INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

14:55 | poniedziałek | 30.01.2023

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

ELYTA SZUKA DROGI DO KORYTA

Czas czytania: 6 min.

Kartka z kalendarza polskiego

30 stycznia

Kogo nie pokonał „generał mróz”?

25-27 stycznia 1915 r. Mówi się, że Rosji zawsze pomaga „generał mróz”, dzięki czemu klęską skończyły się wyprawy na ten kraj zarówno Napoleona jak i...

Koniecznie przeczytaj

Ten bełkot wydobyty gdzieś z głębokich katakumb Unii Wolności jest nam dobrze znany. Jedyną propozycją dla Polaków jest słabo zawoalowana sugestia, żeby wybrać tych, których wskażą sygnatariusze tego apelu. To głos rozpaczy i tylko od nas zależy, czy za rok będą wyć z radości, czy z wściekłości.

Ostatnio, rozmyślając o polskiej scenie politycznej i zbliżających się z każdym dniem wyborach do Sejmu, poczułem, że czegoś mi tu brakuje. Niby po stronie współczesnej targowicy wszystko gra. Wyją, szczekają, warczą, szczują na Polskę i plują na PiS oraz jego elektorat, a co najważniejsze otrzymują coraz mocniejsze wsparcie z Brukseli i Berlina, nie mówiąc już o kibicujących im polskojęzycznych (głównie niemieckich), mediach uprawiających antypolską i antypaństwową propagandę. Niby wygląda na to, że wroga polskiej suwerenności wataha jest w pełnym składzie, a wszystkie głosy w tym zdradzieckim chórze odpowiednio rozpisane na soprany, alty, tenory, barytony i basy. Niemiecki impresario organizujący i finansujący ten koncert niby zadbał o każdy szczegół, a mi ciągle czegoś brakuje, a w zasadzie brakowało do pewnego momentu, bo dzisiaj już wiem, którego ważnego puzzla nie było w tej układance.

- reklama -

W końcu odmeldowali się wszyscy ci, którzy od lat ze szczytów moralnych wyżyn, intelektualnej potęgi i godnej ćwierćinteligentów wiedzy absolutnej cyklicznie wystosowują apele i piszą listy otwarte, które mają wstrząsnąć tym „głupim narodem”, który nie rozumie demokracji i głosuje, jak mu się żywnie podoba, nie biorąc pod uwagę wskazówek tych mędrców.

Nareszcie doczekaliśmy się Apelu 447 intelektualistów, artystów dziennikarzy i polityków,zatytułowanego Będzie nas 10 milionów.

W apelu czytamy:

- reklama -

Polska pod rządami prawicy została całkowicie zdewastowana zarówno w wymiarze gospodarczym, systemowym, jak duchowym. […] Nie chodzi tylko o zastąpienie jednej formacji nową, nawet formacją o dobrych demokratycznych intencjach. Chodzi o przemyślany i ugruntowany w społecznej debacie program, którego podstawą jest odbudowa państwa prawa. Program ten powinien być planem odzyskania władzy przez siły demokratyczne i stanowić w nieodległej przyszłości projekt rządzenia. […] Powstanie obywatelskiego ruchu wspierającego wspólną listę i porozumienie partii opozycyjnych jest dzisiaj niezbędne. Tym bardziej oczekiwane, im bardziej autokratyczna i antyobywatelska władza buduje się na naszej bezsilności i frustracji. W ten sposób myśli wiele Polek i Polaków. Wzywamy wszystkich do wzajemnego porozumienia, wspólnej listy wyborczej partii demokratycznych, do tworzenia ruchu obywatelskiego tak, jak to było przy tworzeniu Sierpniowej Solidarności.

Ten bełkot wydobyty gdzieś z głębokich katakumb Unii Wolności jest nam dobrze znany. W tym ubogim intelektualnie i archaicznym w stylu dokumencie jedyną propozycją dla Polaków jest słabo zawoalowana sugestia, żeby wybrać tych, których wskażą sygnatariusze tego apelu. „Niedouczony i zacofany naród” usadzony w szkolnych ławach, ma, z otwartymi ustami, wypiekami na twarzy i wytrzeszczonymi z podziwu oczami słuchać tego, co mówią starsi i mądrzejsi prorocy oraz nauczyciele. Kto się pod tym apelem podpisał? Nie sposób wymienić wszystkich, ale z łatwością można wskazać kręgosłup, na którym to całe pseudointelektualne truchło się trzyma. Żeby nie zakłócić hierarchii ważności poszczególnych elementów tego kręgosłupa, nazwiska wymienię w porządku alfabetycznym.

Tak więc pod apelem podpisali się: Balcerowicz Leszek, Blumsztajn Seweryn, Bondaryk Krzysztof, Dworak Jan, Engelking Barbara, Fedorowicz Jacek, Frasyniuk Władysław, Friszke Andrzej, Grabarczyk Cezary, Holland Agnieszka, Janda Krystyna, Kalisz Ryszard, Karnowski Jacek, Kasprzak Paweł, Kofta Krystyna, Komorowska Maja, Krzemiński Ireneusz, Kuczyński Waldemar, Lemański Wojciech, Lempart Marta, Łukaszewicz Olgierd, Materna Krzysztof, Obirek Stanisław, Ostaszewska Maja, Płatek Monika, Rotfeld Adam, Rozenek Andrzej, Sadurski Wojciech, Seweryn Andrzej, Śpiewak Paweł, Środa Magdalena, Stalińska Dorota, Zborowski Wiktor.

- reklama -

Dokładnie wszyscy wymienieni są doskonale znani Czytelnikom „Warszawskiej Gazety”, ponieważ nie raz byli „bohaterami” naszych publikacji. No, może brakuje Jerzego Stuhra, ale on na samym finiszu, kiedy listę sygnatariuszy apelu kompletowano, potrącił po pijaku motocyklistę, przez co sam na jakiś czas wykluczył się z grona „autorytetów” moralnych. No, ale mamy tam jak zawsze starych komunistów, tajnych współpracowników komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, wychowanków Jerzego Urbana, upadłych księży, lewacką profesurę, wyselekcjonowanych przez Kiszczaka działaczy „konstruktywnej opozycji” oraz szerokie grono artystów, którzy byli pupilami zarówno w PRL jak i i w III RP i przez oba systemy byli dobrze dokarmiani. Roi się tam również od tropicieli polskiego antysemityzmu i wszelkiej maści donosicieli szkalujących Polskę i Polaków na arenie międzynarodowej.

Weźmy taką Krystynę Jandę. Przecież nie tak dawno temu aktorka ujawniła, że pod rządami PiS jest zmuszona do wielkich oszczędności. Żaliła się mediom, że: – Jak kupię bochenek chleba, to go dzielę i zamrażam.

A wszystko przezzłośliwość pisowskiej władzy, która na działalność jej dwóch teatrów przekazała zaledwie niecałe 2 mln zł. No ale pani Krystyna raczej z głodu nam nie zemrze pod okupacją pisowskiej władzy, ponieważ nie tylko zamrażanym i rozmrażanym chlebem człowiek żyje. Podczas pobytu w Krakowie pani Krysia chyba nieco lekkomyślnie pochwaliła się na Facebooku, jak ucztuje w tę ciemną noc pisowskiej okupacji: – Siedzimy po BOSKIEJ! w Krakowie w Hotelu Rubinstein i jemy cuda!!! To okoń z risotto z pietruszką! Jemy wolno, żeby przyjemność niebiańska trwała dłużej. Teraz będziemy jeść polędwicę wołową z foie gras i kasztanami! Deser, torcik z marakui z białą czekoladą, kumkwatem i maliną. Mniam! Na koniec czekoladki robione przez szefa kuchni!  Jak widzimy, nie ma tu ani słowa o tym, że podawane produkty były wcześniej mrożone. Nie należy też brać całkiem na serio tego, co wygaduje pani Janda. W Radiu ZET po jednej z miesięcznic smoleńskich mówiła: – Nie mogę tego słuchać. Ja się czuję jakby ktoś na mnie s**ł cały czas. To jest coś okropnego!

Pani Krystyna sporo przesadza, a po jej kulinarnych doznaniach z Krakowa widzimy, że jeżeli już ktoś na panią Krysie s…a, to nie zawsze i nie wszędzie. Są również miejsca gdzie może czasami odpocząć od tego s…a i spróbować czegoś innego niż rozmrożony suchy chleb.

Nie ma sensu rozpisywać się o każdym z wymienionych sygnatariuszy ogłoszonego niedawno apelu, bo jeżeli już cierpią oni pod „krwawą juntą” Kaczyńskiego, to odbywa to się na bardzo wygodnym pluszowym krzyżu. Wśród wymienionych wyżej nazwisk nie brakuje też stałych bywalców loży dla VIP-ów na stadionie Legii, takich jak na przykład Krzysztof Materna. Tak kiedyś opisywał to towarzystwo były piłkarz i reprezentant Polski, a dzisiaj komentator sportowy Wojciech Kowalczyk:

– Największe menelstwo na Legii spotkałem na trybunie vipowskiej. Byłem tam w zeszłym sezonie, na silverze. Jedna wielka libacja. Mecz jest tylko dodatkiem do pijaństwa. Nim się zaczął, część była już dobrze zrobiona. Potem tylko gorzej – stoły zarzygane, jedni szczą, gdzie popadnie, inni charczą, plują. Pierwszy raz widziałem, żeby ktoś oglądał mecz plecami do boiska. Na tej trybunie to norma. Nie zgadzam się, żeby moich kolegów z Bródna, którzy chodzą na Żyletę, traktować jako gorszą kategorię niż tych, którzy najebani nie pamiętają niczego z meczu.

Takim papierkiem lakmusowym sprawdzającym autentyczność elit jest ich stosunek do społeczeństwa, któremu chcą przewodzić i być dla niego wzorem. Tymczasem wyżej wymienieni tę część Polaków, która ośmieli się myśleć samodzielnie i nie ulega ich wątpliwemu urokowi, zamiast próbować przekonywać do swoich racji od razu etykietują, używając epitetów typu: mohery, kołtuneria, zaścianek, ciemnogród, ciemnota, prostactwo, kołtuństwo. Oni uwielbiają tylko tę „inteligentną” część narodu, która potrafi uwierzyć, że podczas drugiej wojny światowej szwajcarscy żołnierze kradli czerwonoarmistom ruskie zegarki, a biedni Niemcy byli pierwszą ofiarą nazistów.

W Polsce po 1989 r. ukształtował się chory mechanizm tworzenia elit, które śmiało można nazwać elitami samozwańczymi. Dotyczyło to elit politycznych, ekonomicznych, akademickich, kulturalnych, a nawet wojskowych. Wszystko podporządkowane było jednemu celowi. Owe elity miały posiąść władzę na zawsze, bez względu na wyniki kolejnych wyborów. Temu miała służyć cała sieć finansowanych przez zagraniczne ośrodki przeróżnych fundacji, stowarzyszeń oraz wysokie stanowiska w korporacjach, wpływowych think tankach i na uczelniach.

„Elity” bez względu na to, kto akurat rządzi, miały kontrolować wszystkie ważne decyzje ekonomiczne i polityczne. To wszystko (niestety tylko częściowo) załamało się po wyborach w 2015 r. i dzisiaj na każdym kroku ciągle doświadczamy, jak ciężko wyzwolić się spod szkodliwego wpływu tych postkomunistycznych „elit”. Ten ich apel jest głosem rozpaczy i tylko od nas zależy, czy za rok będą wyć z radości czy z wściekłości.

Tekst ukazał się pierwotnie w ogólnopolskim tygodniku “Warszawska Gazeta”.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

3 KOMENTARZE

3 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
nitka
04.12.2022 14:43

przeciez to nie polacy.

Ewa-Maria
04.12.2022 18:02

Moi przodkowie z tym się również zmagali. Współczesna targowica donosi na Polskę Niemcom ,Brukseli a tamci donosili carycy. Gdyby to były czasy okupacji to łby mieli by zgolone do zera W ten sposób katano tych co kolaborowali z Niemcami.

Burmistrzowa
05.12.2022 12:52

Koryto+

reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Kamienie milowe, czyli groźne skały

Premier Mateusz Morawiecki jeszcze nie tak dawno chwalił się wynegocjowaniem „kamieni milowych”. Teraz zdystansował się od nich prezydent Andrzej...

Przeczytaj jeszcze to!

3
0
Podziel się z nami swoją opiniąx