zostać miliarderem

Jak się okazuje, cena szczepionek na koronawirusa stale rośnie. Nieprzebadane szczepionki, są coraz droższe. A kontrakty tak ułożone, że...

Przeczytaj jeszcze to!

2
0
Podziel się z nami swoją opiniąx