INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

06:41 | czwartek | 18.06.2026

© 2020-2026 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

“Meliniarz” – to będzie nowy pseudonim Trzaskowskiego?

Czas czytania: 2 min.

Kartka z kalendarza polskiego

18 czerwca

300 ocalonych

20/21 maja 1945 Armia Berlinga nie weszła jeszcze do gruzów Warszawy, a w podwarszawskim Rembertowie NKWD założyło obóz dla osób wywożonych do ZSRR. Teren obozu...

Koniecznie przeczytaj

Warszawa ma więc szanse zostać miastem bez samochodów (zakaz wjazdu “emisyjnych” pojazdów), z wąskimi, zakorkowanymi arteriami i bez możliwości zakupienia na stacji benzynowej alkoholu, gdyby w nocy nagle go zabrakło, a ktoś chciałby się znieczulić pod rządami Trzaskowskiego. Za to “Rafału” będzie dożąć do legalnego palenia zioła.

Od kiedy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, wspominając młode lata, sam określił siebie jako jako “dupiarza” (z racji spotykania się z licznymi przyjaciółkami) określenie to przylgnęło do niego na dobre. Być może niedługo przylgnie i inne – “meliniarz”. A wszystko dlatego, że Trzaskowski rozważa wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w stolicy. – Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, ale ponieważ na moich spotkaniach z warszawiakami pojawiały się takie głosy, to zarządziliśmy konsultacje – oświadczył Trzaskowski, odpowiadając na pytanie, czy władze stolicy myślą nad wprowadzeniem nocnego zakazu sprzedaży alkoholu. Na wszelki wypadek Trzaskowski zaznaczył, że Ratusz będzie to rozważał “po kampanii wyborczej”, co akurat nie dziwi. Wprowadzenie zakazu przed wyborami mogłoby mieć wpływ na ich niekorzystny dla ugrupowania Trzaskowskiego wynik, zwłaszcza np. w starciu z wolnościowcami z Konfederacji. A ponieważ Trzaskowski jest nowoczesny, chciałby… legalizacji marihuany. – Jestem przeciwko temu, żeby ganiać chłopaków na ulicy i łamać im życie tylko dlatego, że przyszło im do głowy mieć pół skręta w kieszeni. Jestem za bardzo pogłębioną rozmową na ten temat – ogłosił, chyba zapominając, że to raczej nie leży w kompetencjach samorządów i potrzebna jest zmiana ustawy. No, ale może “chłopacy”, wypalający skręty się nie zorientują. A wiadomo – każdy głos się liczy, zwłaszcza jak odpadną głosy warszawiaków preferujących bardziej tradycyjne używki. Warszawa ma więc szanse zostać miastem bez samochodów (zakaz wjazdu “emisyjnych” pojazdów), z wąskimi, zakorkowanymi arteriami i bez możliwości zakupienia na stacji benzynowej alkoholu, gdyby w nocy nagle go zabrakło, a ktoś chciałby się znieczulić pod rządami Trzaskowskiego. Za to “Rafału” będzie dożąć do legalnego palenia zioła.

- reklama -

Jako, że rynek nie znosi próżni, zwłaszcza w Warszawie, która nie takie zakazy już widziała, to jest spora szansa, że amatorzy nocnych zakupów sobie poradzą. A właściciele zapomnianych melin, wyciągają już z piwnic stosowny sprzęt i korzystając z wojny dyskontowo-dyskontowej pędzą po cukier i drożdże….

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

Subskrybuj
Powiadom o

0 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklama spot_img

Ostatnio dodane

Polak ofiarą brytyjskiego rasizmu

Ofiara ataku pokazana jako sprawca. Morderca jako ofiara. Polak pociachany nożem, skuty w kajdanki, umierający na ulicy. To współczesna...

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx