INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

14:31 | poniedziałek | 20.05.2024

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Tylko świnie siedzą w kinie!

Czas czytania: 3 min.

Kartka z kalendarza polskiego

20 maja

Zanim był Wołyń

16 maja 1657 Kozaccy oprawcy zabrali zakonnika go do rzeźni Grzegorza Hołowejczyka, gdzie go bestialsko torturowali – m.in. przypalając go ogniem, wbijając drzazgi za paznokcie...

Koniecznie przeczytaj

Agnieszka Holland wyświadczyła swym faworytom tzw. niedźwiedzią przysługę, zaś sami Polacy, którzy w większości nie zatracili instynktu samozachowawczego, zareagują zgodnie z dobrą, sprawdzoną podczas okupacji zasadą – tylko świnie siedzą w kinie!

Trzydziestego pierwszego sierpnia 1941 r. na festiwalu filmowym w Wenecji miała miejsce prapremiera niemieckiego, propagandowego filmu „Heimkehr” („Powrót do ojczyzny”). Obraz spotkał się z pozytywnym odbiorem, o czym może świadczyć wyróżnienie go specjalnym Pucharem włoskiego Ministerstwa Kultury (oraz niemiecką nagrodą Film der Nation). Nie wiadomo, czy po projekcji były owacje na stojąco, a jeżeli tak, to ile trwały – lecz można śmiało założyć, iż od strony warsztatowej był zrealizowany nienagannie, bo Goebbels (inicjator jego nakręcenia) czy Himmler (który nadzorował prace) nie zwykli angażować partaczy. Stawiali wręcz na mistrzów w swoim fachu, co dziś może potwierdzić każdy, kto widział produkcje Leni Riefenstahl czy choć raz usłyszał piosenkę „Lili Marleen” umilającą niemieckim żołnierzom życie w wojennych okopach. O czym traktował „Heimkehr”? O zezwierzęconych, dyszących nienawiścią Polakach, prześladujących mieszkających na Wołyniu Niemców w przededniu wybuchu II wojny światowej. Polacy likwidują niemiecką szkołę, dopuszczają się pobić, mordów i gwałtów – a wszystko za cichym przyzwoleniem polskich władz. (…) Film jednak kończy się happy endem – w momencie, gdy Polacy mają uwięzionych Niemców rozstrzelać, na niebie pojawiają się niemieckie samoloty. Wkrótce potem oswobodzeni przez szlachetny Wehrmacht niemieccy mieszkańcy przesiedlają się do ojczyzny. (…) Trzeba dodać, iż w produkcję filmu zaangażowani byli również Polacy – aktorzy grający w „oficjalnych” teatrach, tacy jak Bogusław Samborski, Józef Kondrat, Michał Pluciński, Hanna Chodakowska czy Wanda Szczepańska (ta ostatnia organizowała też wyjazdy aktorów do atelier w Wiedniu), zaś polską obsadę dobierał kolaborant Igo Sym, zlikwidowany wkrótce z rozkazu ZWZ.

- reklama -

Wzmiankowani artystyczni kolaboranci mogliby tylko żałować, iż nie dane im było doczekać obecnych czasów, kiedy to udział w szkalowaniu Polski i Polaków nie tylko nie spotyka się z powszechnym potępieniem i społecznym ostracyzmem, lecz jest powodem do dumy i strojenia się w piórka „autorytetów moralnych” w rzekomo bezkompromisowy sposób rozdrapujących polskie narodowe wady i rozliczne przewiny – tak historyczne, jak i współczesne.Za kręcenie i udział w antypolskich, propagandowych produkcjach są wynagradzani środowiskowym poklaskiem, statuetkami krajowych i zagranicznych festiwali, pełnymi uwielbienia recenzjami w największych mediach, zaś ich filmy bez przeszkód trafiają do szerokiej, kinowej dystrybucji. Kiedy zaś spada na nich krytyka ze strony oburzonej, patriotycznej części społeczeństwa, daje im to tylko pretekst do drapowania się w szaty męczenników i rozkładania na pluszowych krzyżach w charakterze ofiar polskiego, zaściankowego motłochu.

Tak jest również z najnowszym filmem Agnieszki Holland pt. „Zielona granica” – sądząc po zwiastunie i dostępnych opisach – kolejnym zakłamanym do cna paszkwilem, uderzającym w funkcjonariuszy Straży Granicznej broniących wschodniej granicy przed hybrydowym atakiem Putina i Łukaszenki, wykorzystujących nielegalnych migrantów do prób destabilizowania sytuacji w Polsce. W obrazie tym mamy cały zestaw rodem z ojkofobicznego repertuaru: dobrych, poczciwych „uchodźców” (z naciskiem na kobiety i dzieci) skonfrontowanych z bezwzględnymi siepaczami ze Straży Granicznej, zaś jedynymi pozytywnymi Polakami są humanitarni i altruistyczni „aktywiści” wspomagający przemytniczy proceder. Zagraniczny widz nie dowie się niczego o operacji „Śluza”; polityce Putina i Łukaszenki chcących sparaliżować Polskę i wschodnią flankę NATO kryzysem migracyjnym w przeddzień planowanej agresji na Ukrainę; (…). Odbiorca zostanie natomiast zaatakowany prymitywnym szantażem emocjonalnym, mającym sparaliżować go mentalnie i pozbawić woli walki w obliczu hybrydowej inwazji – czemu dodatkowo sprzyjać ma „paradokumentalna” stylistyka, sprzyjająca odrzuceniu krytycznego spojrzenia. (…)

Całość artykułu Piotra Lewandowskiego tylko najnowszym numerze tygodnika “Warszawska Gazeta” i na stronie www.warszawskagazeta.pl

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

3 KOMENTARZE

Subskrybuj
Powiadom o

3 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
z Niemiec
25.09.2023 15:51

Jezeli ktos mieszka w Polsce i ma obywatelstwo tego kraju, ale nie czuje sie Polakiem, badz wrecz nienawidzi Polski, powinien wyjechac do kraju swojego pochodzenia, zamiast zerowac na kraju do ktorego czuje wrecz wstret. Calkiem proste rozwiazanie !

kinoman
05.10.2023 13:30

. pisałem nie zabieram głosu , gdyż nie ogładałem tego filmu . nie wiem nie znam się nie wypowiadam się na tematy , jak film , ksiązki czy teatru gdy jego nie ogladam . nie wiem . zarobiony jestem . pytanie czy pani lubi piwo , nie , a dlaczego , b o śmierdzi , a czy Pani piła kiedyś piwo NIE ..TO JEST WŁASNIE ..RECENZJA . trza pokazać film polski . Ogniomistrz Kaleń ., czy ukrainski Zelazna sotnia . i wtedy i tylko wtedy po ogladnieciu filmu , jest tzw . studio dyskusyjne i jest za i przeciw . i nie mam zdania . okey . do przodu . no wiemy tera wybory .

reklama spot_img

Ostatnio dodane

Tylko jego brakowało!

Rosja to jednak stan umysłu. Odbudowując imperialną potęgę postanowiła odwołać się do swego najbardziej znanego przywódcy - Józefa Wissarionowicza....

Przeczytaj jeszcze to!

3
0
Podziel się z nami swoją opiniąx