INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

04:15 | poniedziałek | 22.07.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Prawicowej rewolucji nie było

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

22 lipca

Bestialski mord tysięcy Polaków przez herojów Ukrainy

11 lipca 1943 Krwawa niedziela 11 lipca 1943 r. była kumulacją ludobójstwa popełnionego przez Ukraińców na Polakach. Tego dnia Ukraińcy z OUN-UPA i wspierająca...

Koniecznie przeczytaj

Zamordystyczny kurs brukselskiego establishmentu i „dokręcanie śruby” niepokornym zostaną utrzymane. Ogłoszony już po eurowyborach wyrok TSUE nakładający na Węgry karę 200 mln euro oraz milion euro kary dziennej za niepodporządkowywanie się unijnej polityce migracyjnej jest tego dobitnym przykładem.

Tusk zaliczył wreszcie upragnioną „mijankę”, tyle że było to zwycięstwo minimalne (niespełna 1 pkt. proc. przewagi oraz jeden mandat więcej od PiS-u), na dodatek okupione „kanibalizacją” przystawek – Trzeciej Drogi i Lewicy. Efekt jest taki, że ugrupowania koalicji rządzącej wprowadziły łącznie 27 eurodeputowanych (21 KO oraz po 3 TD i Lewica), które na dodatek rozejdą się po różnych frakcjach. Wprawdzie powiódł się manewr, jakim było odpalenie rękami springerowskiego Onetu tuż przed wyborami afery z aresztowaniem żołnierzy strzegących wschodniej granicy, co wraz ze śmiercią szeregowego Mateusza Sitka uderzyło przede wszystkim w Kosiniaka-Kamysza,
w dłuższej perspektywie jednak Tuskowi może zabraknąć politycznego oddechu, jaki dał mu jesienią wynik Trzeciej Drogi, bo ta może znaleźć się pod progiem – i to nawet biorąc poprawkę na wyższą frekwencję, jaka towarzyszy wyborom prezydenckim i parlamentarnym. A zatem „mijanka” może się okazać cokolwiek pyrrusowa. Po raz kolejny okazało się, że fenomen umownego „Jagodna” był numerem na jeden raz. Krótko mówiąc, Trzecia Droga jest na ścieżce do samounicestwienia i podzielenia losu Nowoczesnej – co więcej, „Kosiniako-Hołownia” zdają się być pogodzeni ze swym losem, o czym świadczą wiernopoddańcze hołdy składane Tuskowi podczas wieczoru wyborczego, a prezydenckie ambicje obu liderów (czy chociażby nadzieje na w miarę dobry wynik w przyszłorocznych wyborach) można już teraz wyrzucić do kosza.”Tusk zaliczył wreszcie upragnioną „mijankę”, tyle że było to zwycięstwo minimalne (niespełna 1 pkt. proc. przewagi oraz jeden mandat więcej od PiS-u), na dodatek okupione „kanibalizacją” przystawek – Trzeciej Drogi i Lewicy. Efekt jest taki, że ugrupowania koalicji rządzącej wprowadziły łącznie 27 eurodeputowanych (21 KO oraz po 3 TD i Lewica), które na dodatek rozejdą się po różnych frakcjach. Wprawdzie powiódł się manewr, jakim było odpalenie rękami springerowskiego Onetu tuż przed wyborami afery z aresztowaniem żołnierzy strzegących wschodniej granicy, co wraz ze śmiercią szeregowego Mateusza Sitka uderzyło przede wszystkim w Kosiniaka-Kamysza,
w dłuższej perspektywie jednak Tuskowi może zabraknąć politycznego oddechu, jaki dał mu jesienią wynik Trzeciej Drogi, bo ta może znaleźć się pod progiem – i to nawet biorąc poprawkę na wyższą frekwencję, jaka towarzyszy wyborom prezydenckim i parlamentarnym. A zatem „mijanka” może się okazać cokolwiek pyrrusowa. Po raz kolejny okazało się, że fenomen umownego „Jagodna” był numerem na jeden raz. Krótko mówiąc, Trzecia Droga jest na ścieżce do samounicestwienia i podzielenia losu Nowoczesnej – co więcej, „Kosiniako-Hołownia” zdają się być pogodzeni ze swym losem, o czym świadczą wiernopoddańcze hołdy składane Tuskowi podczas wieczoru wyborczego, a prezydenckie ambicje obu liderów (czy chociażby nadzieje na w miarę dobry wynik w przyszłorocznych wyborach) można już teraz wyrzucić do kosza”, pisze w najnowszej “Warszawskiej Gazecie” Piotr Lewandowski.

- reklama -

Publicysta studzi jednak entuzjazm prawicy, zauważając, że pomimo wyraźnego skrętu w prawo, żadnej prawicowej rewolucji nie będzie. Zauważa też, że wynik mógł być inny i jeśli PiS ma pretensje o zbyt niskie poparcie, to może je kierować do siebie. “Przede wszystkim zawiniło fatalne ułożenie list wyborczych. Z punktu widzenia PiS-u i osobiście Jarosława Kaczyńskiego, bo to przecież jego nominaci w większości okupowali miejsca „biorące”, wynik wyborów powinien być poważnym sygnałem ostrzegawczym. W wielu okręgach młodzi, dynamiczni kandydaci z niższych miejsc przeskoczyli faworytów prezesa ze „starej gwardii”. Polegli m.in. Karol Karski, Ryszard Czarnecki, Witold Waszczykowski, Jacek Kurski czy Joanna Lichocka.  Oznacza to, że również twardy, wierny elektorat zaczyna mieć dosyć „leśnych dziadków”, tudzież postaci skompromitowanych, i nawet osobiste poparcie prezesa przestaje być decydującą wskazówką, na kogo zagłosować”, zauważa publicysta.

Co jeszcze oznacza wyniku wyborów i jaki może mieć wpływ na wynik wyborów prezydenckich – o tym w całym tekście Piotra Lewandowskiego w najnowszej “Warszawskiej Gazecie”.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

Subskrybuj
Powiadom o

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklama spot_img

Ostatnio dodane

Jak wygląda świat bez gotówki? Właśnie tak!

Dziewiętnasty lipca 2024 pokazał, jak będzie wyglądać świat bez gotówki, oparty wyłącznie na elektronicznym pieniądzu, obsłudze klienta, nawigacji -...

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx