INFORMUJEMY, NIE KOMENTUJEMY

© 2020-2021 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Centralna Agencja Informacyjna

16:43 | poniedziałek | 30.01.2023

© 2020-2023 r. FreeDomMedia. All rights reserved.

Kogo karzą, a kogo się nie odważą

Czas czytania: 4 min.

Kartka z kalendarza polskiego

30 stycznia

Kogo nie pokonał „generał mróz”?

25-27 stycznia 1915 r. Mówi się, że Rosji zawsze pomaga „generał mróz”, dzięki czemu klęską skończyły się wyprawy na ten kraj zarówno Napoleona jak i...

Koniecznie przeczytaj

Sąd Lekarski, mimo przedstawienia ponad 60 dowodów naukowych potwierdzających trafność apelu dr Sienkiewicz, orzekł, że jest on niezgodny z aktualną wiedzą medyczną.

Jan Kochanowski pisał: „Prawa są równie jako pajęczyna: wróbl się przebije, a na muszkę wina”. Przypomniała mi się ta fraszka, gdy przeczytałam o niegodziwym wyroku z 14 listopada br. wydanym przez Okręgowy Sąd Lekarski w Białymstoku, na mocy którego skazano pediatrę dr Dorotę Sienkiewicz na karę rocznego zawieszenia w prawach wykonywania zawodu lekarza. Dr Sienkiewicz jest prezesem Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców. 16 grudnia ubiegłego roku opublikowała „APEL DO MŁODYCH POLAKÓW”, w którym ostrzegała przed niebezpieczeństwem przyjęcia nieprzebadanej, eksperymentalnej, genetycznej szczepionki przeciw C-19.

- reklama -

Sąd Lekarski, mimo przedstawienia ponad 60 dowodów naukowych potwierdzających trafność apelu dr Sienkiewicz, orzekł, że jest on niezgodny z aktualną wiedzą medyczną. Ustne uzasadnienie wyroku jest arbitralne, nie zawiera żadnego odniesienia do argumentacji obwinionej lekarki i jej adwokata. Jest to rażące naruszenie procedur – zasady kontradyktoryjności procesu.

Co więcej, poważne wątpliwości w sprawie szczepień dzieci mają także inni prominentni lekarze. Na przykład szef Wojskowego Instytutu Medycznego prof. generał Grzegorz Gielerak mówił w wywiadzie dla „Dziennika Gazeta Prawna”, wydanie 109 z dnia 9 czerwca 2021 r. (cytuję fragmenty), że :„Szczepionka, jak każde lekarstwo, jest obarczona ryzykiem działań niepożądanych. Argument, że dzieci są transmiterami wirusa, jest nietrafiony. Dzieci nie chorują, a jeśli już, to dostępne dane pokazują, że ciężkie przypadki zdarzają się niezwykle rzadko.

Spójrzmy na opracowanie brytyjskie, Londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej oraz Uniwersytetu Oksfordzkiego. Zbadano, w jakim stopniu osoby poniżej 18. roku życia zwiększają ryzyko zakażenia koronawirusem wśród domowników. Okazało się, że wśród najmłodszych dzieci, w tym uczniów szkół podstawowych, jest ono minimalne. W przypadku uczniów szkół ponadpodstawowych zwiększają oni to ryzyko o 8 proc. Ale, co istotne, nie narażają dodatkowo bliskich na ryzyko hospitalizacji czy zgonu. Mamy też przykład Norwegii, gdzie utrzymano niski poziom transmisji mimo otwartych szkół.

- reklama -

Kilka dni temu ukazał się w USA raport Centers for Disease Control and Prevention dotyczący zakażeń wśród tamtejszych dzieci. Przyjrzano się hospitalizacji najmłodszych z powodu COVID-19 od stycznia do kwietnia tego roku. W całych Stanach do szpitala trafiło 204 dzieci. Co ciekawe, autorzy piszą, że nawet ta liczba jest przeszacowana. 70 proc. tych dzieci miało co najmniej jeden czynnik ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19, jak astmę, otyłość, choroby neurologiczne. W ponad 60 proc. byli to Afroamerykanie i Latynosi, czyli grupy etniczne genetycznie obciążone gorszym rokowaniem w przypadku zakażenia SARS-CoV-2. Tylko 5 proc. wymagało oddechu wspomaganego, nikt nie umarł.

Szczepionka, jak każde lekarstwo, jest obarczona ryzykiem działań niepożądanych. W przypadku dorosłych mieliśmy w badaniu klinicznym 30 tys. osób. Wykazały powikłania łagodne, umiarkowane, pojedyncze ciężkie. Zaakceptowaliśmy je, uznając, że korzyści dla tej części populacji są większe. (…). Mamy dane z rejestru niepożądanych odczynów poszczepiennych. (…) Są też dane, jakie niedawno opublikowała US Army, o 45 żołnierzach, którzy doświadczyli w 4–6 tygodnie po przyjęciu szczepionki matrycowej zapalenia osierdzia i/lub mięśnia sercowego. W tym przypadku, biorąc pod uwagę ryzyka związane z zakażeniem koronawirusem, taka sytuacja jest jeszcze akceptowalna. Jednak jeśli przełożymy to na populację dzieci, które – powtórzę – nie chorują lub chorują łagodnie, to możemy zderzyć się z poważnym dylematem, że ryzyko, o jakim mowa wyżej, jest w rzeczywistości trudne do zaakceptowania. Innymi słowy: leczenie może stać się gorsze niż choroba”.

Co ciekawe, przeciwko panu profesorowi generałowi nikt nie wszczął (na szczęście) procesu. Oskarżono i skazano za to dr Sienkiewicz. Jest to nie tylko bulwersujące, ale wręcz karygodne. Opinia publiczna musi stanąć w obronie szlachetnej, kompetentnej i odważnej lekarki.

- reklama -

Zwalczanie prawdy i nękanie lekarzy przy pomocy błędnych wyroków to skrajnie niebezpieczna droga. Izby lekarskie twierdzą, że „dwugłos” w sprawach metod leczniczych jest szkodliwy dla środowiska lekarskiego, nie służy autorytetowi lekarzy. Trzeba zatem przypomnieć stanowisko Trybunału Konstytucyjnego z 23 kwietnia 2008 roku sygn. SK 16/07:

„Element ochrony dobra publicznego związanego ze społecznym wizerunkiem służby zdrowia i jej pracowników podlega ważeniu w zestawieniu z innymi wartościami, prawnie chronionymi zarówno na poziomie konstytucyjnym, jak i ustawowym, takimi jak: prawo pacjentów do właściwej opieki zdrowotnej czy prawo
do informacji”.

Śledź nas na:

Czytaj:

Oglądaj:

0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
reklamaspot_img

Ostatnio dodane

Lewacy i politycy nienawidzą kierowców

Dlaczego lewacy i politycy nienawidzą kierowców? Na tak postawione pytanie można odpowiedzieć szybko i efektownie: lewacy nienawidzą wszelkiej normalności,...

Przeczytaj jeszcze to!

0
Podziel się z nami swoją opiniąx